Początek gry zacny. I weź tu wybierz, czxy Silent Hill, czy Wolverin
No właśnie nie, ponieważ Silent Hill, Tomb Raider, half-life, Uncharted i Crysis to są tytuły które nigdy nie będą czekać i nawet jakby mi się paliło mieszkanie to będę musiał w to zagrać a potem dopiero je gasić 🤪 Bede gral naprzemian, teudno. Dzis Silent Hill 🥰
Pierwszy przykład z góry: pod względem zagadek jest to najtrudniejszy horror, jaki do tej pory wyszedł
No tego sie spodziewałem, po słabej części Silent Hill F tu lepiej nie było a wręcz jest tragicznie i SH F wypada dużo lepiej. Gra jest tragiczna, ja nie wiem co trzeba mieć w głowie by takie szambo robić, to jest najgorsza część z całej serii SH...Masakra.
Jestem w drugim chapterze, i odnoszę wrażenie, że gra mocno inspirowana była alien isolation, bo save robimy przez telefon tak jak w alien isolation, i mamy do tego radar na obcych, i też trzeba się chować przed nimi.
Gra wydaje się być przetransformowana w SH, dodano mgłę, potwory by jako tako to grało bo ewidentnie część rzeczy co są w grze nie zostały wykorzystane jak choćby miejsca do schowania gdzie nawet nie ma potwora, może będzie później nie wiem, ale wygląda na to, że pozostawione po jakimś wcześniejszym buildzie, gdzie trzeba było się chować bo stwór jak w alien isolation mógł za nami łazić wszędzie.
Strasznie średnia gra, pod każdym możliwym względem.
Jedyne co ona ma wspólnego z Silent Hill to mgła, bo nawet Otherworld nie potrafili zrobić na przyzwoitym poziomie.
Akcja dzieje się w Szkocji, są trzej bohaterowi, a ani jedna z postaci nie jest ze Szkocji. Super.
Po szkocku mówią tylko postacie z drugiego, trzeciego planu, małoznaczący NPC.
Tyrone, czy tam Simon to czarnoskóry Amerykanin.
Zoe jest z Walii, totalnie nie potrzebna postać w całej historii, ale wiadomo liczby w tabelce inkluzywności muszą się zgadzać.
Richard, bardzo stereotypowy, biały, zły CEO, bo wiadomo biali są źli do szpiku kości, szczególnie gdy przy grze pomaga Hit Detection (Sweet Baby Inc).
Gameplay to miks tragicznego systemu walki, przeciętnego strzelania oraz jeszcze gorszego skradania się, przyprawiony czekaniem nawet i minuty na ruch przeciwników, którzy potrafią mieć szósty zmysł, oczy do o koła głowy i super słuch.
Walka wręcz to nic innego jak atak -> blok -> atak -> blok -> atak -> blok.
Jest możliwość ataku z zaskoczenia, zadaje obrażenia krytyczne i nakłada MAŁEGO stuna na przeciwnika, ale działanie tego jest mocno losowe i wybredne.
Walka wręcz działa tylko głównie na jednego przeciwnika, każdy blok, każdy atak niszczy broń, a wytrzymałość broni nie jest najlepsza.
Jeden z przeciwników potrafi przerywać atak, wywalone ma nasz blok, może chwycić nas i zjeść 1/3 zdrowa.
Jeszcze inny przeciwnik, jest niezniszczalny,
spoiler start
dopiero na koniec gry jako boss można go uwalić
spoiler stop
narzuca na graczu skradanie, które jest fatalnie wykonane.
Zagadki lepiej przemilczeć bo to jest totalny paździerz, dno i wodorosty i obraza tego co kiedyś Team Silent potrafiło zrobić.
Graficznie nie wygląda to na 2026. Miejscami ma miejsce, generyczny "foto realizm" typowy dla UE5.
Światło padające z latarki wygląda słabo, źle.
Niektóre elementy otoczenia wyglądają dobrze. Twórcy chwalili się że zrobili 3D skan miasta.
Miasto nijak wpasowuje się w "Silent Hill". Brakuje mu tej stylistyki którą Team Silent potrafił zrobić.
Postacie nie wyglądają najlepiej, Simon wygląda chyba najgorzej.
Odbicia wyglądają przeciętnie i to nawet z włączonym RT, do tego UE5 nie potrafi renderować poprawnie szkła, chyba że jest to płaskie szkło, bo jeżeli coś bardziej "skomplikowane" jak klosz od latarni to wygląda to jak plastikowy ulep.
