Próbowałem ale się dość szybko odbiłem, filozofia gier Larianów mi w ogóle nie leży, nie przepadam za ich pomysłami, DOS 1 też nie byłem w stanie skończyć. Może kiedyś zrobię jeszcze jedno podejście, na razie mam ciekawsze rzeczy na tapecie.
4 przejścia i 385h jedna z lepszych gier ostatnich lat, po raz ostatni tyle godzin spędziłem w W3+ dodatki.
Niesamowita gra, kupiłem właściwie od niechcenia ("kolejny Baldur's Gate, to wypada sprawdzić") i przez kolejne 2 tygodnie chodziłem niewyspany przez zarywane nocki.
Z tej gry po prostu kipi miłość do gatunku, ilość interakcji, smaczków, otwartość (questy można często skończyć na wiele 'organicznych' sposobów, bez trzymania za rękę) powala. Fakt że do dziś widzi się opinie "kurde, mam przegrane 400h i nie miałem pojęcia że tak się da" mówi sam za siebie.
Do tego przepiękny świat, muzyka i VA na najwyższym poziomie.
Dla mnie chyba gra dekady, mimo mocnej konkurencji ze strony Elden Ring i KC:D2.
Trzeba przyznać że skurczybyki świetnie trzymają cenę Baldura trzeciego. Niektóre gry potrafią spaść po kilku miesiącach do -50/60 % by po 3latach po prostu być do kupienia za grosze i również mając status jakiegoś mniejszego czy większego hitu.
A tu, 3lata po premierze, historyczna cena, ledwie minus 30% a i tak 170zł ;)
Ilość graczy też jest całkiem powalająca. No trzeba przyznać że BG3 to fenomen a i gra świetna. Takie coś w takiej skali i w takim stopniu, jeszcze dodając że na początku to raczej z nastawienia twórców mogła być niszowa gra, może być już zwyczajnie nie do powtórzenia.
Jak w końcu cena za parę lat spadnie do równowartości dwóch paczek fajek to ilość sprzedanych sztuk też będzie powalać.
Pod względem współczynnika "cena/jakość" albo "cena/liczba przegranych godzin" jest to najlepsza gra jaką w życiu kupiłem. Zresztą nie tylko dla mnie tak jest, liczba graczy o której wspomniałeś wyraża to najlepiej. A osób które nabiły 1000+ godzin jest pewnie cała masa. Do tego podatność na modyfikacje sprawia, że ta gra po prostu się nie starzeje, cały czas dostajemy coś nowego albo zmienionego, często na tyle znowu zaczyna kusić...
Chyba właśnie 170 złotych zapłaciłem za grę gdy wychodzila w EA. Później jej cena wzrosła. Niemniej od zakupu do zagrania minęło chyba 2 lata.
Z tego tytułu i nabijania pustych newsów złapcie się wszyscy w siedzibie za ręce, odmówcie pięć zdrowasiek (może być po wiedźmińsku) i zacznijcie skakać z okna położonego najwyżej w całym budynku.
Lokomotywą może być pan kleszcz bądź pani jaszczomb
To dla was jedyny ratunek
PS. wieśmin 3 i cyberbug 2077 to jedne z najgorszych gier dla kolorowych cymbałków
Bez odbioru
A dopisek wieśmin 3 i cyberbug 2077 to jedne z najgorszych gier dla kolorowych cymbałków jest tak z doopy że bardziej się nie da. Ja sam czasem potrafię być toksyczny ale ma to przynajmniej sens i z czegoś wynika.
@ Panie Diable tylko ze względu za tę jedną z legendarnych pozycji Tales of Maj'Eyal odpowiadam Panu. Reszta konwersacji powyżej zwyczajnie do lawy, tudzież kwasu.
Zakladam iż mówimy o Tales of Maj'Eyal wraz z wszystkimi dlc.
Dodałbym Breath of Fire IV, FFVII (1 wersja, a nie remake). Musiałbym głębiej w pamięci pogrzebać po więcej tytułów
A może to te "niby" śmieszkowanie jak przypadku newsów z odliczaniem do gta 6?
