Gdzie ci gracze widzą problem?
Po prostu postanówcie sobie "gra EA? nie kupuję., i trzymajcie się tej zasady przez pare lat, tak z 2-3 minimum.
Po chuj płakać w necie, jak i tak będziecie im rzucać swoje portfele za każdego kasztana jakiego im claude-code ulepi.
Chciałoby sie nowego ME albo gry podobnego pokroju ale w EA nikt nie jest w stanie tego zrobić, albo poprawność polityczna albo klepanie gry pod bycie usługą.
Zażartowałem, bo Wronski odniosl sie do cytatu, jakby byla tam fraza typu "wszyscy fani chca".
Dla Szejków liczą się tylko $$$. Gdyby tych fanów było tylu co Fifek to byśmy mieli masefekta co roku.
Problem polega na tym, że EA wtrącał w nieswoje sprawy i zabrał dużo ludzi od pracy nad Dragon Age i wysłał do ratowanie nad umierający Anthem. Ci, co zostali dla Dragon Age, był niezły chaosu. Gra miał być MMO.
Potem EA zmienił zdanie i skierował Dragon Age na właściwy tor, czyli single dla miłośnicy RPG. Ale znowu dał BARDZO MAŁO czasu dla twórcy gier. Jak zwykle.
Jak do cholery twórcy gier mieli zrobić porządna gra Dragon Age w ciągu 6 lat, jak EA wtrącał w nieswoje sprawy i wywołał zamieszanie!?
Tyle wiem od wywiadu pewnej osobie.
Wiadomo. W końcu to jego OFICJALNE oświadczenie. 😏
To teraz zapytaj sam siebie: po co nam BioWare, które nie mogło decydować co ma robić?
Wiadomo. Po co nam to? BioWare sami sprzedali "dusze" u diabła EA, więc sami wykopali własny grób. Inni jakoś dali radę bez pomocą EA i to nie musi być AAA. Wystarczy nam AA takich jak Baldur's Gate 3, Pillars of Eternity, Pathfinder, albo Clair Clair Obscur.
A jeśli chodzi o poziom AAA dla Wiedźmin 3 i Cyberpunk 2077, to sami zapracowali na własny sukcesu dzięki sprzedaży Wiedźmin 1 i 2 i uzbierali pieniędzy. Nie potrzebowali pomocy EA i Microsoft. Nawet Moon Studios założyli własny studio i opracowali No Rest for the Wicked. Trzeba tylko wiedzieć, jak się radzić i ... mieć ODPOWIEDNIE ludzi.
Więc po co nam BioWare, jak nie do końca wiedzą, co robią? Mieli czasu na Dragon Age 2, Dragon Age Inkwizycja i Mass Effect Andromeda, a każdy to wie, jak wyglądają takie gry. Nie ten sam poziom co kiedyś.
Baldur's Gate 3 z budżetem 100-200 milionów vs PoE i PF z budżetem 2-5 milionów. Pierwsze to gra AAA, pozostałe to nawet nie są gry AA. Jedynie Clair Obscur to AA z tytułów, które wymieniłeś, chociaż tam też prawdy nie dojdziesz, bo jakieś układy bananowego dziecka wchodziły w grę. Ktoś pisał chyba nawet tu na forum, że studio Sandfall było finansowane przez rok nie z własnych środków.
A jeśli chodzi o poziom AAA dla Wiedźmin 3 i Cyberpunk 2077, to sami zapracowali na własny sukcesu dzięki sprzedaży Wiedźmin 1 i 2 i uzbierali pieniędzy. Nie potrzebowali pomocy EA i Microsoft
Tak jak Lariani przed BG3. Też sukcesem DOS i DOS2 wypracowali sobie przede wszystkim technologię i zaplecze finansowe pod BG3. Tylko potem dużo zmieniła umowa z Google, aby gra była poza PC "na wyłączność" w usłudze Stadia.
Mieli czasu na Dragon Age 2, Dragon Age Inkwizycja i Mass Effect Andromeda, a każdy to wie, jak wyglądają takie gry. Nie ten sam poziom co kiedyś.
