Łaaa, kolejny artykuł super ciekawy Pana Matusiaka, sama przyjemność poczytać.
Ja z kolei Gunshipa 2000 ogrywałem do nieprzytomności na Amidze, Silent Service 2 również no i B-17.
Wypieki wtedy powodował F-117 i niesamowity klimat tych lotów stealth zwłaszcza o poranku czy w nocy, były rumieńce i ciary.
Jeszcze był super F-18 Interceptor na Amiszę i Birds of Prey z chyba 40 samolotami do wyboru ale jednym kokpitem.
Z czasów już PC to ukochałem sobie serię Wing Commander i Privateera , aż żal patrzeć co Roberts teraz wyprawia zamiast wypuszczać kolejne rewelacyjne gry w uniwersum WC.
Morena ma rację, symulacje typu DCS to już nie gry i zabawa a pseudo realne udawanie pilota, też mnie to odrzuca.
Zbytni realizm zabija grywalność. Cholernie mi brak jakiś fajnych współczesnych simów , typu Gunship 2000 - choć gdzieś chyba przelaciała mi przed oczyma próba remaku na Steamie. Idealny balans pomiędzy grą dającą frajdę a "realizmem".
Jak ktoś nie grał w Wing Commandera to polecam całą serię jest na GOGu.
Trochę nie moja bajka (ja wolałem zwykłe zręcznościówki jak "Desert Strike" Amigowy, czy Fortepianowy "Extreme Assault", ale gry te ww. wspaniałe.
Pozdrawiam autora!
Ja z tamtego okresu chyba najlepiej wspominam Jane's USAF: United States Air Force, a z początku lat 90 dodatkowo Chuck Yeager's Air Combat :)
Ogólnie bardzo brakuje mi tych lite simów z lat 90. DCS jest absolutnie nie dla mnie i jest zaprzeczeniem gry/zabawy ale rozumiem, że jest to produkt skierowany do bardzo wąskiego grona odbiorców i super entuzjastów.
Silent Service II było mega. Jednak największym sentymentem darzę lotnicze tkj.: F-29 Retaliator, F-22 Lightning II, Chuck Yeager's Air Combat (chyba najbardziej ulubiona). Ten fragment ost siedzi mi po dzień dzisiejszy w głowie ->
https://youtu.be/pL-37QdAo5U?t=246
Jeżeli można sklasyfikować kosmiczne to cała seria Wing Commander oraz Freespace, które uwielbiałem.
Może trochę z późniejszego kresu, ale tłukłem w demo F/A-18 Hornet z CDA jak zły. Niewiele ogarniałem, ale w niczym mi to nie przeszkadzało
Łaaa, kolejny artykuł super ciekawy Pana Matusiaka, sama przyjemność poczytać.
Ja z kolei Gunshipa 2000 ogrywałem do nieprzytomności na Amidze, Silent Service 2 również no i B-17.
Wypieki wtedy powodował F-117 i niesamowity klimat tych lotów stealth zwłaszcza o poranku czy w nocy, były rumieńce i ciary.
Jeszcze był super F-18 Interceptor na Amiszę i Birds of Prey z chyba 40 samolotami do wyboru ale jednym kokpitem.
Z czasów już PC to ukochałem sobie serię Wing Commander i Privateera , aż żal patrzeć co Roberts teraz wyprawia zamiast wypuszczać kolejne rewelacyjne gry w uniwersum WC.
Morena ma rację, symulacje typu DCS to już nie gry i zabawa a pseudo realne udawanie pilota, też mnie to odrzuca.
Zbytni realizm zabija grywalność. Cholernie mi brak jakiś fajnych współczesnych simów , typu Gunship 2000 - choć gdzieś chyba przelaciała mi przed oczyma próba remaku na Steamie. Idealny balans pomiędzy grą dającą frajdę a "realizmem".
Jak ktoś nie grał w Wing Commandera to polecam całą serię jest na GOGu.
Ehh to były czasy, pokój wypełniony Światem Gier Komputerowych, Top Secretem, Secret Servicem, Gamblerem czy Resetem.
Szalone wakacje, piękne zimy, beztroska. Wspaniałe gry i zero hejtu, zero internetu również ahaha.
Teraz galopuje wiek do 50tki, są też super fajne sprawy jak dom, auto, praca, niezależność, ale naprawdę, gdzie tym czasom, choćby w zakresie gier do młodości. Wtedy każdy tytuł to było coś.
Jak ja się cieszę, że byłem wtedy młody, dzisiejsza młodzież straciła naprawdę historyczny okres gamingu.
Druga połowa lat 90 też obrodziła w sporo fajnych symulatorów. To były dobre czasy.
