Z tego, co czytałem, w armii niemieckiej tych koni było równie dużo, prawie cała artyleria była wtedy nie na ciągnikach, tylko właśnie na zaprzęgach.
Także to może nie tyle mit o polskiej kawalerii jest durny, tylko o niemieckich czołgach, których w 39 oczywiście nieco już mieli (głownie z anektowanych czeskich fabryki), ale nie na tyle, żeby można było mówić o armii pancernej.
Nie. Czołgi czeskiej Skody stanowiły mniejszość wśród sił pancernych biorących udział w ataku na Polskę. Na ca 3300 (bez wozów dowodzenia) czołgów sił niemieckich skierowanych do ataku na PL czeskie produkcje stanowiły ok 300 sztuk czyli jakieś 10%. Były to 35t i 38t. W zależności od źródła szacuje się je na 10-13% w ogóle wykorzystanych przez Niemców czołgów i wozów pancernych wtedy. Ich głównym atutem było to że miały lepszy pancerz i były lepiej uzbrojone jak podstawowe niemieckie czołgi biorące udział w fall weiss (pz1 i pz2).
Warto jednak zwrócić uwagę że polskie siły pancerne w 39 roku praktycznie nie istniały. Były to głównie tankietki uzbrojone w kiepskie km które Niemcy zdejmowali karabinami szybkostrzelnymi 20mn montowanymi w pz2 a będącymi trzonem niemieckich sił pancernych wówczas. Polacy mieli zaledwie ok 300 lekkich czołgów z prawdziwego zdarzenia ale w tym były też czołgi francuskie pamiętające jeszcze 1ws (Renault ft).
edit - najlepszy czołg wtedy w naszych siłach to był wtedy 7tp. Czołg naszej konstrukcji wzorowanej na brytyjskim Vickersie E. Mieliśmy ich ca 130 sztuk z czego do walki nadawało się mniej jak 100. Wiele lat wcześniej Rosjanie wyprodukowali podobny czołg bt w różnych wersjach (2 5 i 7).