Otherworld to zlepek rur, prostokątnych brył z betonu i neonowej czerwieni, jedna sekcja wygląda jakby ktoś wysmarował wszystko spalonym tłuszczem oraz nałożył teksturę stylu "grunge" w formacie .png, ustawił przezroczystość na 75% i fajrant. Tak kiepsko to wygląda i żałośnie.
Do tego gdy gdy włączymy latarkę, praktycznie większość tekstur wygląda jakby były z plastiku.
Ogólna jakość assetów nie zwala z nóg.
Optymalizacja kolejny raz leży. To kolejny przykład że Unreal 5 to bubel.
Ogromne przycięcia a nawet zatrzymywanie się gry na topowym sprzęcie to istna fuszerka.
Ktoś całkowicie spaprał data streaming, co jakąś sekcje gra rozładowuje i na now ładuje całe miasto albo sporą jego część, jednocześnie na nowo robi szybką kompilację shaderów.
Dusi się nawet 9950X3D, gdzie gra staje w miejscu na chwilę, a do tego nie wygląda jak tytuł z tego roku.
Historia jest mocno przeciętna, do bólu przewidywalna.
Wszelki symbole, nawiązania podane są na tacy.
Podobnie jest z postaciami, głowinie z Simonem, strasznie nieciekawa postać, bezpłciowy, nijaki.
O wiele lepszym wyborem na głównego bohatera byłby Richard, jego motywy, lepiej pasowały na historię.
No ale nie możemy grać złym białym CEO który
spoiler start
doprowadził do katastrofy ekologicznej
spoiler stop
, musimy grać czarnym inżynierem.
Widać że to nie ten sam poziom gdy za sterami marki był Team Silent, no ale żeby takie coś stworzyć potrzeba kompetentnych i utalentowanych ludzi.
Ta gra to strata 8-10h, 219PLN oraz łącza na wersję demo od "Wysportowanej Dziewczyny" czy "Runy" albo "Amigo".
Cóż, nie mógłbym się bardziej nie zgodzić z opinią powyżej. Dla mnie jest to gra 7/10 - nacisk jest postawiony na skradanie, które jest drugim najlepszym elementem w całej grze. Przeciwnicy wcale nie mają oczu dookoła głowy, powiedziałbym, że są trochę za bardzo ślepi - ale gdyby byli bardziej bystrzy, to gra by frustrowała.
Ogólnie w grę można grać na dwa sposoby - walcząc, lub skradając się. Zabiłem w całej grze MOŻE z 20 przeciwników Simonem, resztę to się skradałem (broni palnej nie użyłem w ogóle oprócz walki z bossem i pewnego wymuszonego etapu gry).
Skradanie zrobione jest okej - jest opcja wychylania się (uwielbiam ten motyw, zdecydowanie za rzadko jest opcja wychylania się w górę zza murku/biurka i kulenia w dół). Trochę mnie boli, że właśnie przeciwnicy są zrobieni raczej pod fana Silent Hillów, niż skradanek - czyli ja, pro uber koks wychowany na skradankach (/s) zbyt szybko rozgryzł, że w sumie można pomiędzy potworami biegać jeżeli już obczai się kryjówki. Oczywiście skutkuje to zebraniem obrażeń (są potwory atakujące na odległość), kilkoma śmierciami, ale leczenie raczej nie wpływa na zakończenie gry (otrzymałem według neta najlepsze).
Jest też moment rodem z Alien:Isolation, zakładam że wtedy wiele osób odpadnie - nie daję to w spoiler, bo IMHO jest to OGROMNY skok trudności, który może być ścianą dla wielu graczy (albo przynajmniej według płaczu na Reddicie jest to ściana). Umarłem chyba kilkanaście razy na sekcji z "ksenomorfem", bo zbyt uparty byłem bo powrotu do bezpiecznego skradania (ale jak już wróciłem znów do powolnego, to bez problemu sobie poradziłem).
Zagadki to absolutnie najlepszy element tej gry - oprócz dwóch, gdzie jedną musiałem "brute forcować" , a drugiej szukać solucji na necie, bo grałem w wersji bez podświetlania na czerwono ważnych elementów w notatkach, bez tego naprawdę zagadka z obrazami to jakaś abstrakcja totalna. Ale cała reszta, szczególnie finałowa - no coś pięknego. Nie są to jakieś zagadki pokroju "gdzie znaleźć piasek na pustyni" ani jakichś nielogicznych "moon logic" - jak zagadka jest w pokoju A, to na 95% rozwiązanie też jest albo w tym pokoju, albo w sąsiadującym pokoju B. Wszystko jest też pięknie na mapie zaznaczone, więc nie ma jakiegoś błądzenia w koło aby znaleźć przedmioty potrzebne do wykonania zadania.
