Oj, co się stało? Cyfrowe gierki nie działają(?) "Shocking"
no taa, najpierw mówią, że zrezygnują z płytek, bo są niepotrzebne i stawiają na cyfrówki, bo są lepsze niż pudełka. A potem rzeczywistość weryfikuje xd.
Tak sobie pograją w cyfrowe gierki na konsolce PlayStation ale przecież nic się nie dzieje wszystko działa 😂
A wczoraj po południu przez chwilę leżała też część usług xboxa, np. Forza Horizon 6 nie synchronizowała zapisów i grę można było odpalić jedynie w trybie offline 😎
No to super. Akurat jak będę miał cyfrową grę w którą chcę zagrać to sobie pobiorę.
Sami sobie strzelają w łokcie i kolana raz za razem...
Oj, co się stało? Cyfrowe gierki nie działają(?) "Shocking"
Lata lecą, konsole tracą napęd, z pudełek znikają płyty, a jakość usług sieciowych Playstation, jaka była, taka jest.
Serwery Sony moga zostac zhakowane czy cos i posiadacze tez sa w.. dup
Wrzucasz do napędu grę z płyty, która nie wymaga łączenia się z netem. Możesz nie zagrać bo:
- wyłączyli ci prąd.
- twój komputer ma awarię
- twoja płytka się porysowała i gry nie da się zainstalować
Instalujesz cyfrówkę z wymogiem meldowania się do serwera: Możesz nie zagrać bo:
- wyłączyli ci prąd
- padł ci internet
- na innym kontynencie, na którym znajduje się serwer, mają akurat blackout
- serwer ma fizyczną awarię
- błąd w aktualizacji serwera uniemożliwia połączenie
- wydawca zamknął serwer
- hakerzy zrobili DDOS-a serwera
- CloudFlare/AWS miało awarię, a od niego zależy jakiś komponent uwierzytelniania cyfrowej gierki always online
- ruscy znów sabotują podmorskie kable światłowodowe, odcinając twój komputer od kontaktu z serwerem na innym kontynencie.
W każdej dziedzinie życia można powiedzieć "A po co zabezpieczać się przed X, skoro i tak może mi zaszkodzić Y?" I w każdej dziedzinie życia chodzi o jak największe zmniejszenie liczby czynników ryzyka, nawet jeśli tego ryzyka nie da się całkowicie wyeliminować.
Argument "a jak ci wyłączą prąd, to z płytki i tak nie pograsz" jest tak ułomny, że nie wierzę, żeby jakikolwiek inteligentny człowiek mógł w na serio i dobrej wierze używać go w dyskusji. Chyba, że trolluje, albo z jakiegoś powodu broni dymania klienta.
To szczerze zabawne i nie mogę uwierzyć, że ktoś dorosły, który ma jakieś życie i pojęcie o świecie może tak o to płakać. Awarie Internetu w cywilizowanym świecie są, ale analogicznie są awarie prądu czy sieci wodociągowej. Także wiesz... po prostu mam ubaw - poziom problemu równy zabraniu wiaderku z piaskiem przez jedno dziecko drugiemu w piaskownicy.
Kiedyś mieliśmy gierki na płycie, które sieci nie potrzebowały w ogóle. Później bodajże Bioshock był na płycie, ale już wymagał rejestracji na serwerze i jeszcze była afera, że łączna liczba rejestracji jednego egzemplarza była ograniczona, więc w teorii mogłeś zostać z podkładką pod piwo, jeśli z jakichś powodów często przeinstalowywałeś grę. Potem rozpowszechniła się dystrybucja cyfrowa i Steam. Już musisz mieć internet do instalacji i przy pierwszym uruchomieniu, żeby się gra skomunikowała z serwerem i potwierdziła autentyczność.
Dalej jest Denuvo, które okresowo musi sobie "zadzwonić" na serwer i gry teoretycznie dla jednego gracza lub przede wszystkim dla jednego gracza, które nagle wymagają stałego dostępu do sieci, bo muszą przez cały czas mieć kontakt z serwerem. A i tak to mało, bo korporacjom marzy się najlepiej streamowanie gry z ich włąsnego serwera, żeby mieć nad nią totalną kontrolę.
Tymczasem mam książkę po dziadku. Ściągam ją z półki i czytam. Prawda, że kartki już trochę pożółkły, grzbiet się nieco rozpada, ale ją mam i jestem w stanie ją przeczytać. Wciąż wychodzą papierowe książki pomimo istnienia e-booków i audiobooków. Wciąż mamy wydawaną muzykę na fizycznych nośnikach, na cholernych, przedpotopowych winylach, filmy wciąż idzie kupić na blue rayach, pomimo streamingów. To dlaczego mamy się godzić na gorsze warunki w przypadku gier? No dlaczego?