Byłbym zaczął od Strike Commandera. To były fajne czas Dla symulatorów.
A to sorry. Nie widziałem Twojej poprzedniej topki. Ta mnie zaciekawiła ze względu na słowo-klucz „symulatory”. Jak na rok wydania 92 czy 93 na MS-DOS to pretendował do bycia symulatorem z fabułą. Owszem nie był hardcorem niemniej to chyba właśnie ta gra wprowadzała naprawdę nowy standard graficzny jak na tamte czasy.
Z tej list najbardziej podobało mi się 1942: Pacific Air War. Chyba nawet jest w EA na Steam współczesna wersja tej gry (a raczej wzorowana na tej grze współczesna niskobudżetowa produkcja) ale - przynajmniej tymczasem - zalatuje biedą i to duża w porównaniu z 1942: PAW.
A dlaczego nie dałeś w liście Silent Huntera pierwszego? W sumie to jest gra z połowy lat 90 a nie początku ale była w mojej opinii przynajmniej bardzo dobra.
- głównym założeniem w tej topce były gry z ery dyskietek, a SH już chyba wyszedł na CDROM.
- to lista moich ulubionych gier, a nie najlepszych z tego okresu, a okręty podwodne z czasów II wojny światowej nigdy mnie pociągały tak bardzo, jak lotniskowce i samoloty z tych czasów. Silent Service był wyjątkiem ze względu na bycie pierwszą grą ever "na swoim"
To komentarze są po to, żeby dodawać tu inne gry, choć mam nadzieję, że niedługo pojawi się też topka simó w na CD i ery ich zmierzchu w mainstreamie
Dla
Mnie commanche z okolic PC XT był olśnieniem. Nic tak mnie potem nie cieszylo
Jeśli ktoś szuka współczesnych odpowiedników niektórych gier tego typu:
Hijong Park's Defender Patrol (za darmo). Wyjdzie sequel z nowymi śmigłowcami.
https://store.steampowered.com/app/3982130/Hijong_Parks_Defender_Patrol/
Nuclear Option
https://store.steampowered.com/app/2168680/Nuclear_Option/
Helicopter Gunship DEX
https://store.steampowered.com/app/2012140/Helicopter_Gunship_DEX/
Cold Waters
https://store.steampowered.com/app/541210/Cold_Waters/
Battleship Command:
https://store.steampowered.com/app/3367430/Battleship_Command/
Pamiętam za dzieciaka ogrywałem Comanche i Comanche 2, jeszcze był F-22 Raptor. Nostalgia weszła w serce pisząć komentarz.
Zejdźmy na ziemię (;
Jeśli mamy już prawie wszystko od MicroProse, to brakuje jednak trochę M1 Tank Platoon.
Nie będę licytował przy czym spędziłem więcej czasu, ale gierka zdecydowanie nie odstawała od reszty symulacji tego wydawcy.
Wylatałem wszystko co się dało w Gunship 2000 na Amidze. Ogarnąłem wszystkie odznaczenia. Ale to była wtedy frajda mimo takiej grafiki. W F15 też sporo grałem.
Lata 90 to era PlayStation, a nie jakichś tam bzdetów na PC. W 93 roku ukazała się też konsola Atari Jaguar, a na nią Tempest 2000 i Alien vs. Predator, który był zwyczajnie "DOOM KILLEREM". W TAKIE GRY SIĘ GRAŁO, A NIE NA PC.
Nie grałem w żadną z tych gier, a pewnie by nieco inaczej ukształtowały moją psychikę, wyobraźnię i umiejętności. Niemniej moją pierwszą grą lotniczą był Interceptor na Amigę. Pamiętam ten szok, kiedy do obsługi samolotu używało się tylko klawiszy na klawiaturze, a rodzice z przerażeniem obserwowali, jak sprawdzam co jeszcze można zrobić w tej grze, bo bali się, że wcisnę coś źle i komputer się zepsuje, a przecież był bardzo drogi.
Bardzo dużo grałem w F15 Strike Eagle na moim 386, ale to była pierwsza albo druga część gry.
Najpierw odkrywałem klawiszologię a potem uczyłem się grać. Z czasem ogarnąłem jak wykonywać parametry misji i nauczyłem się lądować aby uzupełnić paliwo i uzbrojenie. Walka powietrzna była spoko, najłatwiej niszczyło się cele naziemne. Ogólnie bardzo dobrze wspominam tę grę.
Strasznie cieniutkie te dźwięki w wersjach PC. Amigowe porty w tych czasach były o wiele bardziej grywalne, między innymi przez dźwięk. Joysticki analogowe też za bardzo nie pomagały pecetom.