Fabularnie się zaskoczyłem, ale nie wiem, czy pozytywnie czy negatywnie. Obawiałem się "Prawdziwymi Potworami Są Ludzie: The Game" (czyli w sumie Silent Hill), co dostałem, ale bez większej głębi. I to raczej plus - nie trawię jakichś skomplikowanych "zło to spektrum", "odcienie szarości", mam zbyt chłopski rozum na takie metafizyczne guano, dostałem opowieść o potworach, która naprawdę mogła by się wydarzyć w prawdziwym świecie (wystarczyło by po prostu akcję przenieść na południe UK i nawet ludzie by potwory z gry przypominały).
Jako Silent Hill to gra raczej marna. Grałem w zbyt wiele Silent Hillów, żeby je wymieniać - Silent Hill 2 OG wymieniłem już wszystkie, więc marka mnie ni ziębi, ni grzeje. Zagrałem w Townfalla wyłącznie dlatego, że nie przypominał w niczym Silent Hilla - i uważam, że nie przypomina. To bardziej gra pokroju Amnesii, Bunkera czy innego troszkę bardziej skomplikowanego walking sima. Klimat jest, design potworów mógłby być lepszy (mamy 5 potworów w całej grze, z czego żaden się nie wyróżnia na tle innych), dialogi są w porządku, ogólnie - poprawna robota.
Oprawa wizualna i dźwiękowa jest dobra, na początku potrafiła srogo chrupnąć, ale im dalej, tym lepiej - kompilacja szaderów robi się w zależności od etapu, czyli zmiana na nowy potrafi chrupnąć (lub wystarczy wyłączyć i włączyć grę, wtedy się kompiluje cały etap).
Całość zajęła mi 11h, czyli w sumie tak jak twórcy zapowiedzieli (10-14h na przejście), z najlepszym zakończeniem, gra ma kilka zakończeń, mi fartem udało się ostatnie zrobić bo byłem zbyt głupi żeby zrozumieć, jak pewien przedmiot działa więc go nie używałem, no i zrobiłem od strzałą pewną zagadkę, która jak ktoś spierdzieli (a da się) to już może zapomnieć o najlepszym zakończeniu (radziłbym nie sugerować się poradnikami na necie, już na Reddicie ktoś zrobił reverse-engineering czy inne techniczne mangojambo, poradniki kłamią (albo raczej nie mówią wszystkiego, tylko jeden element wskazują).
Ogólnie grę oceniam na 7/10 - czyli po prostu dobra. Czy czuć tu te 200+ złotych? Powiedziałbym, że nie, ale jak spadnie do tych 100-150 złotych - to polecam z całego serca.
A jak skończyłeś grę, to co do kroplówek (trochę fest spoiler):
spoiler start
to właśnie one wpływają też na zakończenie gry, każda daje parę punktów ujemnych do wyboru zakończenia, gdybym ich używał to pewnie miałbym gorsze (bo właśnie trochę umierałem bo nie walczyłem z potworami, tylko brałem ciosy na klatę jak mnie zauważyły)
spoiler stop
Klimat jest, gra trzyma w napięciu przez większość czasu.
Nie jestem natomiast fanem konieczności ucieczek bez broni albo nieśmiertelnych przeciwników - tutaj to ok. 25% gry (1,5 na 6 rozdziałów).
Podobnie jak poprzednie części, poziomy są korytarzowe, praktycznie nie da się zboczyć z trasy, eksplorować.
Historia raczej nie pozostawia pola do różnych interpretacji, nie ma też okultyzmu ;)
Dla fanów najnowszego Silent Hill jak i platformy GOG informuję że już się pojawił w sklepie!
https://www.gog.com/pl/game/silent_hill_townfall
Ogólnie to widac że ta seria to już czyste eksperymenty od różnych studiów a nie solidne pomysły. Z każdą grą coraz mniej to przypomina silent hilla. Sama w sobie gra nie jest zła , ale twórcy poszli moim zdaniem zbyt bardzo już w skradankę. Wiele % tej gry to symulator siedzenia w szafie lub rzucania butelkami, mało typów przeciwników i optymalizacja nie jest najlepsza. Nie wiem co sądzić
Mnie też nie zachwyciła podobnie jak F rok temu.
Obie gry ten sam średni poziom, do remake'a od Bloober Teamn sporo obu produkcjom brakuje.
Pomimo że była to czwarta cześć to była bardzo ok.
