Komentarze do wiadomości: W The Blood of Dawnwalker będziecie mogli zabić wszystkich NPC-ów, a i tak ukończycie grę

Forum Gry RPG
Dodaj komentarz
29.04.2026 23:30
Jeżowiec
1
1
odpowiedz
Jeżowiec
8
Chorąży

To miłe ziomki. Gra AA za 290zł, najdrożej na świecie w PL, drożej o 40zł niż USA, 220zł w Japonii. W ten cenie gra musi być lepsza niż Wiedzmin 3

30.04.2026 08:56
Adriiano93
1.1
odpowiedz
Adriiano93
51
Pretorianin

Jeżowiec Kupie płytę, przejdę i sprzedam płytę. Koszt ogrania = ~50 zł

29.04.2026 23:33
DexteR_66
2
5
odpowiedz
5 odpowiedzi
DexteR_66
20
Generał

Premium VIP

Nie podoba mi się w ogóle opcja z tym czasem, po co to komu? ja chcę przejść grę raz, a porządnie i wyczyścić wszystko co mogę, a nie ogrywać tytuł trzy razy, żeby sprawdzić inne warianty. Totalnie mi się to nie podoba. Za krótkie jest życie gracza, żeby ogrywać trzy razy dany tytuł.

30.04.2026 09:51
Silvaren
2.1
3
odpowiedz
Silvaren
11
Konsul

ja chcę przejść grę raz, a porządnie i wyczyścić wszystko co mogę, a nie ogrywać tytuł trzy razy, żeby sprawdzić inne warianty
Komputerowe RPG zawsze sprzyjały replayability. Taka specyfika gatunku. Inna klasa, inny build, inny zestaw umiejętności, inny skład drużyny, rozgałęziająca się narracja itp. budują zawsze inne doświadczenie.

Spójrz na to w ten sposób. Taki hipotetyczny przykład podam. Można grę zrobić na dwa sposoby - tak, że aby poznać wszystko i "scalakować" musisz przejść grę długą na 30h w sumie 4x ,co daje razem 120h gry. Albo tę samą grę można zrobić tak, by content był w pełni dostępny przy każdej rozgrywce, ale wówczas sprawdzenie całego dostępnego contentu zajmie 120h. Ostatecznie na jedno wychodzi.

Za krótkie jest życie gracza, żeby ogrywać trzy razy dany tytuł.
Brzmi jak FOMO.
Mam szereg gier, które przechodziłem nawet po kilkanaście czy wręcz kilkadziesiąt razy i za każdym razem bawię się świetnie, bo właśnie traktuję gry jako rozrywkę i frajdę dostarcza mi sam proces grania. Nie traktuję tego hobby jak checklisty, by odhaczać tytuł za tytułem, byle dotrzeć do napisów końcowych. Zbyt dużo jest perełek, w które warto się zagłębić na dłużej i do nich wracać, tak długo, jak dostarczają rozrywki.

30.04.2026 11:07
2.2
1
odpowiedz
Halabarda Geralta
32
Konsul

Przechodzić tą samą grę po jej ukończeniu jest raczej nudne. Zdecydowanie bardziej podoba mi się opcja: tę samą grę można zrobić tak, by content był w pełni dostępny przy każdej rozgrywce, ale wówczas sprawdzenie całego dostępnego contentu zajmie 120h. Ostatecznie na jedno wychodzi. I z mojego pkt widzenia nie wychodzi na jedno, poza czasem spędzonym w grze. Osobiście nie lubię takiego rozwiązania.

