Jak coś was nie interesuje to nie traćcie czasu na pisanie swoich wynurzeń. To jest nudne.
Wypomina multikonto, a sam nim jest. Dobry agent z ciebie.
Wszystko pięknie ładnie, ale chciałbym się dowiedzieć dlaczego ta gra jest teoretycznie najlepszą grą taktyczną na rynku?
W tekście są opisane mechaniki, których jest oczywiście dużo, ale co sprawia, że ta gra jest lepsza od innych gier z tego gatunku? Bo ja tu widzę X-COMa tylko może trochę bardziej rozbudowanego.
Oczywiście, że można. FF to są typowe gry jrpg, taktyka polega na odpowiednim wykorzystaniu skilli i buildzie postaci. W FE dchodzi Ci jeszcze siatka po której się poruszasz, odpowiedni dobór jednostek, decyzje kto kogo ma zaatakować itd.
Poza tą grą to bliżej im do takich serii jak Front Mission, Wars (Advance Wars, wcześniej tylko w Japonii były Game Boy Wars) czy Tactic Ogre.
A roznica miedzy TO a FFT jest prawie zadna, obie gry maja prawie identyczne mechaniki rozgrywki.
Tactics ogre można powiedzieć, że to takie szachy z wykorzystaniem terenu i mechaniką kamień papier nożyce, ta gra jest również nastawiona na duże bitwy, trzeba dobrze dobierać jednostki pod każdą bitwe dokładnie jak w Fire Emblem. FFT kładzie większy nacisk na rozwój postaci i zabawe buildami. To są zupełnie inne gry.
FFT można by przyrównać bardziej do serii gier Disgaea niż TTO.
Porownanie do Disgaea jest jeszcze mniej trafne... Zupelnie inny rozwoj postaci, ZUPELNIE inna itemizacja, zupelnie inna rozgrywka zakladajaca zazwyczaj gre na glasscannony (wrog i ty jestescie na strzala) i combosy. Oraz na speedrunowanie lokacji na wysokich poziomach, gdyz w wiekszosci wypadkow po prostu nie da sie wytrzymac atakow overlevelowanych przeciwnikow. Tez skonczylem i wymaxowalem/wplatynowalem D1, 2, 3, 5... I cala game innych gier od NIS, wiec JAKIES tam pojecie mam...
Eh, może zbyt ogólnie o tym wszystkim napisałem, ale widzę też, że Ty chyba nie chcesz zrozumieć o co mi chodzi.
1) Nigdzie nie napisałem, że mechanika kamień papier nożyce w TO jest taka sama jak w Fire emblem. Po prostu ta mechanika jest w tej grze i ma również spory wpływ na wynik bitwy, ale oczywistym jest, że nie jest to tak rygorystyczne jak w Fire emblem.
2) Porównałem FFT do Disgaea dlatego, że obie gry kładą mocniejszy nacisk na budowanie buildów niż na taktyczny aspekt. Dobry build = mniej główkowania podczas bitwy. Doprecyzuje, to co napisałem wyżej nie oznacza, że te gry nie są taktyczne.
3) FTT vs TActics Ogre. Te gry różnią się od siebie dlatego, że np takie FFT daje więcej swobody jeśli chodzi o budowanie postaci, mogą być one bardziej wszechstronne,
latwiej jest dzięki temu stworzyć op postać czy drużynę co sprawi, że taktyka podczas bitw zejdzie trochę na drugi plan.
W TO również masz buildy, ale są one bardziej ograniczone, a i masz konkretne jednostki przeznaczone do konkretnych zadań. FFT jest bardziej rpgowe, a TO to bardziej właśnie takie szachy.
Może z tym, że to zupełnie inne gry to przesadziłem, ale różnice są widoczne jeśli chodzi o aspekt taktyczny.
Nie wiem czy dość jasno to napisałem, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
Ehhhhh... depends. Buildy w Disgaea glownie ida w kierunku "musze miec jak najwiesze statsy, glownie nastawione na ATK, MGS i ilosc pol ktore mozna przejsc". Cala reszta nie ma wiekszego znaczenia. Wiec gra zmienia sie w taktyczne podejscie, aby zabic wrogow w zasiegu (i tych co moga nas zranic w trakcie tury), ew zabic co sie da i dostac sie do wyjscia. Dopiero w D5 po raz pierwszy pojawila sie metoda na tanka, gdzie mozna bylo wytrzymac 1-2 tury na baseplate, aby zwabic wroga pod AOE nuke. Mowie oczywiscie o zupelnym endgame. W mid-game uzywa sie healerow i DEFa/RESa, bo jeszcze daja rade.
3) FTT vs TActics Ogre. Te gry różnią się od siebie dlatego, że np takie FFT daje więcej swobody jeśli chodzi o budowanie postaci, mogą być one bardziej wszechstronne,
latwiej jest dzięki temu stworzyć op postać czy drużynę co sprawi, że taktyka podczas bitw zejdzie trochę na drugi plan.