Przy DA2 właśnie nie mieli czasu. Ta gra powstała w niecałe półtora roku. Dlatego wygląda jak wygląda. Inkwizycja i Andromeda to w pierwszej kolejności efekt zmiany silnika na taki, który do RPG nie był dostosowany w ogóle. Druga kwestia, że brakowało od początku spójnej wizji i dobrego zarządzania, że przez lata prototypowali rzeczy, które ostatecznie się nie sprawdziły i projekt trzeba było resetować. W Inwkizycji podobnie jak w Veilguard próbowano pójść w grę usługę. Andromeda z kolei stawiała na proceduralne generowanie.
Gry dzisiaj bardziej niż kiedyś to praca przeważnie setek ludzi. Wrzucanie wszystkich do jednego worka to skrajna ignorancja. Winne są zazwyczaj osoby na stanowiskach kierowniczych, reżyser, który nie potrafi przekazać swojej wizji, przez co wszyscy pracownicy tyrają nad projektem, który nie spełnia nieprecyzyjnie przedstawionych oczekiwań kierownika. Producent, który nie potrafi oszacować budżetu, czasu na osiąganie kolejnych milestone'ów czy w porę zawetować rzeczy, które fajnie brzmią na papierze, a nie da się dowieść w ustalonych ramach czasu i budżetu. Krótko mówiąc - liderzy zespołów. No i ci wszyscy w garniturach co wywierają presję i ingerują w wizję kreatywną "pod excela". Nawet wymieniony przez ciebie Cyberpunk 2077 wyglądał jak wyglądał, bo był beznadziejnie zarządzanym projektem, który też spotkał przynajmniej jeden reset około 2017 r? Jeśli nie więcej, nie pamiętam już.
Gry usługi to dziś prawie 70% rynku. Każdy wydawca chce wywalczyć dla siebie kawałek tego tortu. Więc studio często pracuje nad grą, bo tak narzucono. Potem gówno z tego wychodzi i żeby nie przewalić całej inwestycji przerabiają na cokolwiek, co można wydać, z różnym powodzeniem (patrz Inkwizycja, Avowed, Veilguard i pewnie dziesiątki innych gier).
To niech znajdą kogoś kto zapłaci arabom tyle hajsu za prawa do ME, że oni spokojnie sprzedadzą.
Taka akcja pokazuje, że marka ma wartość i nie należy jej pochopnie porzucać.
Nie chodzi tu nawet o jakieś wzniosłe kontynuowanie tradcycji BioWare, ale o argument dla zarządu, który może chcieć podbić sobie wyniki finansowe odsprzedając prawa do marki, zamiast kisić je w szufladzie przez wieczność jak wiele innych.
Z drugiej strony ktoś inny może chcieć siegnąć po nie, traktując to jako szansę biznesową. Zamiast robić kolejnego, solidnego RPGa, który przejdzie bez echa, mogą za konkretną (może atrakcyjną) cenę zrobić go pod znaną i lubianą marką.
Dla takich twórców jak ci od Exodusa to byłby ogromny skok, a dla takiego Lariana czy CDPu po prostu zagranie prestiżowe (zapewne i tak nie mają zasobów na stworzenie gry przez długie lata wprzód)
Ratujcie, ale prawa czy kod źródłowy electronic arts wam da pewnie za paczkę fajek.
Już widzę te artykuły, reklamy i cały marketing przed premierą Mass Effect 5.
Nie widzę studia które mogłoby zrobić kolejnego ME a które byłoby stać na zakup marki. Do tego - bazując na historii - nie sądzę aby EA sprzedało komukolwiek prawa do tego IP. Na licencjach (film serial książka komiks) więcej zarobią niż na sprzedaży.
Byc może CDP byłby dał radę ale nie sądzę aby był zainteresowany. Mają swoje dobrze wypromowane przynajmniej dwa tytuły i na nich się skupiają.
Wystarczy się wtedy dogadać z Archetype Entertainment (twórcy Exodus) i mamy Mass Effecta za czasów "jedynki", gdzie zaczynał właśnie pod Microsoftem.
No nie wiem czy chciałbym ME od MS. Może niech lepiej już RIP.
BioWare nigdy nie był pod skrzydłami MS. Choć obie firmy ze sobą współpracowały to BW zawsze pozostawało niezależne (należało do innych podmiotów). Ot pierwszy ME był tytułem czasowo eksluzywnym dla Xbox i Win.