Ahhh zapomniałbym....przecież dla każdego coś multiplayerowego nieprawdaż?
Jak ci się jakiś news nie podoba to nie czytasz i tyle :p powodzenia w znalezieniu forum "DLA TYCH FAJNYCH Z FAJNYMI I ORYGINALNYMI INFORMACJAMI, BO PRZECIEŻ SĄ COOL" XDDDDD
A tak na poważnie to każde forum, magazyn czy program robi materiały o rzeczach, które przyciągają ludzi i są w ich granicach zainteresowania a tobie polecam zdjąć foliową czapeczkę albo zwyczajnie nie wchodzić na gry-online
Baldurek spoko gierka. Kanapowy coop wleciał jak słowo boże <3. Nie żałuję że kupiłem w okolicach premiery więc jak ktoś się zastanawia to gorąco polecam skorzystać z tej promki.
Baldurka też polecam ale to kwestia gustu.
Próbowałem grać w Divinity 1, ale jakoś mi nie podeszło. Co prawda jestem na tym pierwszym mieście i jeszcze nie znam wszystkich mechanik, ale jakoś tak chyba nie czuje tej mechaniki. Dużo różnych mechanik, wolna i lekko irytująca walka (baba macha mieczem w orka stoją vis a vis i w niego nie trafia xD) i ostatnie co mi nie pasuje to.... nie wiem jak to nazwać, ale brak pewnej oczywistości jak zrobić questy? Nie chodzi o prowadzenie za rączkę, ale moja logika nie pokrywa się z logiką z gry i pomimo niby dowolności, to trzeba wbić się w pewne schematy.
Czy jest szansa, że BG 3 by mi bardziej podszedł?
Baldur's Gate 3 we wczesnym dostępie przynajmniej przy pierwszych iteracjach bardziej przypominał DOS-y właśnie. Niesamowicie męczył, mechanika D&D była nadpisywana rozwiązaniami z DOS-ów, gdzie w pewnych aspektach występowała redundancja, pewne elementy dedeków traciły swoją funkcję kompletnie i generalnie działy się przeróżne cuda, które nie powinny mieć miejsca i to niesamowicie mnie wkurzało. Sterowanie też było skopane (nie było szybkiego rozłączania drużyny, każdą postacią trzeba było manualnie wykonywać skoki, przejmując kontrolę jedna po drugiej).
Pełna wersja jednak dowiozła. Z części dyskusyjnych rozwiązań zrezygnowano, inne elementy poprawiono. Przez drugą połowę 2023 grałem prawie wyłącznie w BG3 i przeszedłem wówczas grę 5 razy i dziś z czystym sumieniem nazwałbym BG3 jednym z ulubionych cRPG-ów. Więc wydaje mi się, że mimo wszystko gra ma dużą szansę się spodobać.
Jedyny minus to tak naprawdę fabuła, która jako tako trzyma się wyłącznie do końca 2 rozdziału póki nic o niej nie wiadomo, przez co działa tylko za pierwszym razem. Potem to równia pochyła, gdzie nic nie ma sensu, postacie dramatu porzucają swoje przekonania, zamiast osiągnąć główny cel gracz musi się starać o coś zupełnie przeciwnego, a w scence po napisach głównych złych przedstawia się jako debili, którzy oparli swój plan na całkowicie błędnym założeniu. Do tego trochę retconnów, które u fanów FR czy D&D ogólnie mogą wywołać pewne zgrzytanie zębami. Oczywiście nie każdy zwróci na to uwagę, niekoniecznie tych samych rozwiązań fabularnych doświadczy, a nie siedząc w uniwersum na pewne rzeczy ktoś najprawdopodobniej przymknie oko, więc nie dziwi mnie, że tylu graczy broni tej fabuły.
