Muzyka, do bani, fabuła, do bani, postacie, do bani, przesłanie filmu, do bani. Pewnie wina widzów, że nie poszli do kin...
Ludzie woleli obejrzeć Citizen Vigilante Uwe Bolla niż Supergirl.
Ludzie woleli obejrzeć Citizen Vigilante Uwe Bolla niż Supergirl.
No coz, jak sie daje pisac scenariusz lasce ktora zrobila ledwie kilka shortow i nie ma kompletnie doswiadczenia w pisaniu wiekszych projektow to potem taki rezultat...
Jedno wielkie XD
Wysyp dobrych horrorów od youtuberów czy komików jest najlepszym przykładem.
Via Tenor
I bardzo dobrze. Ile można tych "super bohaterów".
Jeszcze jak by to trzymało poziom i było ok to co innego a tu takie miałkie i denne.
Muzyka, do bani, fabuła, do bani, postacie, do bani, przesłanie filmu, do bani. Pewnie wina widzów, że nie poszli do kin...
Dużo zrobił wokół filmu czarny pijar silnych niezależnych mężczyzn, którzy na socialach wylali całą swoją frustrację i bzdurny obrzydliwy hejt na produkcję i na główną aktorkę.
Ok - film jest przeciętny. Nie zły, nie słaby, a przeciętny. I wtórny. Ale już nie takie przeciętne pozycje okazywały się być hiciorami (do ciebie mówię Venom!). Ale jednak taki Venom nie miał hejtu, a nawet powiem więcej - była wąska grupa osób, która zakochała się w Hardym jako Eddie Brocku.
Zresztą, całe DC od czasu, gdy Nolan nakręcił Mrocznego Rycerza zalicza rozmaite czy to wtopy finansowe, czy rozczarowania. I ogólnie toi nie wiem czy studio też takie ma duże parcie na każdego 1 mld dolarów w box office, zamiast rozbudowy bazy filmów DC i powiększenia bibliotecznej oferty streamingu.
Te biedne kobiety nie potrafią myśleć same tylko muszą liczyć na opinie mężczyzn?
A może film jest równie gówniany jak ich superman?
Większość prób spaliła na panewce i to się raczej nie zmieni. Nie da się zaklinać rzeczywistości w nieskończoność.
Disney nastukal tyle komiksów, że już nikomu się nie chce oglądać kolejnych. Tak wiem że to DC. Mnie supergirl bardzo weszła, taki mix madmaxa i mocno przybrudzonych star warsów, plus znakomity Lobo. Trzymam za nich kciuki. Podobno plan jest na uniwesum i oby nie odpadli na starcie.
Chyba w tej Ameryce nie jest tak źle skoro nadal mają fantazję przepalać grube miliony na jakieś badziewne filmy.
Co jest najciekawsze to, to, że komiks, na którym się wzorowali, jest bardzo dobry, tylko, zamiast odwzorować to, co się w nim działo, postacie, klimat itp. zrobili to, co obecnie się robi w holywood, czyli całkowicie na odwrót.
Tutaj to sporo po prostu nie zagrało. Jeden z nielicznych pozytywów to Krypto i Millie Alcock w roli Supergirl, no i Momoa jako Lobo.
Ale to wina głównie tego na czym oparto film - komiks Supergirl: Kobieta Jutra, oceniany jako najlepszy komiks z nią, tyle że problem w tym, że zalet komiksu praktycznie nie ujęto w filmie, nie ma tam większej relacji między Supergirl, a Ruthye, a jak Krem był słabym złolem w komiksie tak jest w filmie.
Tu trzeba było może bardziej pójść w orgin story opartą na komiksach Jak być Super lub Ostatnia córka Kryptona albo Superman / Batman: Supergirl.
Wszystkie też świetnie oceniane, tylko właśnie - żeby można było oprzeć się o ostatni z komiksów musiałby się pojawić najpierw minimum Batman 2, w którym doszłoby do współpracy Batmana z Supermanem.
Trafiłem na film przypadkiem i był dla mnie świetny ze względu na postać graną przez Milly Alcock (Supergirl). Byłem pozytywnie zaskoczony. Ale może po prostu mam słabość do lasek, które napierdzielają się wręcz ze statkami kosmicznymi klasy niszczyciel XD