Kiedyś się człowiek śmiał z memicznego "Nie będziesz mieć niczego i będziesz szczęśliwy". A tymczasem raz za razem okazuje się, że to mokry sen korporacji, które do takiego właśnie scenariusza dążą. Wszystko chce iść w subskrypcje i abonamenty. Tusz w drukarce na abonament, podgrzewane siedzenia w samochodach na abonament. Czy to jest dobry kierunek? I jak nie teraz protestować to kiedy? Kiedy już wszystko będzie streamowane i subskrybowane?
I to już nawet nie chodzi o tę fizyczną płytę, bo rozumiem, że cyfra jest przez większość czasu wygodniejsza. Ale niech to będzie cyfra w formule GOG-owskiej: kupujesz grę, zgrywasz sobie archiwalny instalator i po prostu masz do niej dostęp niezależnie od problemów po stronie serwerów. Do pełni szczęścia jeszcze brakuje możliwości odsprzedaży cyfry, ale niech tam, ostatecznie bez tego rynku wtórnego mogę żyć.
Co ci mam powiedzieć. Świat staje się cyfrowym tworem. I owszem niby wychodzą książki na papierze, ale w takim nakładzie, że po poł roku od druku możesz sobie kupić co najwyżej audiobooka albo epuba. Polecam próbę znalezienia i zakupu nowych książek Patricka O'Briana z o Jacku Aubrey. Albo Kroniki Amberu albo setki innych. Nie ma.
Co do protestów, to już dawno za późno. Płyty gramofonowe, CD-Audio czy Blu-tay to nisza rynkowa - tylko dla maniaków. To samo będzie z gierkami. Uważam, że znajdą się pośrednicy, którzy będą tłukli dla "dużych" edycje pudełkowe i płytami. Zapłacisz pewno 3x tyle ale na pewno klient się znajdzie. Innq sprawa, że książka czy album audio nie zmienia się w 60% po roku, a gry.... często tak.
No ale wciąż jeszcze ma gotówkę jak sprawa jest pilna, nieprawdaż? 😉 Ma wybór i opcje zapasowe. Jak nie Blik, to karta, jak nie karta to przelew, jak nie przelew to PayPal, jak nie Paypal to... jak nie wszystkie formy elektroniczne, to gotówka.
"Świat staje się cyfrowym tworem."
Co nie znaczy, że trzeba się na wszystko bezkrytycznie godzić. Postęp nie jest dobrem samym w sobie. Postęp ma służyć człowiekowi, a nie go na każdym kroku ubezwłasnowalniać. Już wspomniałem, że nie mówię, że musi być fizyczny nośnik i basta, ale niechże ta cyfra będzie uczciwa. A tymczasem cały czas mamy kolejne kroczki przesuwające władzę w ręce korporacji. A nierównowaga władzy na linii korporacja-klient już jest straszliwa. Chcesz z czegoś korzystać? Najpierw zaakceptuj 300 str. i napisaną prawniczym językiem umowę użytkownika, skonstruowaną, żebyś nie czytał, tylko zaakceptował i potem jak coś, to "przecież się zgodziłeś na warunki umowy". Jednostronne zmiany w umowach użytkowania i albo zaakceptujesz nową umowę z niekorzystniejszymi warunkami, albo wypier***. Typowe abonamentowe praktyki typu najpierw damy bardzo dużo za bardzo mało, a jak już się użytkownicy przyzwyczają i żal im będzie stracić dostępu, to podnoszenie ceny.
No i odcinanie klienta od usługi w dowolnym momencie na podstawie widzi mi się danej firmy i brak jakiejkolwiek sensownej ścieżki odwołania. Chcesz się dopchać do supportu, to się odbijasz od głupiego bota AI karmiącego cię w kółko tymi samymi formułkami, a jak już cudem skontaktujesz się z człowiekiem, to jest to zewnętrzny pracownik, który często nie ma jakiejkolwiek głębszej wiedzy odnośnie produktu/usługi, któremu "helplajnuje" i nie bardzo wie, czego ty w ogóle od niego chcesz, nie ma jakichkolwiek uprawnień do podjęcia decyzji nawet gdyby szczerze chciał ci pomóc, a na dodatek ma przykazane, żeby jak największą ilość "problemów" odsyłać do diabła
I jedyny sposób na odzyskanie, gdy support zasłania się przed pomocą "wewnętrznymi procedurami" i "nie da się", to trzeba albo się sądzić, albo mieć na tyle szczęścia, że ma się dość followersów i na Twitterku czy innym Reddicie temat chwyci i zrobi się z tego większa gównoburza. "Stracił dostęp do kolekcji gier z ostatnich 20 lat i bezpowrotnie utracił całe archiwum zdjęć rodzinnych. MS poradził mu, żeby kupił gry jeszcze raz i stwierdził, że w sprawie odzyskania danych nic się nie da zrobić. Ale po aferze w mediach społecznościowych nagle się dało odzyskać nawet pliki zaszyfrowane <<nieodwracalnie>>."
"Gracz odzyskał swoje konto po batalii sądowej."
To są wasze własne nagłówki.
"Innq sprawa, że książka czy album audio nie zmienia się w 60% po roku, a gry.... często tak."
Raz: czy to zawsze jest zaleta? Czyżby nigdy nie zdarzyło się, że nowy patch psuje to, co działało w poprzednim i lepiej było zostać na starym? Nigdy nie zdarzyło się, że twórcy nie przedłużyli licencji na muzykę i w kolejnym patchu usunęli ją z gry również tym, którzy grę zakupili wcześniej, jeszcze z tą muzyką (GTA 4 i Alan Wake się kłaniają)? Nigdy nie było tak, że twórcy postanowili "ulepszyć grę" wszystkim, nie pytając graczy o zdanie ani nie dając wyboru (tu się kłania np. The House of Tesla, który dostał wersję Definitive nie jako osobną pozycję, ale zastępującą starą, usuwający ponoć 2 rozdziały z 18 zagadkami, a wiele innych nadmiernie upraszczający - choć trzeba twórcom przyznać, że po fali krytyki umożliwili dostęp do wersji klasycznej wszystkim chętnym)?Co do protestów, to już dawno za późno."
Dwa: Może już nie pamiętasz, ale w zamierzchłych czasach płyt też sobie z łataniem gry jakoś radzono. Albo łatki były na płytach dodawanych do czasopism, więc też na fizycznym mośniku, albo dało się je ściągnąć ze strony twórców i zapisać sobie na dysku na przyszłość, do kompletu z płytą z grą.
Trzy: Dlatego nie mam nic przeciwko cyfrze jako takiej. Ale w modelu GOG-owskim lub podobnym. Tam ściągasz sobie i zapisujesz w swoim zapasowym archiwum instalator gry i to samo możesz zrobić z instalatorem każdego ewentualnego patcha.
"Co do protestów, to już dawno za późno."
No i tu się mogę z tobą zgodzić. Trzeba było zacieklej walczyć już jak Steam wypierał dystrybucję płytową na PC, a nie teraz się dopiero niektórzy obudzili z ręką w nocniku. Ale kto nie zaprotestuje, to nie ma później prawa narzekać na żadne niecne zagrywki korpo.
I mógłbym tu jeszcze pisać bardzo długo, z dziesiątkami argumentów i przykładów z branżyu growej i spoza, ale to byłaby tylko strata czasu, bo ta żaba już się po prostu przyzwyczaiła do swojego jacuzzi. Co najwyżej jeszcze tylko okazjonalnie odczuwa lekki dyskomfort, gdy temperatura skoczy do góry trochę za szybko, ale błyskawicznie się przyzwyczaja, bo przecież ciepła kąpiel z bąbelkami jest tego warta, prawda?
Poza tym od 25 lat, mniej więcej, korzystam ze Steam i jak na razie mój świat wygląda pięknie.
Tak sobie pograją w cyfrowe gierki na konsolce PlayStation ale przecież nic się nie dzieje wszystko działa 😂
Zwolennicy pudełek przypuścili DDoS
🤣🤣🤣 Sony zdaje się nieświadomie cały czas potwierdzać wszystkie obawy, które narosły po pamiętnym oświadczeniu o rezygnacji z mediów fizycznych.
Byle tak dalej, Sony!
Ci sami ludzie którzy śmieją się z Sony mówią że gotówka to przeszlosc bo mamy blika i oni już nie pamiętają kiedy płacili inaczej jak karta
no taa, najpierw mówią, że zrezygnują z płytek, bo są niepotrzebne i stawiają na cyfrówki, bo są lepsze niż pudełka. A potem rzeczywistość weryfikuje xd.

Jezeli ktos maczał w tym palce to przed premiera GTA VI albo w dniu startu pre-loadu zrobi to samo
Ja tam problemów z przeróbką nie miałem, multiplayer działa (przywatne serwery), a haraczu ps plus nie muszę płacić, jedynie upierdliwe jest pozyskiwanie treści które są darmowe w ps store (brak dostępu do sklepu);
Sony odchodzi od płyt i namawia na cyfrówki to co ja będę szedł pod prąd dla korpo, u mnie konsola nawet napędu nie ma xd (chociaż bym nie pogardził gdyby był, płyta z bd jb trochę szybsza niż czekanie 50 min na odpalenie przeróbki)
I to jest gigantyczny problem ! , jestem pewien ze nadchodzi zapasc branzy , ludzie beda piracic gry na potege i duze studia beda upadac , inde przetrwa .