Przecież czepianie się o te znaki zapytania to największa głupota wręcz hipokryzja graczy. Po pierwsze można je całkowicie w TW3 czy innych grach (np seria AC od origins) wyłączyć w opcjach menu a po drugie 80% graczy by nie wiedziała co robić bez nich.
podobnie jest ze skalowaniem - można je włączyć i wyłączyć w wielu grach a w niektórych z serii AC także ustawić jego poziom . Ma o tyle sens że bez niego wraz z rozwojem postaci powrót i walka do lokacji początkowych i wcześniej odwiedzonych charakterem z niższym poziomem będzie pozbawiona sensu.
Mam nadzieję że zadania poboczne na prawdę będą dobre. Ludzie od CDPR potrafią zrobić to dobrze. W innych grach mehh... Oni jednak potrafią. A teraz są małym studiem więc zobaczymy. Coraz bardziej czekam na ten tytuł tak jak na 3 dodatek do wiedźmina. Na nic innego tak nie czekam :)
Oby tak bylo. Najgorsze sa te znaczniki prowadzące za rękę ktorych nie da sie wylaczyc w niektorych grach.
A mapa zawalona od razu wszystkimi znacznikami tez jest do kitu. Powinno sie na niej pojawiac to co odkryjesz sam.
Jak to, a gdzie znaki zapytania na mapce? Toż bez tego nie ma grania, skąd ma wiedzieć co robić?
Przecież czepianie się o te znaki zapytania to największa głupota wręcz hipokryzja graczy. Po pierwsze można je całkowicie w TW3 czy innych grach (np seria AC od origins) wyłączyć w opcjach menu a po drugie 80% graczy by nie wiedziała co robić bez nich.
podobnie jest ze skalowaniem - można je włączyć i wyłączyć w wielu grach a w niektórych z serii AC także ustawić jego poziom . Ma o tyle sens że bez niego wraz z rozwojem postaci powrót i walka do lokacji początkowych i wcześniej odwiedzonych charakterem z niższym poziomem będzie pozbawiona sensu.
RDR2 celuje w zupełnie inne struny, tam przez większość jazdy po świecie poza głównym wątkiem nic się nie dzieje, tam się po prostu chłonie przez większość czasu klimat i się wczuwa, poluje, rabuje, są przypadkowe spotkania, tam pytjaniki są kompletnie zbędne. Bo to inny typ gry od Wiedźmina czy tym bardziej Assassynów, które są bardziej nastawione na akcję.
Jeszcze porównaj, że w NFS są liczniki prędkości w HUDzie, a w GTA nie ma i jakoś da się grać i po co to.
Gra projektowana pod znaki zapytania ? Przecież w żadnej grze te znaki zapytania nie są ważne dla głównej fabuły, a jedynie dodatkiem. Coś Ci się chyba pomyliło.
A co do wyłączania znaków zapytania, to nie wiem czy w W3 to dopiero nie weszło jako łatwo dostępna opcja dopiero w NextGenie...
Ogólnie znaki zapytania były częścią ewolucji gier, można je krytykować 11lat po premierze, ale jak powstawał Wiedźmin, nie do końca było jasne jak zrobić, żeby gracz nie błądził 500godzin po mapie bez sensu, w poszukiwaniu czegokolwiek. No bo prawda jest taka, że większość z was, jak nie ma znaków zapytania, to często korzysta z tych znaków zapytania na interaktywnych mapach w necie... I nie zaprzeczycie, że nigdy nie sięgneliście po taką mapę...
Przed znakami zapytania w Wiedźminie 3 i znaczników na mapie było kilka sposobów zaznaczania w świecie gry, które były jeszcze bardziej wywalające z imersji. Np. rozwiazanie ze strzałką w Falloucie...
Gra jest projektowana pod znaki zapytania, wyłączenie nic tu nie da
Która gra? Wymieniłem dla przykładu serię AC (po Origins) i grę TW3.
W Wiedźminie możesz je kompletnie wyłączyć i podczas rozgrywki znaleść 80%+ miejsc które zaznaczają a jak masz FOMO to i 100% zaglądając pod każdy kamień skwer i pląs oraz pływając i nurkując. Skalowanie także można włączyć i wyłączyć w opcjach (ale to chyba dodano w dodatku czy po którejś aktualizacji).
Natomiast seria AC (od Origins) jest tak zaprojektowana że nawet nie tylko możesz je wyłączyć ale i ustawić w opcjach gry co ma być lub nie być zaznaczone na mapie i czy gra ma prowadzić gracza za rękę czy też gracz zdaje się na siebie i swoją intuicję. Do tego masz przyjaciela ptasiora który odkryje dla bohatera każdą lokację. Jesli to zbyt mało to masz także w opisie zadań (np Odyssey) topografię literacką (geopoetyka / poetyka przestrzeni) która rozwija się wraz ze zdobywaniem przez gracza informacji (rozwija opis od ogółu do szczegółu) w danym temacie. Skończyłem Odyseje odkrywajac samodzielnie 100% lokacji oraz ponad 90% złóż orichalcum.
Akurat w tym wypadku (AC) nie masz kompletnie racji gdyż gra jest zaprojektowana zarówno dla graczy którzy chcą być prowadzeni za rękę jak i dla tych którzy samodzielnie wszystko odkrywają włącznie z lokacjami dotyczącymi głównych zadań. Także w TW3 znaczniku nie są do niczego potrzebne dla osób zaangażowanych w grę.
edit - w Odysei możesz nawet wyłączyć to co wyświetla się na ekranie w HUD włącznie ze skillami - sam akurat nie korzystałem z bazowych zdolności poza dwoma gdyż skupiłem się na bonusach wynikających z mastery levels. Opcję możliwości konfiguracji w serii AC to poezja sama w sobie.

Dobrze że nie będzie skalowania bo to jest chyba największa głupota w takich grach.
No nie. Dobrze zrobione skalowanie w otwartym świecie ma jak największy sens (chodzi mi o skalowanie w górę).
No i niestety ale szanowny dev kłamie i najlepszym dowodem na to jest ich oficjalny gameplay na ich własnym kanale.
Tak, mówię o materiale "The Blood of Dawnwalker — Gameplay Overview (Part III)". Jest tam przedstawiona aktywność poboczna, w której Coen niszczy zapasy krwi. To jest dosłownie jak żywcem wyjęte z gry Ubisoftu. W takim Wiedźminie 3 na miejscu odpaliłaby się jakaś intrygująca cutscenka, stałoby za tym jakieś ciekawe tło, a może nawet byłby łańcuszek questów. A tu? Zabijasz paru typów, niszczysz beczki i cyk napis "Quest Ended" XD
I bardzo dobrze w kwestii skalowania, to najgorsze gówno jakie weszło do gier. Potem są te absurdy typu "Ten miecz może zabijać bogów", a ze zwykłego chłopa 5 minut później wyleci miecz z większymi obrażeniami XD Albo ten sam potwór bądź ludzki przeciwnik w jednym miejscu na mapie bije więcej niż w innym. Tu zawsze chwalę Far Cry 5 - dostajesz całą mapę od razu, możesz pójść gdzie chcesz. A kolejne poziomy, bronie i umiejętności sprawiają, że możesz to robić szybciej i lepiej, czując naprawdę że się rozwijasz.
Swoją drogą odchodząc lekko od wątku, to te wspomniane wyżej rzeczy są jeszcze gorsze kiedy to nie jest pojedyncza gra, ale seria z danym bohaterem. I później w pierwszej części kończysz pokonując smoki palcami z błyskawic, zaczynasz kolejną część i możesz co najwyżej sarenkę w lesie posmyrać po ogonie bo jesteś taki słaby.
PS. Przypomniała mi się jedna z największych durnot na jakie natrafiłem jeśli chodzi o skalowanie przeciwników. Wiedźmin 3, misja z eskortą Triss przez kanały. Jak się zdziwiłem, kiedy stado szczurów zaczęło mnie zabijać w sekundę. W końcu wszedłem na neta, bo myślałem że to bug. Nie bug. Durne skalowanie.