Jeżeli mowa o Pathfinder WOTR to najbardziej złą i radykalną opcją jest droga Roju i, hell yeah, polecam nią zagrać. To jest niesamowita ścieżka rozbicia osobowości, tożsamości, ciała i podążanie drogą czystego nihilizmu. Nawet Iomadae i Nocticula gadają o tym, czy nie lepiej będzie przestać jątrzyć dawne spory i zjednoczyć się przeciwko nam, póki da się powstrzymać infekcję, która ostatecznie może zalać nawet ich plany rzeczywistości
Nie dodanie fable do zestawienia to strzelenie sobie w stopę w tym artykule 😆
Taki artykuł bez Alpha Protocol? Przecież tam można było być takim skur***elem, że głowa mała. Na koniec można było wykonać egzekucje na połowie postaci i zostawić za sobą spaloną ziemię.
Nie tylko w Pathfinder: WotR są ciekawe opcje dla złego bohatera, ale również w Pathfinder: Kingmaker można nieźle na tym polu się wykazać. Można np. dogadać się z Vordakaiem i wziąć go na doradcę, ale to będzie kosztować duszę Maegara Varna i wielu innych osób uwięzionych przez Vordakaia. Na samym końcu można ocalić Nyrissę, a zaraz potem przehandlować ją Lantern Kingowi. Podczas zarządzania królestwem jest wiele opcji skazywania na śmierć posłańców i innych osób, wysyłania żołnierzy na samobójcze misje itp.
Przypomniała mi się też bardzo oryginalna grupa samych złych charakterów w Baldur's Gate 2 (z Viconią, Korganem i Edwinem), które bardzo narzekały i groziły odejściem, gdy nieznacznie wzrosła reputacja drużyny :-) Pod sam koniec Tronu Baala jest opcja, aby nakłonić Viconię do zmiany charakteru na lepszy, ale jeśli powiemy, żeby tego nie robiła, to była z tego faktu zadowolona :-)
Pamiętam, że w Dragon Age 1 była też opcja stopniowego pozbywania się poszczególnych członków swojej drużyny, nawet była możliwość doprowadzenia do skazania na śmierć Alistaira, a po zbezczeszczeniu Urny Świętych Prochów można było zabić Lelianę.
Akurat w BG2 granie zlymi postaciami jest bardziej "ciekawostka przyrodnicza" niz fajna sciezka rozwoju.