Meh.
Jeśli ktoś miał jakąkolwiek refleksje przy wyborach w grach cdpu to żartobliwie powiem, pewnie ma codziennie refleksje nad tym jaką sobie kupić bułke.
Bądźmy szczerzy, wybory w grach cdpu oprócz tych czy X postać nam pomoże na koniec gry lub napisze sms'a że mają nas w życi, to jedyne wybory które są cokolwiek warte w ich grach.
Tak to jak z mojej perspektywy wyglądają te dobrze zaprojektowane questy CDPu?
Pogadaj z typem X> pójdź do wyznaczonego miejsca> pogadaj z typem/pobij typa/ograj typa w gwinta> wróć do typa co Ci dał questa> questgiver powiedział guhwa/rzyć albo inną bluzge> questgiver daje nam 10-50 koron i 1-100 expa (najczęściej 1-50)
Kino
Wiesz na początku kopiesz doły i nosisz worki z mąką, potem skradasz się żeby coś ukraść , innymi razem idziesz wybić bandę bandytów etc. Wiadomo że mechaniki są ograniczone ale można przynajmniej próbować coś pokombinować.
Wiedźmin nie kombinował.
Weź misje, pobij/zabij wskazanego przeciwnika, oddaj misje.
Troszkę leniwe podejście. A tylko przypominam że taki KCD do W3 budżetowo to rzędy wielkości mniejsze.
Ale w Kingdom Come Deliverence, szczególnie w 1 części, jak przejdziesz ją 2gi raz, dużo szybciej zauważysz braki w mechanikach, niż ma to miejsce w Wiedźminie(nie mówiąc o wyborach, bo Henryk takowych praktycznie nie podejmuje, ale tam spora część misji jest tak oskryptowana, że nie da się fizycznie przejść ich inaczej-sam się odbiłem od tego, bo kilka tych nawet zrobionych dla jaj próbowałem przejśc inaczej i mechaniki gry na to pozwalały, ale sama gra już nie). Ma to związek tu i tu z budżetem gry, który nie jest z gumy. Bo albo tworzysz długą grę, albo złożoną, którą można przejśc i tak ostatecznie na 2 sposoby i jest to upierdliwe przy grach jakości Wiedźmina, bo nie wszystko da się zdublować, bo koszty i czas tworzenia gry rosną z każdą dodaną cutscenką. A jakbyś tworzył taką grę 10lat, to będzie przestarzała na starcie. Powiększanie ekipy tworzącej gry w tym przypadku nie pomaga. Zrobienie gry z widokiem z góry jak w Baldurs Gate'ach bardzo mocno ogranicza koszty tworzenia, to można pójść w kwestie różnorodnych rozwiązań. Ale mnie osobiście odrzuca widok izometryczny w tego typu grach.
Być może w przypadku W4 część z mankamentów których w większości zdano sobie sprawę dopiero po ograniu Wiedźmina i kilku innych tytułów o podobnej konstrukcji do niego, zostanie naprawionych. Bo część z rzeczy w W3 wynikało z ograniczeń sprzętowych, które na takim ulepie jakim był silnik W3 nie pozwalały na zbyt wiele w tej kwestii. Sporo z tego, że ten świat odbiegał od tego Gothicowego, wynikało z wyboru designerskiego, głównie dlatego że sprzętowo lżejsze jest generowanie losowych przechodniów w mieście, niż próba stworzenia postaci z imionami, które poruszałyby się po mieście- bo nie dość, że te postacie nie miałyby wstępu do własnych domów (to miasto musiało być makietą, bo inaczej nie dałoby się tego odpalić na żadnym z ówczesnych sprzętów, wnętrza budynków możnaby zrobić jako osobne instancje, ale wtedy postacie przenikałyby przez drzwi, a wnętrza musiałyby być jakie powtarzalne/modularne, co ostatecznie by odbierało realizmu. To, że postaci musiałoby być tak dużo, robiło problem natury powtarzalności wykonywanych profesji.
No nie żartujmy. Jak się zastanowić mechanicznie wybory w Wiedźminie to albo jakiś nic nie znaczące spotkanie, ewentualnie filmik na zakończenie gry.