Więc nawet mimo dennej historyjki gra się świetnie i warto dać BG3 szansę. Nie wiem jak teraz, ale przez pierwsze pół roku gra była dość zabugowana mimo kolejnych patchy. Optymalizacja za to była świetna. Po premierze zwiększono też możliwości kreacji postaci o kolejne podklasy i rozszerzono rozczarowujące zakończenie o interaktywny epilog dla całej przygody i nowy rezultat zwieńczenia historii jednej z postaci towarzyszy. Nic tylko grać, zwłaszcza w tej cenie.
Zadania w obu D:OS-ach są tragiczne niestety, bardzo nie intuicyjne i zbyt przekombinowane Zresztą wątek główny w obu D:OS-ach też jest tragiczny
Tylko tam dużo czytania jest, no ale chyba to nie problem dla ciebie? 😉
Próbowałem ale się dość szybko odbiłem, filozofia gier Larianów mi w ogóle nie leży, nie przepadam za ich pomysłami, DOS 1 też nie byłem w stanie skończyć. Może kiedyś zrobię jeszcze jedno podejście, na razie mam ciekawsze rzeczy na tapecie.
Przede wszystkim walka. Pomimo tego, że taktyczne turówki to jeden z moich ulubionych gatunków, to nie trawię Larianowej "taktyczności". Chodzi głownie o to zafiksowanie na żywiołach ale też kompletny brak systemu osłon czy "magiczne" strzały, granaty i inne rzucane przedmioty, które mają 100% szanse na trafienie. Pusty śmiech mnie ogarnął jak w jednej z jaskiń, jakiś goblin-leszcz rzucił we mnie jakąś bombą, niczym Jordan, z 10m w górę na skały, bo pewnie mógł zobaczyć grzywkę jednej z mojej postaci, która tam stała:) Dla mnie jest to fatalny system, który z taktycznością nie ma nic wspólnego, to jest system oparty na jakiś sztuczkach, szukaniu skrzyń aby na nie wskoczyć i atakować "z wysokości" (podobno gracze nosili skrzynie ze sobą aby zawsze mieć tę przewagę wysokości...).
Jestem ogromnym fanem Solasty i te gry dzieli przepaść jeśli chodzi o system walki, Lariany mocno okroili/zmienili 5e. D&D, specjalnie aby właśnie bardziej pasowała do tej ich filozofii. Dla mnie zabiło to jakikolwiek fun z tej gry.
Dodatkowo w grach Larianów jest pierdyliard wszystkiego... skrzynie, beczki, słoiki, półki, szafki, szuflady itd. itp. wszystko można otwierać, podnosić, rzucać, tony śmieci dookoła, kompletny przerost formy nad treścią. Pewnie, można to olać ale w gdzieś tam są poukrywane przydatne przedmioty więc się klika i szuka... Dla mnie to było strasznie męczące i irytujące.
Z mniej istotnych spraw, UI był dla mnie bardzo nieczytelny, zwłaszcza grafiki przedstawiające umiejętności czy czary, wyglądały co najmniej dziwnie.
Walory artystyczne, typu voice acting, grafika, filmowość dialogów itp. na pewną są na bardzo wysokim poziomie, z tymże dla mnie te sprawy mają trzeciorzędne znaczenie. W grach najważniejsza dla mnie jest rozgrywka, jeśli ona leży, to nic gry dla mnie nie uratuje.
Próbowałem, pograłem z jakieś 30h ale nie dałem więcej rady, głównie przez ich ułomny system walki, który tak pielęgnują od pierwszego D:OS.
Też mam podobne odczucia. System walki Larianów dodatkowo nie pasuje w ogóle do D&D i według mnie okroili jeden z ważniejszych aspektów systemu czyli skupienie na postaciach. W BG3 dosłownie każdy może walnąć jakąś strzałą albo butelką z błyskawicą, ogniem, kwasem, trucizną. Po 3 turach pole walki wygląda jakby się 10 impresjonistów nawalało na akwarele. Spłyca to dodatkowo i tak nieskomplikowany system D&D5E. W BG3 nie musisz mieć maga ani żadnej postaci czarującej, żeby walić fireballami - wystarczy byle goblin z butelką, żeby zabić jednym rzutem drużynę. Siłą rzeczy musisz grać według "larianizmów" - wtedy starcia są banalne, bo sam system jest mocno uproszczony. W dodatku większość rzeczy (zaklęć, umiejętności) to czysta kalka z serii DOS lub takie dopasowanie zasad D&D, żeby pasowały pod rozwiązania z DOS.
