Nie czytają bo nie można jednocześnie patrzeć w smartfonika i czytać napisy.
A podobno w dzisiejszych czasach kazdy mlody mowi po angieslku.
A jak przychodzi do czego to zdania nie umie wydukac poprawnie i musi dubbingu sluchac :D
Absolutnie obrzydliwe. Jeszcze aktorskie filmy mają zawsze opcję wyboru Napisy/Dubbing, ale nie daj Boże wymyślisz sobie, że chciałbyś obejrzeć animację z napisami. Niedoczekanie twoje, jak dobrze pójdzie to rzucą jeden seans z napisami o 21:40 na drugim końcu miasta. Wiem, problemy pierwszego świata!
Nie czytają bo nie można jednocześnie patrzeć w smartfonika i czytać napisy.
W obecnych czasach trzeba dwa razy patrzeć, żeby na takiego Spidermana najpierw nie kupić biletów na dubbing ukraiński, a potem polski. Sam do ostatniej chwili bałem się, że z rozpędu zaszła pomyłka, gdy zaczęły lecieć trailery z dubbingiem.
Coraz mniej czytamy i ciężko się skupić na filmie jak trzeba składać litery... To i trend mnie nie dziwi...
Ogólnie nadal czytamy mało per książka i to fakt, ale jako samo czytanie to czytamy całkiem sporo jako ludzie :)
Taka zmarnowana szansa na bait-newsa. "Polacy nie potrafia czytac" sprzedaloby sie o wiele lepiej.
W polskich kinach są puszczane ukraińskie wersje filmów? :D
Wolę filmy z dubbingiem czy choćby z lektorem. Byłem raz w kinie na filmie z napisami to w połowie wyszedłem. Jak się ogląda taki film to trzeba się skupić na czytaniu i gdzieś tak 30% filmu się nie zauważa. Po za tym jak nie trzeba czytać to jest też inny odbiór takiego filmu.
Dubbing prawie zawsze jest beznadziejny. Może w animacjach jeszcze to działa. Ale trochę rozumiem tych co muszą go mieć. Jakiś czas temu oglądałem coś co było chyba po portugalsku czy jakiemuś innemu obcemu. Nagle czytanie napisów okazało się dużo ważniejsze niż zwykle. Nie to żebym miał jakieś wielkie problemy, ale faktycznie czułem różnicę. Więc dla kogoś kto nie rozumie języka, a w dodatku nigdy nie wyrobił w sobie umiejętności sprawnego czytania, to faktycznie poważny problem.
Animacje i Spiderman spowodowaly taki efekt. Na te filmy chodzi młodzież czy wrecz dzieci, a te grupy wola dubbing. Zreszta przy animacji to i tak jest się zmuszonym na dubbing o ile sie nie myle?
Nie mam problemu z czytaniem napisów oglądająć. Sporo czytam książek więc tak naprawdę obejmując wzrokiem ekran widzę całość i moge się skupic na filmie jak i napisach. Jednakże jak jest dubbing to zawsze go biorę chociażby dlatego, że jestem w swoim kraju i chce aby produkcje były jak we Francji np. dubbingowane. W pełni tak jak powinny być gry. Lubią moją kasę firmy to niech wydadzą na polionizację.
Ale jestem daleki od zabraniania czegkolowiek. Powinny w kinach zwyczajnie być sense zarówno po Angielsku, z Napisami jak i dubbing i tyle. Moze dubbing byc wmniejszosci ale chce miec wybór przez pełen okres zycia produkcji w kinie.
Chociaż przyznam, że najbardziej czego mi brakuje to odejścia od lektora, mam wrazenie ze mało go w kinach albo wcale w ostatnich latach.
Niestety te dane mają jedną, ogromną wadę - uwzględniają także filmy, przy których wyboru nie ma.