Możesz wyrżnąć wszystkie postacie które mógłbyś zaprosić do Kear Morhen a obrona przebiegnie tak samo. Iluzja wpływu.
Jak przejdzie się takie gry jak Baldura Gate 3 zaczynasz rozumieć że wolność i konsekwencje to więcej niż tylko wspominka w dialogach.
Mass effect(chociaż też dość ograniczony)
I mimo że sam nie grałem sporo dobrego słyszałem o grach Owlcat
A próbowałeś kiedyś to zrobić ? W sensie nie ogarnąć ekipy na bitwę ? Bo coś mi się zdaje, że nie i stąd twoje błędne przekonanie, że ona przebiega zawsze tak samo. Gra daje bardzo dużo możliwości złych wyborów, tylko większość graczy woli wybrać bezpieczne rozwiązanie jakie podsuwa gra nawet przy kolejnym przejściu, ulegając błędnemu przekonaniu, że wszystko jest dokładnie oskryptowane i inaczej nie będzie, a są oskryptowane bardzo rzadkie wybory.
Wiedźmin 3 ze względu na rozległość fabuły jest dość liniowy, ale w wyborach można bardzo różnie skręcić.
spoiler start
Można też przeoczyć np. skutek wyboru An Craite na tron skellige, a on np. jest w świecie widoczny, czy to, że to nie jest najlepszy wybór, mimo że gra Ci sugeruje takie rozwiązanie. W wątku Velen gra bardzo mocno nagradza eksploracje, tym że jest ukryte zakończenie tego wątku.
Wybór w wątku Ciri może podmienić mapę Białego Sadu na inną jej wersje (albo też nie)
spoiler stop
Wybory w W3 są jednostkowe, to i skutki nie będą wpływać na rzeczy dziejące się na całym świecie i nie zawsze beda miały wpływ na cokolwiek. To tak jak Twoje decyzje w życiu nie wpływają na cały świat (trochę wpływają, ale nie w widoczny sposób).
TAK CZY TAK Vesemir kopnie w kalendarz w tym samym filmiku.
Geralt zostanie zamrożony etc.
A po bitwie o kear morhen Lambert znika z gry. Już się nie pojawi.
Czyli wybór nie ma ŻADNYCH konsekwencji. Ot zniknie z gry z innego powodu
Iluzja decyzyjności
Lambert znika z gry, pytanie czy nie pojawia się w 3cim dodatku, tak jak wątek Vesemira (z dwoma liniami dialogowymi), w sercu z kamienia. W zależności od tego, czy robisz dodatek po bitwie, czy przed bitwą (gra przewiduje, że możesz go zrobić przed bitwą).
spoiler start
Wybory na Skellige powodują, np. że Birna zostanie lub nie zostanie ukarana. Co ma swoje miejsce w świecie gry- jak na odpowiednim etapie fabuły będziesz robił zatopione skarby, to zobaczysz skutek swoich decyzji.
spoiler stop
Nie wszystkie wydarzenia mają bezpośredni wpływ na to co widzimy w świecie gry, ale te, które dało się łatwo zwizualizować mają.
Obie gry są RPGami.
Obie są mocno nastawione na fabułę.
Tylko że jedna gra daje ci realne wybory z różnymi konsekwencjami a druga daje ci iluzje wyboru. Może i to bardzo realna iluzja ale wciąż iluzja.
(Akurat Birne bardzo ładnie widać z wielu miejsc, nie trzeba specjalnie do niej schodzić)
Tylko to wciąż podlega pod iluzje o której mówię. Decyzja jest pokazywana. Ale w żaden sposób nie wpłynie na samą grę.
Nie masz możliwość przelecieć diablice i stracić kompana w drużynie. Lub stracić towarzyszą bo postanowisz sprzymierzyć się z przeciwnikiem
Czegoś co będzie jakimkolwiek kosztem, albo nagrodą za decyzje.