Jedna rzecz mi utkwiła akurat z DOS2 - rozwijałem postac jako maga, musiałem wbijać poziomy, uczyć się zaklęć, etc. aż poznałem zaklęcie z geomancji, jakieś rzucanie głazem magmy lub podobne. Wylazłem na plazę, walczyłém z krokodylem... KTÓRY RZUCIŁ WŁAŚNIE TO ZAKLĘCIE NA KTÓRE MUSIAŁEM POŚWIĘCIĆ POZIOMY i nauczyć się go z księgi. Ręce mi opadły. Absolutnie wszystko u Larianów jest zaklęciem.
Przypomniałeś mi teleportujące się krokodyle na plaży 😂 Świat z Divinity to jest de facto bezklasowy - krokodyl może być magiem ziemi, a kto wie czy nie i paladynem. Wszystkie postacie i moby korzystają z jednej puli umiejętności, z której i my czerpiemy. No takiego lenistwa projektowego i braku selekcji nie ma chyba żaden inny RPG.
Nawet nie tyle umiejętności, co zaklęć. Tam wszystko co powinny byc skillem jest zaklęciem - zobacz na "umiejętności" wojownika/fizyczne w DOS/DOS2. "Skill" wojownika z wielką pięścią z nieba wbijającą przeciwnika w ziemię... tia...
Najlepsze cRPG ostatnich lat to Pathfinder Wrath of Righteous.
Co do gier Lariana to śliski temat, bo mam czasem wrażenie że stare Divine Divinity jest lepsze niż BG 3.
Jak fabuła, dialogi, ilość potencjalnych towarzyszy i ich oryginalność, czy relacje między nimi też po moralności mogą się buntować jak w BG? I w końcu czy polska wersja jest dobra (bo chyba nieoficjalna) czy lepiej się na angielskim przemęczyć?
Towarzysze? W mojej opinii najlepsi w cRPG. Nawet najgorzej napisani jak Sosiel czy Greybor są lepiej napisani od większości z BG 3. A Arushalae, Camellia, Ember, Regill, Daeran to jest klasa światowa, mistrzostwo. Romans z Wenduag najlepszy w cRPG.
Natomiast gra JEST trudna. Mechanika to jest wg mnie D&D 3,5 do potęgi. Ilość klas, ras, atutów, umiejętności może przyprawić o ból głowy ale ja lubię Excel w tworzeniu postaci i gdy jedną postać tworzę godzinę. Do tego dochodzą klasy mityczne które zmieniają fabułę i sposób rozgrywki diametralnie (granie tricksterem, granie aniołem, granie liszem i granie chodzącym rojem to są zupełnie inne style a tych klas mitycznych jest więcej).
Na szczęście walkę można przełączać między turami a real time ale część walk potrafi mega dopiec.
Po prostu w BG 3 możesz stworzyć gównianą postać i przejść grę. Tutaj gra nie pozwala za bardzo na stworzenie złej postaci w sensie rozwoju. A na poziomach trudności wyższych niż Standardowy/Normalny każda postać w drużynie musi być tzw. igła, bezbłędna. Błędów nie wybacza.
Kurde, aż sobie przypomniałem o Pathfinderach. Takie dobre gry, a jakoś ani jednej ani drugiej z jakichś powodów nie skończyłem (szczególnie WotR szkoda).
A jeszcze ciągle też kusi sprawdzić jak Owlcat poradził sobie z Warhammerem w Rogue Trader.
Jak fabuła i dialogi? Raczej panuje opinia, że Pathfinder: Wrath of the Righteous wypada pod tym względem lepiej niż Baldur's Gate 3. Jeśli chodzi o liczbę i oryginalność towarzyszy, to Pathfinder po prostu wygrywa. Towarzysze mogą buntować się, dodatkowo romanse są uzależnione od płci protagonisty. Sam protagonista jest lepiej wpleciony w fabułę gry, naprawdę czuć, że jest się jakimś bohaterem historii.