Spójrz na to w ten sposób. Dostajesz grę w której grając raz nie uświadczysz wielu wydarzeń. Później graj drugi raz w to samo żeby sprawdzić co straciłeś za pierwszym razem. Później zagraj trzeci raz żeby sprawdzić co dwa wcześniejsze razy pominąłeś. Do tego przyjemność z rozgrywki po poznaniu fabuły traci swój wydźwięk a wręcz staje się męką. W dobrze zrobionej grze rpg żyje się w wyimaginowanym świecie i poznaje każdą jego tajemnicę wraz z rozwojem fabuły. No chyba że ktoś lubi skupiać się nie na matematyce i danych statystycznych to wtedy sobie przechodzi taki tytuł inna postacią. Nie jest to już jednak poznanie nieznanego a zwykła iteracja która jest dobra w pracy projektowaniu czy nauce ale z przyjemnością ma niewiele wspólnego. Takie rozwiązanie brzmi jak udręka a nie frajda z odkrywania nieznanego. Być może ma uzasadnienie w grze mmo ale nie przygodzie dla jednego gracza.

post wyedytowany przez Halabarda Geralta 2026-04-30 11:43:41
30.04.2026 13:10
Silvaren
2.3
2
odpowiedz
Silvaren
11
Konsul

Przechodzić tą samą grę po jej ukończeniu jest raczej nudne.
Oglądać od razu ten sam film, serial czy czytać książkę może tak. Grę? Nie, bo to medium oparte jest na innych fundamentach. Dużo zależy od samej gry. Takie Planescape: Torment czy Disco Elysium np. by mi się nie chciało natychmiast ogrywać ponownie, bo bardziej przypominają czytanie książki i odpala się je raczej dla samej treści fabularnej. Niemniej wiele gier ogranych po raz pierwszy odpalałem ponownie od razu po obejrzeniu napisów końcowych. Np. gdy wyszła Tyranny to przeszedłem ją kilka razy z rzędu, bo gra była względnie krótka, a pomimo dużej objętości tekstu ciągle serwowała w nim coś nowego, a sama rozgrywka była wciągająca.

Do tego przyjemność z rozgrywki po poznaniu fabuły traci swój wydźwięk a wręcz staje się męką.
Z tym się absolutnie nie zgadzam. Jak rozgrywka jest dobra, to nigdy nie staje się męką. Raczej jest odwrotnie - to fabuła po poznaniu może stracić swój urok. Z czasem normą jest, że grając dłuższy czas w jedną grę właśnie na różne sposoby - z takiego erpegowo-mechanicznego punktu widzenia - po prostu zaczyna się skipować dialogi, bo zna się je na pamięć i wiadomo o co chodzi i meritum zabawy jest właśnie rozgrywka, która wciąż dostarcza frajdę. Często nawet większą niż za pierwszym razem, bo ma się metawiedzę. Nie bez powodu popularne są filmiki typu "10 rzeczy, które chciałbym wiedzieć grając pierwszy raz". Większe zrozumienie mechanik przekłada się na większą frajdę, bardziej świadome zanurzenie w rozgrywce.

W dobrze zrobionej grze rpg żyje się w wyimaginowanym świecie i poznaje każdą jego tajemnicę wraz z rozwojem fabuły.
Zależy od tego, jakiego typu to RPG. Kiedyś komputerowe RPG w ogóle nie miały fabuły albo zamykała się w jednym zdaniu, sprowadzała do jednego fetch questa. Ktoś powie, że to przez ograniczenia technologiczne, ale prawda taka, że dziś może być podobnie i jest to wówczas decyzja projektowa. Jest też sporo narracyjnych cRPG-ów, w których fabuła nie ma za wielu tajemnic a wyimaginowany świat to tylko tło i nie ma większego znaczenia dla opowiadanej historii.

No chyba że ktoś lubi skupiać się nie na matematyce i danych statystycznych to wtedy sobie przechodzi taki tytuł inna postacią. Nie jest to już jednak poznanie nieznanego a zwykła iteracja która jest dobra w pracy projektowaniu czy nauce ale z przyjemnością ma niewiele wspólnego.
Jest to poznanie nieznanego - nowych zdolności, taktyk, sposobów rozwiązania problemów. Jeśli cRPG jest szczególnie dobry i otwarty w swojej konstrukcji, to w zależności od tego jak stworzysz i rozwiniesz postać, możesz podejść do rozwiązywania problemów różnymi metodami, niedostępnymi dla poprzednio stworzonych i rozwiniętych postaci. Dużo zależy od samej gry. To wszystko ma wiele wspólnego z rozrywką, bo nazywa się to graniem w grę. Proces grania jest przecież rozrywką. Zresztą RPG wywodzą się od gier strategicznych, więc całe to zaplecze matematyczne (które wcale nie musi być skomplikowane - pierwsze RPG były dość uproszczone) jest jakby rdzeniem rozgrywki. Nie mam nic przeciwko wciągającej i dobrze napisanej historii, ale jakby nie to jest istotą RPG.