Chciałem sobie rzeczoną pracę przeczytać, ale, oczywiście, UJ nie udostępnia wersji elektronicznej. Polska nauka jest wciąż w średniowieczu. Trzeba złożyć wniosek, poczekać na akceptację i udać się do archiwum w Krakowie, żeby to zobaczyć. ;)
https://ruj.uj.edu.pl/entities/publication/16f84388-808e-4eea-a104-b938abc37623
W niektórych grach wybory są zazwyczaj iluzoryczne (jak choćby w The Walking Dead od studia Telltale Games), ale z pewnością nie w trzeciej odsłonie przygód Białego Wilka. W tym przypadku większość decyzji podjęta w questach wpływa na dalszy bieg zdarzeń, więc gracze mają niemały dylemat przed wskazaniem konkretnej opcji dialogowej.
Autor artykułu chyba nie grał w Wiedźmina 3 i pisze bzdury, które gdzieś zasłyszał albo mu się tak wydaje. Ewentualnie pomylił mu się Wiedźmin 3 z Wiedźminem 2...
Oczywiście w Wiedźminie 3 jest parę zadań, w których wybory mają jakieś znaczenie (ale de facto zaczynają się dopiero po odnalezieniu Ciri i bitwie w Kaer Morhen - poczynając o wielce epickiego zadania rzucania się śnieżkami), ale na tle liczby wszystkich zadań, które są dostępne w Wiedźminie 3, jest ich stosunkowo mało. W związku z tym użyte przez autora tej wierszówki słowo "większość" to totalna bzdura.
Poza tym za pierwszym razem nie ma wielkiego dylematu, bo gracz nie wie, jakie i czy w ogóle konsekwencje ma rzucanie się śnieżkami, stłuczenie butelki w kryjówce Avallacha, pójście z Ciri na grób Skjalla, puszczenie jej samej do Filippy i Margarity oraz pojechanie z Ciri do Emhyra, bo te decyzje wydają się banalne i zwyczajne. A gdy gracz już wie, jakie są ich konsekwencje, to za drugim i kolejnym razem podejmuje takie decyzje, żeby - w zależności od woli gracza - Ciri została wiedźminką albo cesarzową lub zginęła, więc o jakichkolwiek dylematach tu też nie ma mowy. Większe znaczenie ma jeszcze jedynie zadanie z zamachem na Radowida i to, co dzieje się później, bo efekty tego widać w epilogu. Jeszcze pewne znaczenie mają niektóre wybory w Krwi i winie, ale nie ma to żadnego związku z głównym wątkiem fabularnym całej gry. A tak poza tym, to żadna decyzja w Wiedźminie 3 nie ma de facto żadnego znaczenia dla świata gry. Bo takie - wydawałoby się - "znaczące decyzje", jak m.in. wybór władcy na Skellige czy uratowanie Olgierda, praktycznie nie mają znaczenia i kończą się wraz z danym zadaniem, bo gra o nich zapomina wraz z wyświetleniem ostatniego "Bywaj" w przypadku każdego z nich.
Zadania w Wiedźminie 3 należy rozpatrywać na trzech polach:
- fabularnie - i tu trzeba przyznać, że pod tym kątem zadania w Wiedźminie 3 są wzorcowe, bo każde ma jakąś większą albo mniejszą, bardziej albo mniej ciekawą (ale zawsze jakąś) otoczkę fabularną i pod tym kątem ta gra powinna być przykładem dla innych twórców/gier;
- mechanicznie - tu "użyj wiedźmińskich zmysłów" już "użyj wiedźmińskich zmysłów" jest "użyj wiedźmińskich zmysłów" słabo "użyj wiedźmińskich zmysłów" i "użyj wiedźmińskich zmysłów" na "użyj wiedźmińskich zmysłów" dłuższą "użyj wiedźmińskich zmysłów" metę "użyj wiedźmińskich zmysłów" monotonnie "użyj wiedźmińskich zmysłów" i "użyj wiedźmińskich zmysłów" nużąco "użyj wiedźmińskich zmysłów" (co trochę wynika z tego, że kieruje się wiedźminem, co po prostu obiektywnie jest ograniczające, ale fakt jest faktem);
- decyzje - zdecydowana większość decyzji to pic na wodę i tylko iluzja wyboru.