Co do fanowskiego spolszczenie, to jest na zajebistym poziomie, chyba tylko raz zobaczyłem literówkę w dialogu.
Oczywiście nie jest aż tak źle jak w inkwizycji, ale chyba nawet gorzej niż w DOS:2, które też było mega przeciągnięte.
W WotR też jest ten problem ale znacznie mniejszy, w Rouge Trader jest pod tym względem jeszcze lepiej, więc widać, że Owlcat się uczy na błędach i to jest super.
nie trzeba. Ja miałem większe trudności z Baldur's Gate 3 na domyślnym poziomie trudności niż z Pathfinder: Wrath of the Righteous na domyślnym, choć nie rozumiem wszystkich zawiłości.
Bo poziom trudności w obu grach działa inaczej. W WotR trudność polega głównie na odpowiednim metagamingu, im wyższy poziom trudności tym bardziej trzeba rozwijać postacie zgodnie z aktualną metą a odstępstwa i chęć indywidualnego podejścia są karane, natomiast w BG3 trudność polega na rozgryzieniu optymalnego wykorzystania zasobów (możliwości drużyny, przedmioty, otoczenie, taktyka) w ramach danego starcia. W P:WotR oczywiście w trakcie starć tez trzeba myśleć, ale to nie ta skala, jak bG3 20% to rozwój postaci a 80% taktyka w starciu (choć za pomocą metagamingu można to odwrócić, ot gra daje dwie opcje) tak w P:WotR 80% to rozwój postaci a 20% taktyka w starciu. Temu osobiście wolę BG3, bliżej mu w tym podejściu do TTRPG, choć P:WotR jest dalej świetną grą, to czołówka cRPG choć u mnie poza podium.
Niesamowita gra, kupiłem właściwie od niechcenia ("kolejny Baldur's Gate, to wypada sprawdzić") i przez kolejne 2 tygodnie chodziłem niewyspany przez zarywane nocki.
Z tej gry po prostu kipi miłość do gatunku, ilość interakcji, smaczków, otwartość (questy można często skończyć na wiele 'organicznych' sposobów, bez trzymania za rękę) powala. Fakt że do dziś widzi się opinie "kurde, mam przegrane 400h i nie miałem pojęcia że tak się da" mówi sam za siebie.
Do tego przepiękny świat, muzyka i VA na najwyższym poziomie.
Dla mnie chyba gra dekady, mimo mocnej konkurencji ze strony Elden Ring i KC:D2.
Krok wstecz w stosunku do wspaniałego D:OS2, ale mimo wszystko warto zagrać. Pewnie sam kiedyś się zmotywuje na tyle, żeby ją ukończyć, bo odechciało mi się niemalże przed samym finałem.
Z czystym sumieniem można tak powiedzieć😁
No i realnie, to walki w D:OS2 sprawiały mi więcej frajdy, mimo, iż to Baldurs Gate ma szerszy arsenał czarów i umiejętności.
Ja BG3 zostawiłem na drugim akcie aby odpocząć. I tak minęło już 3 lata, wiec pewnie fajnie będzie kiedyś wrócić, bo te walki jednak są długie i to później zaczyna męczyć bo się robi właściwie to samo all the time
W Baldurze takich walk prawie nie ma i przez to mimo bardziej zaawansowanych czarów, umiejętności czy samych możliwości przejścia danej potyczni... gra jest nudniejsza, bo zwyczajnie tak jak piszesz - wystarczy powtarzać szablon i na 99% będzie dobrze.
Próbowałem, divinity 1 i 2 wciągło mnie mocno ale od baldura się odbiłem
Nie grałem w żadną część Baldur ani dos, jednak ten mod kamera zza pleców bohatera to super rzecz. Dla kogoś kto lubi gry RPG 3d to wow! Jakbym miał grać to bez modu czy odrazu z tym modem? Ogólnie gram w gry tylko raz i następna.