Szczerze w obu grach jest to podobne. W TO tez mozna stworzyc uber-killera, szczegolnie z glownego bohatera (Denam - Lord) i Catiua (z klasa Princess iirc, jesli nie pokaszanilem nazw). Gre konczylem glownie grajac 2 nekrosami (albo liczem, nie pamietam czy mialem juz upgrade, jednym z nekro byla Cressidia) i Denamem z lekkim wsparciem Canopusa jako one-hit-assassina. Ale jest duzo wiecej postaci, ktore moga ciagnac gre, np. Vyce jako ranger czy Lancelot w post-game.
Kurcze, poza Zeldami to właśnie Fire Emblemów trochę zazdroszczę posiadaczom Switcha :)
Jak wyżej, Xenoblade też jest świetne. Zeldy, Xenoblade, Fire emblem to wielka trójca nintendo, przynajmniej dla mnie. Są jeszcze Pokemony, ale te nowsze części to tak 50/50 bym powiedział. Mocna marka, ale jeśli chodzi o single player to strasznie prostackie te gry.
Szkoda że tylko nintento switch 2.
Jaram się jak czarownice w średniowieczu. Mam tylko nadzieję że Media Expert nie odwali kaszany i dostanę dziś swój egzemplarz do rąk.
Zaraz, zaraz. Czyli można dostać świetną ogromna grę dopracowaną na premierę, a nie dwa lata do przodu, bez głównego bossa w dlc w cenie nowej gry, a reszty bossów w kolejnych grach, bez konieczności ciągłego podłączenia do internetu, bez mikrotransakcji i przepustek sezonowych i w formie fizycznej kopii, której mi nikt nie usunie z serwera i która mogę odsprzedać, jak skończę grać? Widzicie to, obrońcy blizzardow świata zachodniego?
Ps. No i oczywiscie ma te samą ocenę, co prawie doskonałe Diablo 4.

Już odebrałem z paczkomatu, ale w nocy wyjazd na cały weekend, więc zagram dopiero w poniedziałek. Też chyba najbardziej wyczekiwana przeze mnie gra tego roku. Aczkolwiek czekałem na niewielką liczbę tytułów :p
https://silvaren-rpg.blogspot.com/2023/07/subiektywnie-fire-emblem-engage.html?m=1
Skończę Fire Emblem Engage, wezmę się za tą część. Wbrew powszechnej opinii dla mi osobiście lepiej się gra w Engage niż w Three Houses.
Nie ukrywam, że nie czytałem recenzji. Jak wygląda poziom trudności? Grając w FE: Three Houses na najwyższym poziomie trudności oraz permanentnym zgonie bohaterów gra i tak w pewnym momencie stawała się zbyt łatwa. Jak to wygląda tutaj?
Wczoraj siadłem w końcu do gry. Po 5h, które wciąż są dość tutorialowe i liniowe (bodajże 3 rozdział historii Caia) mam wrażenie, że za dużo w grze tych dungeonów z clashami a za mało typowych taktycznych bitew. Fabuła póki co ok.
Clash wydaje się dość prosty i pozbawiony głębi. Największy dmg robią ataki łączone, które póki co prawie zawsze najlepiej spamować, a grupki wrogów dobijać zwykłymi atakami, ewentualnie combat arts. Jak skończą się link points to po prostu stosuję prymitywną wymianę ciosów i przeklikuję wrogów. Jeśli jakimś cudem drużyna straci zbyt dużo HP, wówczas dopiero udaję się na odpoczynek.
Może później ten element starć w dungeonach się rozwija, jak mamy więcej różnorodnych jednostek i broni, ale póki co jest to strasznie słabe.
Bitwy za to bardzo dobre, ale na tym etapie wciąż trochę brakuje do poziomu Engage. Tu na pewno będzie tylko lepiej, jak zrekrutuję nowe postacie i zacznę ich uzbrajać, dobierać klasy itp.
Gram na hard + classic. Permadeath zawsze zmienia podejście do walki, bo wymusza granie w taki sposób, by nie poświęcać żołnierzy. Bez tego osiągnięcie sukcesu byłoby zbyt łatwe. W Engage trzeba było kombinować, jak uniknąć kontry albo jak ubić bossa, który ma wielokrotne HP, tak, by nie oddał zabijając nam bohatera.
Wiem, że to prequel Three Houses i po 3H wiedziałem, że to świat łączący sci-fi z fantasy, ale tutaj zmiana klimatu jest dość wyraźna i w ogóle się z tym nie kryją. Z samego początku vibe kojarzy mi się wręcz z "Diuną" czy nawet "Panem światła", a już w samym prologu mamy broń laserową i info, że nasz avatar jest androidem. To nawet nie jest spoiler.