Słowa o całym popkulturowym świecie chyba mocno na wyrost. Bardzo podupadła ta franczyza w ostatnich latach. Jak rozumiem ten nadchodzący film ma być kulminacją aktualnej opowieści na miarę Infinity War i Endgame, ale hajpu podobnego jak przy tamtych produkcjach ani widu ani słychu. Takie „finały” potrzebują mocnej podbudowy żeby mogły wybrzmieć, a tutaj mieliśmy całą serię kiepskich filmów z bohaterami, którzy nikogo za bardzo nie obchodzili.
Film na pewno swoje zarobi, ale na podobny impakt jak przy wspomnianych wyżej nie ma co liczyć.
Zero hajpu. Skrypt do tego filmu powstawał na bieżąco, to trzeba mieć nieźle zryty dekiel żeby takie coś wymyślić.
Sam skrypt krąży w sieci, testowe projekcje go potwierdzają, zaś sam skrypt to istna kupa.
Ostatnia grafika promująca film, wygląda obleśnie, amatorsko i tylko utwierdza nas, że nikt nie chce postaci typu Shang-Chi, albo Thunderbolts z fatalną Florence Pugh na czele.
Ostatnio też wrócili na plan filmowy by zrobić dokrętki i przeróbki.
Podobno budżet filmu na dzień dzisiejszy to podobno 600 milionów (a na tym nie koniec), aby wyjść na zero potrzebują 1.2 miliarda, życzę powodzenia.
O pełnym budżecie dowiemy się po premierze gdy przyjdzie czas rozliczeń z UK, oczywiście Disney będzie zaniżać i ukrywać prawdziwą wartość, jak zresztą zawsze.
No i oczywiscie standardowy bol dupy o dobrze oceniana (i nagradzana) role kobieca. Zreszta Pullman byl rowniez swietny. Na tyle dobry, ze jestem bardzo zadowolony ze bedzie gral w nowych Kosmicznych Jajach.
Co do Doomsday to zero hajpu bo nie ma postaci ala Thanos, ktory by to pociagla.
Infinity War 2.0 ale co tam. MARVEL jedzie od nowa z mega złolem. Choć pierwsze słyszę, że Thor boi się tak kogoś a tym bardziej Dr Doom wstrząsnął całym uniwersum bardziej niż Thanos. Może Sentry pierdnie i padnie doktorek na glebe.
PS Zabawne, że największy bohater Iron Man pojawia się teraz jako antagonista. Opcja do chorego twistu dość mocno kusi :)