
Nawiązań jest sporo, fakt, ale ten
spoiler start
potwór który ściga bohatera
spoiler stop
, bardziej przypomina Silent Hill choć ma więcej rąk i nóg bo jest kilka osób wplątanych (w Townfall jeszcze nie spotkałem)
aniżeli Resident Evil.
Ponadto biegające zombiaki już od samego początku - gdzie to w grze?
Film nie więcej niż solidne 6/10. Po przeczytaniu kilku innych artykułów o filmie myślałem, że będzie naprawdę OK, a jest średnio i to bardzo. Dla mnie najlepszym Resident Evil pozostaje ten sprzed 5 lat, którego akcja dzieje się na posterunku policji w Raccoon City.
Wy zebraliście czy ludzie w sieci?
No ok, ale poza tym to przecież nie ma żadnego związku z serią...
Jest jakiś Carl, Maxine, Paul grany przez Paula Waltera Hausera (uwielbiam gościa), ale gdzie tu Leon, Ada Wong, Claire Redfield, Jill Valentine, Chris Redfield, Barry Burton czy Wesker - nawet jako cameo by się któraś z postaci pojawiła na chwilę.
Komedie lubię, horrory też. Ten film nie wiedział czy chiał być jednym czy drugim, a połączenie obydwu to jest dla mnie kiszona, zwłaszcza jak mocno element komediowy zaciąga wajchę w momencie akcji i kompletnie eliminuje poczucie grozy. I tak z 15 razy. Chciałem to lubić ale wyszło takie 5/10.
Ja jeszcze zauważyłem nawiązanie do RE7, kiedy nasz dzielny kurier wchodzi do przyczepy, w której znajduje się znajoma toaleta😉
Rewelacja się to udało, wyglądało i zagrało :) Ode mnie wraz z kumplem taka sama ocena 10/10! I oczywiście tylko w IMAX!
Dobra, obejrzałem XD.
Pomijając już nawiązania do gier itd to ogólnie uważam że film jest słaby. Tak na prawdę to gdyby zmienić nazwę miasta i symbolicznie wspomnianą korporację parasol to ciężko się domyśleć że jest to Resident Evil.
Podczas oglądania miałem wrażenie że jest to zlepek różnych nitek, które koniec końców nigdzie nie prowadzą. Czasem cel tłumaczy nijaką drogę ale tutaj jedno i drugie było mdłe.
Ilość "hehe" żartów jest przytłaczająco duża... jeszcze gdyby to był jakieś głębsze żarty to nie, dostajemy płytkie, wulgarne i przewidywalne żarciki rodem z sitcomów XD brakuje śmiechów widowni (oczywiście widownia na sali kinowej pięknie ich zastąpiła XD). Określenie tego horrorem jest zwykłym okłamaniem potencjalnego odbiorcy.
Żałuje że poszedłem XD na szczęście przed seansem byłem na dobrym jedzonku więc wieczór nawet udany.