Co do Archetype Entertainment to szczerze powiem że nie jestem przekonany po tym co można zobaczyć do tej pory (i przeczytać) z Exodus’a. Nie wiem dlaczego - i może się mylę - ale jakoś nie dążę zaufaniem tej nadchodzącej produkcji. Oczywiście to tylko moje zdanie i zdaję sobie sprawę że większość graczy uważa inaczej.
Gdzie ci gracze widzą problem?
Po prostu postanówcie sobie "gra EA? nie kupuję., i trzymajcie się tej zasady przez pare lat, tak z 2-3 minimum.
Po chuj płakać w necie, jak i tak będziecie im rzucać swoje portfele za każdego kasztana jakiego im claude-code ulepi.
Poprę każdą taką inicjatywę, ale pod warunkiem że to będzie kolejna opowieść o Shepardzie. No Shepard, no Mass Effect.
Historia Sheparda jest zamknięta i sprowadzanie go do nowej gry w roli protagonisty byłoby bez sensu. Nowy protagonista to znacznie lepsze podejście.
Tak więc po prostu mam prawo przypuszczać, że w kolejnej grze ze Shepardem daliby radę tej postaci nie zepsuć, natomiast szanse na stworzenie nowego, dobrego protagonisty są w tym przypadku bardzo niewielkie. Co udowodnili w Andromedzie.
Zresztą co tu dużo mówić - skoro mamy fajnego Sheparda i świetne inne postacie jego towarzyszy, to czemu tego materiału nie wykorzystać w kolejnej trylogii? Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy nieustannie piszą że "historia Sheparda dobiegła końca", jakby nie widzieli co BioWare zrobiło w Andromedzie. Skoro nie chcecie Sheparda to dostaniecie Andromedę 2. Nie wiem czy to kogokolwiek ucieszy.
No i zwykła, ludzka sprawa - zżyłem się z nim i z bohaterami i chcę dalej z nimi walczyć, a nie przyzwyczajać się do kogoś nowego, kogo bardzo możliwe że nie polubię tak samo.
Druga sprawa to sama postać Sheparda. To nie jest jakaś skomplikowana postać, wyrafinowana, wręcz przeciwnie - przez całą1 i w sumie chyba 2 część uważałem go za sporego sztywniaka i jakoś był mi stosunkowo obojętny. A jednak w trójce całkiem zgrabnie go pogłębili, dodali nieco dramatyzmu i wyszło lepiej niż w poprzednich grach. Czyli różni scenarzyści potrafili tę postać utrzymać na odpowiednim poziomie. Dlatego będę się upierać, że dużo łatwiej pociągnąć tę postać dalej, niż zbudować coś od zera. Coś, czego im się od kilkunastu lat w ogóle nie udało.
I to jest właśnie błędne założenie. Jak pisałem, "łatwiej" czy "trudniej" nie zależy od tego kim postać jest czy była w przeszłości, tylko od tego, czy umiesz taką postać napisać. W tym sensie, pisanie Sheparda nie różni się niczym od pisania zupełnie nowego protagonisty, jak nie umiesz, to sknocisz jednego i drugiego. Dlatego właśnie to co napisałeś wcześniej, nie ma za wiele sensu, cytat:
Jasne, nowy, bezpłciowy, irytujący i nudny protagonista, to jest to czego chcemy i potrzebujemy. Andromeda takich jak ty niczego nie nauczyła...
Jaka postać ostatecznie będzie nie zależy od tego jak została zdefiniowana wcześniej, tylko od tego, co z nią zrobisz tu i teraz. Jeżeli przywrócisz Sheparda, ale jego stworzenie powierzysz komuś, kto tego nie ogarnia, dostaniesz dokładnie to, czego się boisz: "bezpłciowego, irytującego i nudnego protagonistę". Zakładanie, że Shepard taki nie będzie... bo jest Shepardem, to myślenie życzeniowe. Postaci z gier to nie aktorzy ani nawet żywi ludzie. Ich każdy występ powstaje zupełnie na nowo, więc to co było, a to co jest, to zupełnie inne światy, nawet jeżeli aktor głosowy jest ten sam. Porównaj sobie np. Bezimiennego z Gothic 3 i Bezimiennego ze Zmierzchu Bogów, to zrozumiesz co mam na myśli.