Co do takiego FOMO i przechodzenia gier imo nie cel jest ważny, a droga do niego. Grasz po to, by przejść grę, czy grasz po to, aby właśnie grać i się dobrze bawić w trakcie tego grania?

post wyedytowany przez Silvaren 2026-04-30 13:16:20
01.05.2026 20:41
2.4
1
odpowiedz
Halabarda Geralta
32
Konsul

Nie, bo to medium oparte jest na innych fundamentach.

Biorąc pod uwagę fabułę mam zupełnie inne zdanie. Nie jest oparta w grach na innych fundamentach niż w produkcjach typu film czy książka. Fabuła w grze pełni funkcję kręgosłupa który spaja pozostałe elementy gry (oprawę wizualną dźwięk oraz często mechanikę) w spójną całość i angażuje odbiorcę na poziomie emocjonalnym i intelektualnym. Fabuła gry właśnie stwarza cel prowadzenia jakiejkolwiek rozgrywki. Dobra fabuła daje graczowi powód do działania wykraczającego poza samą mechanikę gry czyniąc jednocześnie przygodę bardziej satysfakcjonującą. Poza fabułą dobrze przygotowana gra (wykreowany świat lore postacie mechaniki rozgrywki etc.) wywołuje chęć uczestniczenia w przedstawianych wydarzeniach i prowadzenia własnego życia w otaczającym nas świecie przed poznaniem zakończenia. Im lepsza gra tym bardziej odczuwam chęć odwleczenia jej zakończenia / poznania finału fabuły. Innymi słowy gracz wsiąka w wykreowane uniwersum chcąc poznać fabułę ale także ma pragnienie uczestniczenia we wszystkich innych (głównych i pobocznych) wydarzeniach przedstawionych w grze. Jeśli ich całościowe poznanie oparte jest na iteracji i trzeba powtarzac dwa czy trzy razy ten sam tytuł aby go poznać w całości to jest to zwyczajnie nudne i świadczy o braku szacunku autorów dla czasu który gracz inwestuje w grę dla jej poznania.

Jak rozgrywka jest dobra, to nigdy nie staje się męką.

Nigdzie nie napisałem że staje się męką. Napisałem że jej kolejne powtarzanie po ukończeniu gry jest pozbawione sensu a producent powinien tak przygotować wydarzenia fabularne (główne i poboczne) aby gracz mógł je poznać wszystkie w czasie jednej kampanii. I nie chodzi mi tutaj o możliwości rozwiązań i podejść do danego wydarzenia a o jego poznanie na poziomie samego zaistnienia.

z takiego erpegowo-mechanicznego punktu widzenia - po prostu zaczyna się skipować dialogi, bo zna się je na pamięć i wiadomo o co chodzi i meritum zabawy jest właśnie rozgrywka,

Tu właśnie kończy się przygoda a następuje powtarzanie znanych mechanizmów przy innych zmiennych. Dobre dla developerów ale nudne dla graczy których liczy się przygoda i treść opowieści. Dla mnie po poznaniu fabuły znika cel dalszej (a raczej ponownej) gry w ten sam tytuł. Nie obchodzi mnie jakby wyglądały inne rozgrywki (innymi postaciami z wykorzystaniem innych skilli i z innymi podjętymi decyzjami) gdyż in fine prowadzą do tego samego celu.

Zwyczajnie Ty i ja mamy różne podejście do gier co w niczym nam nie przeszkadza cieszyć się tymi samymi bądź różnymi tytułami. Zwyczajnie rozwiązanie proponowane w TBOD nie podoba mi się gdyż nie lubię powtarzać rozgrywki kolejny raz gdy poznam już zakończenie fabularne. Jedynymi grami imo które nie mają takiego obostrzenia są strategie gry taktyczne i symulatory. Tylko w nich fabuła (jeśli istnieje) może być powtarzalna gdyż co innego jest sednem rozgrywki która w zależności od jej poprowadzenia prowadzi do różnych możliwości.

