Z jednej strony ma to sens - taki aktor ma potem szanse być kojarzony głównie z Bondem, być twarzą tego uniwersum. Jeśli wezmą kogoś znanego zawsze jest ryzyko, że widzowie będą w nim widzieć inną rolę i przez ten pryzmat oceniać.
Moim zdaniem idealnie nadałby się Eliot Page
Sto procent zgody. Zresztą wybrali dwóch świetnych Bondów, Brosnan i Craig są moimi ulubionymi
Debbie McWilliams uważa, że na nowego Jamesa Bonda powinni wybrać kogoś nieznanego i tajemniczego, kto w przekonujący sposób będzie mógł wypaść jako człowiek niebezpieczny i zdolny odebrać komuś życie. McWilliams chciałaby zobaczyć, jak obsadzają kogoś, „kto jest zupełnie niespodziewany”.
Ciekawe czy ten niespodziewany KTOŚ to będzie to, czego jednak wszyscy fani się spodziewają (obawiają), czyli wybiorą kogoś najmniej pasującego do roli, jednocześnie najbardziej irytującego i progresywnego, obym się mylił.
Moim zdaniem prawdziwy agent raczej wtapia się w tłum. Ogólna koncepcja Bonda raczej kipi bezsensem, ale to kino sensacji. Pierce raczej wpasowałby się w rolę bardziej Casanovy niż kogoś strzelającego wszystkim co popadnie, olewanego przez swój niepozorny wygląd. Wiele z aktorów gralo tu i tam inteligentne role. Mr bean jest charakterystyczny, ale wyjątkowo maskuje swoje poprzednie inteligentne wygadane role. Jakby nie był rozpoznawalny za komediowe role to byłby niezły agent.