Tak szczerze mówiąc ( a mówię to jako wielki fan ME) to coraz mniej mam ochotę na ME5, biorąc pod uwagę to co wyciekło i jakie pomysły były przy tworzeniu tej gry. Brak Sheparda, w zasadzie całkiem nowi bohaterowie, a już BW udowodniło, że od czasu ME2 w tym uniwersum nie potrafią zupełnie tworzyć dobrych, nowych bohaterów, do tego ten skok w czasie i połączenie z Andromedą - to wszystko zdecydowanie mnie odepchnęło od tej gry i na chwilę obecną zupełnie nie żałuję że to skasowano.
Ale pewnie prędzej czy później marka wróci, bo nikt takiego klejnotu nie będzie trzymał w szufladzie.
Obstawiam że doczekać się możemy jakiegoś pełnoprawnego rimejku, za co bym w rękę twórców pocałował. Może do tego jakieś zmiany fabularne, może powrót do wielu starych pomysłów Kto wie, takie coś mogło by dać nam Ultimate Mass Effect.
A to tylko początek zalet w przypadku kolejnej części tej serii. Shepard miała swoje 5 minut, uratowała galaktykę, zmieniła układ sił. Jest legendą i nikt jej tego nie odbierze. Dajmy więc teraz dojść do akcji innym, aby mogli opowiedzieć swoją własną historię.
Chciałoby sie nowego ME albo gry podobnego pokroju ale w EA nikt nie jest w stanie tego zrobić, albo poprawność polityczna albo klepanie gry pod bycie usługą.
Dajta spokój, pozwólta temu umrzeć. Ludzie zobaczyli średni trailer CGI i się podjarali. Gdyby BioWare zrobiło tego Mass Effecta to albo okazałby się grą-usługą, albo skończyłoby się na robieniu pompek.
Mi się ten trailer podobał, zwłaszcza to "kontrowersyjne" dla niektórych pogodzenie się ludzi i Batarian na przestrzeni kilku wieków brzmi ciekawie, ale i ogólnie pójście bardziej w szpiegowskie klimaty na mniejszą skalę to coś, czego wolałbym bardziej niż wymyślanie nowego wielkiego zagrożenia, które koniecznie musi dorównać Żniwiarzom - no przynajmniej nie w pierwszej części z serii :D Jakby to była stopniowa podbudówka to spoko. No ale, mówiąc to... to to jest nadal tylko pomysł, mnóstwo rzeczy może brzmieć dobrze na papierze, ale egzekucja tego w życie już może bardzo minąć się z oczekiwaniami, więc też nie ma się co jarać. Jak ktoś przejmie IP, to fajnie, życzę powodzenia (chociaż tu też nie ma pewności czy kontynuowaliby ten projekt czy znowu coś innego), jednak już bardziej nastawiam się na na te kilka nowych space oper w świecie gier, które może tę lukę po Mass Effectach wypełnią.
Dajcie temu umrzeć raz na zawsze, to już nie jest te BioWare co kiedyś i nie będzie, historia Sheparda się skończyła i seria gier Mass Effect też powinna się zakończyć, pamiętacie Andromedę to była słaba gra na raz i do zapomnienia, kolejny Mass Effect jakby wyszedł na pewno był by słaby a najwyżej średni.
Tu nie ma co ratować, to trzeba po prostu ode raczEA i dać komuś kto chce robić dobre gry
Wcześniej EA gardziło milionami potencjalnych klientów, a teraz miałoby ich przekonać 250tys konsumentów? Nie sądzę. Pewnie szkoda im nawet splunąć
Trzeba było kupować niebinarne Veilguard, a nie teraz płakać.. mógłbym nawet pomyśleć, że najgłośniejsi internetowi krzykacze nie kupują gier :) ale chcą się promować na cudzej kasie
Wolałbym, żeby Ktoś kupił całość, zarówno ME jak i DA czy Neverwinter Nights, itp.
Szybko to rośnie nawet. Jak wczoraj sprawdzałem to było niecałe 230k. Ale co to da właściwie... Pewnie nic, tylko tyle, że szumu się zrobi wokół tego.
Szczerze? trylogia ME była świetna i fajnie się ją ogrywało, ale historia została zamknięta i uważam, że lepiej zostawić niektóre marki w spokoju. Na brak sci-fi rpgów też narzekać nie możemy bo w przyszłym roku wychodzą 2 duże gry od twórców starych mass effectów. Może kiedyś w przyszłości jakiś dobry zespół odnowi markę i dostaniemy nowe przygody Sheparda.