02.05.2026 01:41
Silvaren
2.5
1
odpowiedz
Silvaren
11
Konsul

Tak długo, jak rozgrywka dostarcza rozrywki, jest to wystarczający powód, by dalej grać w daną grę, przechodzić ją ponownie. I to jest fakt.

Jeśli grasz dla samej fabuły to twoja sprawa. Gry to jednak coś więcej niż nośnik historii. Ale hej - tak długo, jak robimy coś, co lubimy, to nie jest czas zmarnowany!

CRPG z założenia są projektowane do wielokrotnego przechodzenia. Zarówno ze strony mechanicznej, ale też właśnie fabularnej. Jest pełno tytułów z ekskluzywną zawartością, chociażby: Baldur's Gate 2, Wasteland 2, Tyranny, Wiedźmin 2, Age of Decadence, Pathfinder: Wrath of the Ritghteous itd. Niektóre są krótkie, inne to najdłuższe cRPG, jakie powstały i one wszystkie nie tyle serwują odmienne wersje tych samych wydarzeń, ale całkowicie ekskluzywną zawartość. Jeśli grasz w gry dla fabuły i chcesz "stracić" czas wyłącznie na jedną rozgrywkę z danym tytułem, to komputerowe RPG nie są najlepszym wyborem, tak z założenia.

CRPG są dobrą furtką dla graczy RPG. Otóż przy stole towarzystwo jest różnorodne w swoich upodobaniach i znajomości systemów i np. tworzenie jakichś przegiętych buildów psuje innym graczom zabawę, bo mogą poczuć, że ich postacie są bezużyteczne na tle wymiatacza. CRPG pozwalają graczom zainteresowanym rozgrywką roleplay'ować przy stole, podczas gdy fun z rozgrywki będą realizować bawiąc się solo przy komputerze.

Wiem, że to oczywiste, ale chociażby na powyższym przykładzie widać, że gracze mogą mieć mnóstwo powodów, by przechodzić jedną i tą samą grę wielokrotnie. Dawniej to było normą, gdy gier wychodziło mniej a i z dostępnością bywało krucho. Grało się w cokolwiek, co wpadło w ręce. Rzadko gry się kończyło. Odpalając nową grę nikt się nie emocjonował na myśl o czekającej go opowieści. Liczyła się frajda z grania. A jak rozgrywka była dobra, to grało się w taka grę na okrągło.

Dziś statystycznie większość graczy nie kończy gier, a wśród tych co kończą, niewielu przechodzi je ponownie.

Lubię ciekawe historie, ale na palcach jednej ręki mogę wymienić tytuły, które zachwyciły mnie fabułą. Jakbym grał dla fabuły, to już dawno zmieniłbym hobby.

Nie chcę tu tworzyć żadnych podziałów czy sygnalizować jakiś elitaryzm. Mam jednak wrażenie, że w drugiej połowie pierwszej dekady XXI w. sporo gier zaczęło przypominać formą filmy i przyciągnęło nowych odbiorców, którzy w tej filmowej erze gamingu poczuli się jak w dotychczasowej strefie komfortu. Dawniej gry skupiały się wyłącznie na rozgrywce lub jeśli już kładły nacisk na narrację, to imitowały książki. Graczy było mniej, ale wszyscy byli zajarani wirtualną rozrywką. Z drugiej strony jeśli ktoś lubił czytać książki, to niekoniecznie odnajdywał w grach strefę komfortu. A nawet jeśli, to jakość bądź natężenie elementów narracji nie były dostatecznie wysokie, by stanowić wyłączny czynnik utrzymujący takiego gracza przed monitorem czy tv. Więc mimo wszystko wciągał się równie mocno albo bardziej w rozgrywkę.

Forum Forum Gry RPG
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl