No no, plan godny najlepszych CEO. W skrócie: etap 1 to zarobić więcej pieniędzy, etap 2 to zarobić jeszcze więcej pieniędzy, a etap 3 to sprawdzić jak tego w ogóle dokonali żeby zarobić jeszcze jeszcze więcej pieniędzy.
Brzmi 100% legitnie.
No no, plan godny najlepszych CEO. W skrócie: etap 1 to zarobić więcej pieniędzy, etap 2 to zarobić jeszcze więcej pieniędzy, a etap 3 to sprawdzić jak tego w ogóle dokonali żeby zarobić jeszcze jeszcze więcej pieniędzy.
Brzmi 100% legitnie.
Nic z tego nie będzie a konkretnie chodzi mi o efekty dla graczy. Studia kupione przez MS moim zdaniem nie zrobią już żadnej naprawdę ciekawej gry.
I właśnie dlatego zapowiedzieli większą kontrolę nad deweloperami, zrywając z dotychczasowym modelem: "Macie tu górę pieniędzy i tyle czasu, ile potrzebujecie, tylko zróbcie nam dobrą grę". Na papierze mogło to wyglądać na niezłą strategię, ale jak widać, ostatecznie zawiodło. Teraz ma być mocniejszy nadzór zewnętrzny, a z jakim skutkiem, przekonamy się za kilka lat. Sony taka polityka przez długi czas wychodziła na dobre, więc jak MS się ogarnie, to może coś z tego będzie.
bo to tak nie wygląda, jakby to tak wyglądało, to były by dobre gry.
Microslop masz 14 poziomów "menadżerów", czaisz? 14 leveli kierowników nad kierownikiem nad kierownikiem...
Goście z talentem na końcu tego ogniwa, nic nie mogą.
bo to tak nie wygląda, jakby to tak wyglądało
Tylko akurat to przyznają sami byli pracownicy MS. Wedle ich słów, można "zielonym" wiele zarzucić (np. kiepski marketing czy dziwne daty premier), ale akurat tutaj większość jest zgodna, że MS dawał im dużo pieniędzy i dużo swobody, co jednak management studia często trwonił, zamiast się skupić na ogarnięciu i dowiezieniu projektu.
To właśnie Sony i Nintendo słyną z systemu kamieni milowych. Jak któregoś nie dowieziesz, to do studia wchodzi ci ktoś od nich i przejmuje stery nad projektem, mogąc nawet zarządzić zmianę kierunku, całkowity restart albo wywalenie projektu do kosza. Przez wiele lat ten model się sprawdzał, więc może i MS przyniesie dobre rezultaty.
to były by dobre gry.
To jest mit, że "developerzy zawsze dobrzy, a korpo zawsze złe". Developerzy (zwłaszcza na wyższych stanowiskach) też potrafią być niekompetentni i źle zorganizowani. Sprawny system nadzoru pozwala ich szybciej wyłapać i usunąć.
Dokladnie tak to wygladalo. Wnerwia mnie to ciagle ubostwianie developerow i mniejszych firm, jakby oni i one nie mieli/ly ludzkich przywar, a za cale zlo odpowiada "zle korpo".
Dostawali kasy na gebe, mogli zatrudniac do bolu, bylo male eldorado to po co sie starac. Ludzie tak dzialaja.
Sorry ale myslenie ze jak dostawali tone kasy i wolna reke to automatycznie beda dobre gry i beda sie starac (bo niby devsi traktuja swoja prace jako jakas misje... no nie...a przynajmniej nie zawsze i nie kazdy), jest... po prostu naiwne.
Jest sporo przykladow, ze jak firmy i devsi dostawali wolna reke, kaske na gebe i brak wiekszego nadzoru to nie skutkowalo to ani lepszymi grami, ani szybsza praca ani wogole niczym dobrym. Bungie najlepszym przykladem, albo pododzialy Ubisoftu.
EDIT: O widze ze persecuted wyzej napisal w sumie to samo.
Dokladnie... ludzie to ludzie. Developerzy nie sa jakimis pozbawionymi przywar aniolami.
A które studio należące obecnie do MS dostało górę pieniędzy i nie wywiązało się z założeń produkcyjnych?
Natomiast nie tyle chodziło mi i sposób zarządzania i jego wpływ na produkcję co o ograniczenia niektórych treści i narzucaną poprawność polityczna. Jedyna tak naprawdę dobra gra którą zrobił MS to MS Flight Simulator. Zagrałem w takiego Avowed który zarówno od strony artystycznej mechanik oraz prezentowanych treści jest zupełnie przeciętny. Regres w rpg.
A które studio należące obecnie do MS dostało górę pieniędzy i nie wywiązało się z założeń produkcyjnych?
Praktycznie wszystkie, choć nie zawsze ze swojej winy. Dla MS założenie było jedno: Zróbcie nam grę, na której zarobimy. Oni też uwierzyli w tę romantyczną wizję, że jak dasz developerom czas i pieniądze, to rozbijesz bank, ale to niestety nie prawda. Żeby rozbić bank, trzeba zrobić odpowiednio dobrą grę, w odpowiednim czasie, za odpowiednie pieniądze, a to już większa sztuka.
Natomiast nie tyle chodziło mi i sposób zarządzania i jego wpływ na produkcję co o ograniczenia niektórych treści i narzucaną poprawność polityczna.
Na przykład?
Praktycznie wszystkie, choć nie zawsze ze swojej winy.
Pytam konkretnie jakie tytuły miały przeznaczone na produkcję ogromne budżety i wolność realizacji a jednak nie powstały.
Na przykład?
Parafrazując można powiedzieć że praktycznie wszystkie zawierające fabułę. W mniejszym lub większym zakresie.
Pytam konkretnie jakie tytuły miały przeznaczone na produkcję ogromne budżety i wolność realizacji a jednak nie powstały.
Jak mam ci podać tytuły gier, które nie powstały 🤔?
Parafrazując można powiedzieć że praktycznie wszystkie zawierające fabułę. W mniejszym lub większym zakresie.
Nie na tym polega parafraza... Ja pytam o konkretne tytuły, na które wpłynął MS "narzucając im treść i poprawność polityczną" i dowody wskazujące, że tak faktycznie było.
No zaraz. Najpierw mówisz że MS przeznaczał górę pieniędzy na niezrealizowane projekty a teraz nie możesz wymienić ani jednego gdzie dev przepalił całą skierowaną na realizację kasę?
No na tym polega parafraza właśnie.Napisałem to samo - ogólniki - co ty tylko w innym kontekście.
Dla przykładu Avowed i TOW2. Jak do tej pory gry obsidianu były całkiem OK a nagle wydane pod skrzydłami MS okazały się spłycone i dziecinne wręcz. Zupełnie inny poziom jak np FNV czy Pillarsy.
No zaraz. Najpierw mówisz że MS przeznaczał górę pieniędzy na niezrealizowane projekty
W którym miejscu tak napisałem? Zacytuj.
Twoje stwierdzenie: I właśnie dlatego zapowiedzieli większą kontrolę nad deweloperami, zrywając z dotychczasowym modelem: "Macie tu górę pieniędzy i tyle czasu, ile potrzebujecie, tylko zróbcie nam dobrą grę"
Moje pytanie: A które studio należące obecnie do MS dostało górę pieniędzy i nie wywiązało się z założeń produkcyjnych?
Twoja odpowiedź: Praktycznie wszystkie, choć nie zawsze ze swojej winy.
Moje pytanie do tej odpowiedzi: Pytam konkretnie jakie tytuły miały przeznaczone na produkcję ogromne budżety i wolność realizacji a jednak nie powstały.
Twoje odpowiedź pytaniem na pytanie: Jak mam ci podać tytuły gier, które nie powstały
Rozumiem więc że że jednak nie podasz mi tych projektów na które MS skierowal „górę pieniedzy” pomimo ze „praktycznie wszystkie” studia zawiodły i nie wywiązały się z zobowiązań produkcyjnych.
A od kiedy "niewywiązanie się z założeń produkcyjnych" jest równoznaczne z "niewydaniem produktu"? Wiesz w ogóle co to są założenia produkcyjnie w kontekście gier? Są to wytyczne dotyczące jakości, skali, mechanik rozgrywki, systemów, zawartości itd.
Dla Microsoftu, który w tamtym czasie stosował politykę "hands-off", wytyczne były z grubsza tylko dwie - macie zrobić dobrą grę (zysk wizerunkowy, bo w tamtym czasie pod tym względem szorowali po dnie), na której zarobimy (zysk finansowy) i tyle. Nie było rozliczania się z kamieni milowych, zewnętrznej kontroli jakości, nadzoru itd. Baa, ponoć nawet cała kasa do studia szła z góry, zamiast rozliczeń etapowych, pod groźbą wstrzymania finansowania, jak u Sony czy Nintendo.
Teraz zadaj sobie pytanie, ile gier pod skrzydłami MS faktycznie spełniło obie te wytyczne? Redfall? Starfield? Hellblade 2? South of Midnight? Crackdown 3? Halo Infinite? Psychonauts 2? Hi-Fi Rush? Forza Motorsport (2023)? Pentiment? Indiana Jones and the Great Circle? The Outer Worlds 2? Avowed? Scalebound? Perfect Dark? Evrerwild? Itd.
Dlatego właśnie na pytanie o to, które gry nie wywiązały się z założeń produkcyjnych, napisałem "prawie wszystkie". W swoim portfolio z ostatniej dekady, MS w zasadzie nie ma bezapelacyjnie udanych gier, które byłyby jednocześnie sukcesem artystycznym i komercyjnym (chyba jedynym wyjątkiem jest Forza Horizon 5, która faktycznie sprzedała się fantastycznie i zebrała świetne oceny, powyżej 90%). Niektóre ich tytuły były naprawdę niezłe czy wręcz bardzo dobre (SoM, H-FR, HB2, PN2), więc spełniły wytyczne jakościowe, ale już nie finansowe. Tu celowo wspomniałem też, że stało się tak niekoniecznie z ich własnej winy, bo o ile np. Bethesda ponosi pełną odpowiedzialność za Starfielda, tak porażka takiego np. Hi-Fi Rush to już wpadka samego MS, który rzucił go do Game Passa (shadow drop), bez żadnego marketingu.
A teraz przestań już uciekać od odpowiedzi i wypisz tytuły, na które wpłynął MS "narzucając im treść i poprawność polityczną", podając dowody wskazujące, że tak faktycznie było. Umiesz takie wskazać, czy jesteś po prostu kolejnym kłamliwym i tchórzliwym bigotem anty-woke, który ucieknie z dyskusji po przyłapaniu na słabej próbie manipulacji?
Będzie dobrze, ta Pani to dokładnie ten typ prezesa jakiego potrzebowały leniuchy typu Becia.
Tak, koniec z wolną ręką na pewno tu pomoże, przecież nadzór i strategia MS to klasa sama w sobie.
Zaproponuję inne rozwiazanie: zrobić dobre gry, które nie będą dostępne w GP w dniu premiery.
"...koniec z wolną ręką dla deweloperów"
Samo to wystarczy. Mają robić gry, a nie siedzieć w rest roomach i w ciągu 5 lat wydawać 1 grę na 5h rozgrywki. Nie można też patrzeć tak krzywdząco, przecież przez pozostałe 4 lata jęczeli, że oni to do biura przyjeżdżać nie będą, bo chcą home office.
I w jaki sposób ona chce przez rok zwiększyć przychody? Rozumiem że ten zakładany Fallout 5 powstanie w rok?
Ale z tej Asi jest krejzolka, zobaczymy co ona tam wyczaruje. Dojeżdżanie id software uważam za zbrodnie, ale ciężka łapa dla Bethesdy się przyda. Przecież to studio poza wydawaniem Skyrima na nowsze platformy i zrobienie zapowiedzi wiele lat temu odnośnie TES VI nic nie robi. Starfielda nie liczę, bo taką amatorkę to inni by pyknęli znacznie szybciej.
Tadzik będzie musiał mocno się trzymać ramy, żeby być tam gdzie jest lub po prostu zacząć robić.