Wybór mamy dla:
Spider-man
Supergirl:
Napisy musimy czytać w :
Odyseja
Backrooms
Bez wyjścia
Zaproszenie
Obsesja
Martwe zło
Ogień
Dubbingu musimy słuchać w:
Minionki i straszydła
Vaiana
Toy Story 5
Biorąc to pod uwagę ciężko powiedzieć ile osób faktycznie woli dubbing/napisy a ile jest zmuszonych do danej wersji seansu (i osobiście rozumiem i tych, którzy chcieliby usłyszeć takie Toy Story w oryginalnej wersji i usłyszeć głos Toma Hanksa, jak i tych, którzy woleliby w Odysei skupić się na oglądaniu widowiska, zamiast co chwila skakać wzrokiem do napisów). W tym wypadku najlepiej by było, gdybyśmy dostali dane dla seansów, dla których jest wybór i wtedy będziemy faktycznie wiedzieli, co wolą Polacy.
Za to jedno widać przy okazji takich statystyk: liczba osób, które uważają się za lepsze, bo oglądają filmy z napisami jest porażająca. Najbardziej przeraża u nich brak merytoryki:
Stąd:
"Absolutnie obrzydliwe" - dlaczego? Bo "ja" tak uważam!
"Dubbing prawie zawsze jest beznadziejny" - przykłady, konkretne analizy, wskazanie na aktorów? Nie, bo po co.
Czy z przytoczonego Xa (dawniej Twitter)
"Porażka, no ale czytanie jest za trudne zdecydowanie" - co ma czytanie do preferencji wersji językowej filmu? Jeśli ktoś czyta codziennie książki, ma prędkość czytania na poziomie 400 - 500 słów na minutę a i tak woli dubbing (tak, znam takich ludzi), to jak to się ma do powyższego zdania?
"Trzeba być niedorozwiniętym, by preferować dubbing" - i kolejny komentarz z cyklu "ktoś, kto myśli inaczej niż ja, jest głupi"
No i tyle ode mnie. Możecie zacząć hejt :D
Hehe, tekstowym świrusom zawsze przeszkadza to, że ktoś woli posłuchać języka polskiego zamiast film przeczytać.
A ja bym z chęcią poczytał, ale wersja 3D + napisy w każdym kinie u mnie w mieście miała seans raz o jakiejś odklejonej godzinie kiedy zwykle jestem w pracy, więc musiałem iść na 3D z dubbingiem.
Dubbing może jest dobry do bajek czy wszelkiego rodzaju animacji, ale do filmów jest totalnie bezużyteczny. Lektor jak najbardziej tak i to powinien być standard zamiast dubbingu, bo wtedy słychać, co mówi aktor. Jeśli nie ma lektora to tylko i wyłącznie film z napisami. Jakby mi żona powiedziała, że od dzisiaj filmy z dubbingiem, to bym się z nią rozwiódł. Dubbing to coś obrzydliwego, nie da się na to patrzeć, zabija cały film.
1. Niby słychać oryginalnych aktorów, ale i tak nie wiadomo co mówią. Lektor przeważnie zaczyna czytać dialog chwilę po tym, gdy robi to oryginalny aktor. Z tego powodu słyszę początek zdania, ale nie da się już usłyszeć końca - zatem i tak nie wiem co dokładnie zostało powiedziane.