Świetna gra. Dobry klimat i bardzo zagadkowa wciągająca fabuła. Na uwagę zasługuje również znakomite udźwiękowienie i muzyka. Utwór fortepianowy Home to mistrzostwo. Zagadki też ciekawe i logiczne. W sumie chyba ta ostatnia w sterowni była lekko przegięta ale w dwóch innych miejscach też się zaciąłem. Oczywiście grałem bez żadnych podpowiedzi. Moje zakończenie niby negatywne ale z punktu widzenia Simone sprawiedliwe hehe. Najsłabszy element to grafika. Widać że była to produkcja niskobudżetowa.
Silent Hill Townfall to udana produkcja, połączenie rozgrywki w stylu Alien:Isolation z motywami 'silenthillowymi'. Tutaj sprawa jest dość prosta, jeśli ktoś lubi skradanki w tym stylu i dużo rozbudowanych zagadek polubi tą grę.
+
- przede wszystkim gra potrafi przestraszyć- podkręcić napięcie, ograniczone zasoby, konieczność omijania przeciwników(obrzydliwe projekty stworów należycie odpychające) i ukrywania się budzi grozę, w moim odczuciu jedna ze straszniejszych produkcji ostatnich lat
- wysoki poziom oprawy audiowizualnej, przede wszystkim dźwięki otoczenia i muzyka - pompują odpowiedni nastrój, dość ładny wizualnie kierunek artystyczny
- miasteczko portowe ma swój klimat i ma sporo detali wnętrz
- dokładnie wykonane retro- urządzenia, których używamy
- świetny etap z
spoiler start
Richardem
spoiler stop
- całkiem sensowna fabuła i wykorzystanie motywów z Silent Hilla, ACZ...
...no nie jest to poziom, który sprawi, że gra wryje się w naszą pamięć jak Silent Hill 2, główny bohater pozbawiony charyzmy (postacie poboczne wypadają dużo lepiej), a sama historia od początku nazbyt oczywista, nieco uboga jak na kilkanaście godzin rozgrywki
Inne -
- pokonały mnie ze dwie zagadki, dla mnie nieintuicyjne, ale ok to może moja indolencja w tym zakresie 😅
- na pewnym etapie dość powolny gameplay i ciągłe ukrywanie się, robi się nieco męczące i nużące
- raczej słaba walka..jak to w Silent Hillach
Townfall to ciekawe przeniesienie serii na grunt FPP i rozwiązań z Alien: Isolation, z naciskiem na skradanie i zagadki. Straszy i odpowiednio budzi grozę. Kto lubi taki rodzaj rozgrywki, uważam że warto zagrać. Fabularnie i artystycznie stoi na solidnych 'silenthillowych' podstawach, ale zdecydowanie nie jest to poziom kultowych odsłon.
Do połowy w miarę ok, ale druga połowa to już majaczenie scenarzystów, fabuła nie zostaje wytłumaczona a zagadki pod koniec zbyt trudne ponieważ nie dają nawet kontekstu, ani w dokumentach ani w świecie gry, musisz po prostu się domyślić co twórca miał na myśli, postacie też nie rozmawiają o tym dlaczego się tu znajdują co od drugiej połowy gry jest męczące, to tak jakby obcy ludzie spali w twoim domu a ty z żoną w ogóle nie odnosili się do tego tylko dziwili dlaczego jedzenie znika z lodówki, sory ale tak to wygląda, mimo wszystko i tak lepsze niż po ostatnim nieporozumieniu jakim był "f"lop, jeszcze przyczepię się do bardzo słabego modelu Simona, jego twarz jest bardzo słabo zaprojektowana, podczas przerywników filmowych w ogóle nie pokazuje emocji i wygląda jak bot z generycznej gry mmo, co jest dziwne bo modele Zoe i Richarda są świetne
Na starcie mi nie podeszło. Nie mogę zrozumieć tego, że robią miasteczko i masz wszystkie drzwi pozamykane, wszystkie furtki pozamykane, wszystkie bramy pozamykane. Mam wrażenie, że wróciłem do grania w gry 20 letnie. Przeciągnęli mnie tak po sznurku jak mam iść i mnie to znudziło. W 2026 nienawidzę jak nie można wejść do jakiegoś budynku tylko stoi taka zasrana makieta.
Mogli się pokusić o to, że wchodzimy zdezorientowani, a to czytamy jakieś połowiczne notatki o tym co się wydarzyło czyli stopniowe budowanie klimatu. Jakieś jumpscary, że szczur czy kot wyleciał i pudełko przewrócił, a to wiatr poruszył okiennicą cokolwiek.