W Oshi no ko w zdaniu "znów głodny" nie ma literówki. Ai była tak nieporadna że myliła własne dzieci mimo różnicy w płci.
No poziom niektórych przekładów przyprawia o ból zębów i teksty typu "czemu 'przyszedłaś' z tym do mnie?". Ku.ła, gdzie korekta, przecież wypuszczenie takich bzdur do "produkcyjnej" wersji usługi to obraza nie tylko dla inteligencji widza i faktu, ze płaci za dostęp, ale przede wszystkim to strzał w stopę dla samego Sony. O timingach, których do tej pory nie poprawili nawet nie wspominam głębiej, bo Horimiya z 6 sekundowym przyspieszeniem kwestii i miniaturową czcionką to mały pikuś przy innych tytułach... Ja rozumiem, że na polski rynek dopiero chcą wejść w pełni, ale na Boga to jest korpo o globalnym zasięgu, a nie firemka z garażu. Jak przy takim rozległym profilu działalności można odwalać taką fuszerę?!
A najgorszy w tym wszystkim jest brak polskiego BOK lub innej formy wsparcia użytkowników, dzięki któremu można by zgłaszać błędy. Obecnie zgłoszenie czegokolwiek do supportu trwa wieki, bo w wersji angielskiej trzeba się najpierw przedrzeć przez durnego agenta AI, żeby następnie "porozmawiać" z jeszcze mniej rozgarniętym agentem z Indii, który z angielskim bywa ostro na bakier. W ostatni piątek np. przy okazji zgłaszania problemów z rzeczoną Horimiyą miałem nieprzyjemność trafić na konsultanta z Indii o wiele mówiącym imieniu Kumkum (serio, to nie żart). I niestety po około 30 minutach okazało się, że Kumkum jednak nie za bardzo kuma po angielsku i zakończył czat bez rejestracji zgłoszenia, więc musiałem zacząć od nowa. Ahmud był już dużo bardziej ogarnięty i zamknął temat w kilka minut.
Maszynowe tłumaczenie.
Korporacje wchodzące na rynek anime, to największa katastrofa. Tylko czekać aż wytną fanowskie strony, by pozbyć się konkurencji. I zostaniemy skazani na to badziewie i abonamenty. Bo korpo w głowie się nie mieści, że ludzie mogą coś robić dla innych za darmo. Od fanów dla fanów.
Tlumaczenia woła o pomstę, wolę jak nie ma w ogole polskiego, niż tekst jest z innego odcinka, albo timing jest tak do czterech liter, że lepiej jest oglądać po angielsku. Paląc z toba na tylach sklepu-brak czegokolwiek po polsku, mushoku tensei w jednym odcinku napisy bodajże z poerwszego odcinka, re: zero lepiej ogladac po angielsku-timing napisow nie pasuje, konosuba-brak polskiego.