2. Dodatkowo, jeśli lektor rozpoczął czytanie później, to przeważnie czyta jeszcze w momencie, kiedy aktor skończył swoją kwestię. To tworzy z kolei dwa problemy:
* w widowiskach, gdzie muzyka jest idealnie zgrana z dialogami tracimy sporą jej część, co, moim zdaniem, niszczy też wizję reżysera;
* przy szybkiej wymianie zdań między aktorami, lektor jeszcze czyta dialog poprzedniego aktora, gdy następny aktor już wypowiada swoją ripostę - tworzy to okropny dysonans;
3. Wahania dźwięku - w momencie rozpoczęcia czytania przez lektora, oryginalna ścieżka dźwiękowa jest nieco przyciszana, co osobiście mocno mnie irytuje (efekty dźwiękowe i muzyka mocno na tym cierpią)
4. Dźwięk 5.1 lub Dolby Atmos - podczas gdy przy stereo głos lektora wydobywa się z obu głośników, sprawa nie jest już taka oczywista przy dźwięku przestrzennym. Obecnie najczęściej stosowaną metodą jest umieszczenie lektora "przed nami", czyli w przypadku dźwięku 5.1 w centralnym przednim głośniku. W takiej konfiguracji, jeśli akurat dużo dźwięków dobiega do nas z tyłu, potrafią one zagłuszyć lektora. Dodatkowo pozycja lektora często rozjeżdża się z pozycją tekstu: aktor mówi z lewej, abo zza nas, a lektor wciąż z przodu (i myślę, że to jest główny powód dla którego w kinie w ogóle nie stosuje się lektora).
Odniosę się tylko do pierwszego punktu bo z resztą jak najbardziej się zgadzam. I tutaj też masz rację, wiem że nie słychać co mówi aktor, bardziej mi chodziło że mimo że lektor jest na pierwszym planie to jednak słychać indywidualny głos aktora. Jego barwę, manierę czy w jaki sposób wypowiada swoją kwestię. Więc w pewien sposób indywidualność jest zachowana w przeciwieństwie do dubbingu gdzie aktorzy są tak tragicznie dobierani że nawet najlepszy film człowiek ma wrażenie że ogląda jakiś serialik Disneya dla nastolatków.
Przykładowo, moim zdaniem Maciej Stuhr nie pasuje do roli Deadpoola i rozwala mi cały seans (i przez to przez cały film słyszałem, że oglądam film z dubbingiem), ale już w Deadpool 2 dobór aktorów jest tak tak trafiony (z fenomenalnym Michałem Zielińskim na czele), że praktycznie od początku zapominam, że oglądam z dubbingiem.
Dodatkowo, mam wrażenie, że dzisiaj polski dubbing poszedł znacznie do przodu (ostatnio miałem okazję porównywać dubbing ze Fantastycznej Czwórki z 2005 roku do nowej i skok jakości jest ogromny).
Wciąż pozostaje jednak w polskim dubbingu jeden, ogromny problem - brak przyporządkowania polskiego aktora do konkretnego aktora amerykańskiego. W każdym kraju, gdzie dubbing jest główną formą lokalizacji, każdy znany aktor ma na danym rynku przypisanego aktora dubbingowego - to znacznie ułatwia odbiorcom przyzwyczajenie się do konkretnego głosu. W Polsce natomiast oglądasz 3 filmy z Ryanem Raynoldsem i dostajesz 3 różne głosy - litości.
Także, podsumowując mój przydługi wywód :D - cieszę się, że polski dubbing trafia do coraz większej liczby produkcji i jest coraz lepszej jakości, ale widzę też jeszcze ogrom pracy, jaki przed nim stoi. I dalej uważam, że najlepiej będzie, jeśli każdy będzie miał wybór.
I bardzo dobrze. W końcu dogoniliśmy cywilizowane kraje i filmy są z dubbingiem, a nie jak zwierzęta czytać napisy (od czytania to są książki, filmy są od oglądania) lub jak ruska swołocz lektor.
Co tu dużo mówić z jeden woli tak inny tak to raczej dość normalne. Wyniki są bardzo porównywalne, wiec powinni dawać wybór i po problemie.
Ale z czym problem? Każdy niech ogląda tak jak mu wygodniej, ja jestem z tych co częściej wybierają napisy ale z dubbingiem czy lektorem również zdarza mi się często oglądać choć jeśli mam wybór to wolę jednak lektora zamiast dubbingu. No chyba że mamy do czynienia z produkcjami typu Shrek czy Toy Story, to wtedy dubbing jest zawsze spoko.