4 przejścia i 385h jedna z lepszych gier ostatnich lat, po raz ostatni tyle godzin spędziłem w W3+ dodatki.
Aby być wielce prawilnym w niekończącym się powielaniu tego samego spamu zakładam, że jutro autor opublikuje artykuł "Mijają dokładnie 3 lata i jeden dzień...".
Ja mam z Baldurem Trzecim taki problem że świetnie bawiłem się przez 100h aż do dotarcia do tytułowych Wrót, i tam zrobiłem sobie chwilę odpoczynku od gry, i trwa ona już z półtora roku. Próbowałem w międzyczasie wracać, ale ciężko było wgryźć się znowu w mechaniki i multum wątków, a jak zobaczyłem dodatkowo ten arcykosmiczny bajzel w ekwipunkach postaci i w kołach umiejętności, to po prostu kapitulowałem. Boli mnie ten Baldur do dziś :/
Niby dzieje się więcej, niby masa zależności i poplątanych ze sobą questów... sporo ciekawych postaci, ale "to coś" jakby zniknęło w tym akcie i to nawet nie na jego początku (przedmieścia) tylko po wejściu do tytułowego miasta.
Nie spojlerując, ale do końca aktu drugiego wydawało się, że antagonista jest jaki jest... a potem się to rozmyło i rozmemłało - niby dalej trzyma się to kupy i jest dobrze, ale jakoś siadło to napięcie i motywacja i ogólny "strach" przed tym co może nas spotkać.
Ogólnie nie narzekam za bardzo na sam 3 akt, bo tam sporo wątków (głównie kończących questy towarzyszy) i lokacji mi się podobało, ale no jednak - w skali mnie też ten akt trochę męczył, finalnie jest tam chyba najwięcej kontentu, a już jednak to ten etap gry, gdzie formuła zaczyna się powoli przejadać. Nadal nie przeszkodziło mi to w skończeniu, a na ogół często mam z tym problem, ale no - jestem przeciwnikiem opinii niektórych graczy z GOLa, którzy narzekali, że Larian zrezygnował z górnego miasta i wyciął część, którą już zrobili, no chyba, że że ta lokacja jakoś mocno by się wyróżniała i miała własną tożsamość, ale na pewno nie chciałbym przedłużenia Wrót Baldura.
Dla mnie, dla odmiany, jest absolutnym nieporozumieniem, że w grze opartej na D&D - z taką ilością kombinacji klas i drużyn - nie ma możliwości tworzenia pełnej drużyny, tylko główna postać i konieczność grania z gotowymi, innymi postaciami. Już we wspomnianym Pathfinderze była możliwość grania w całości własnymi postaciami - co prawda mocno utrudniona, bo droga i w pierwszej części w dodatku taka drużyna była zawsze "w plecy" jeden poziom postaci ale jednak się dało.
Chcę zauważyć że już w Baldurze (a na pewno w wersji EE jest to możliwe od razu) można tworzyć własną drużynę. Niektórzy lubią taką grę. Chyba zaczęły to Pillarsy które sensownie dały możliwość dołączenia towarzyszy fabularnych jak i stworzonych przez gracza w karczmie. To samo Pathfinder. To jest rewelacyjne rozwiązanie. I Pillarsy i Pathfindera dobrze jest za pierwszym razem skończyć z towarzyszami fabularnymi a potem jak ktoś ma ochotę potestować różne warianty swojej drużyny. Sam tak grałem a czasem po prostu robiłem tak że dołączałem przy kolejnych rozgrywkach nowych, nieznanych towarzyszy fabularnych + jednego najemnika z karczmy który był mi potrzebny czy to do walki czy to do jakiejś formy własnej immersji.
Natomiast w trzecim Baldurze podobno można mieć własną drużynę ale ten system jest tak zepsuty i uproszczony że... No i widać że twórcy dali te opcje na siłę a nacisk położyli na fabularnych... Tak jakby wszyscy towarzysze w BG 3 byli świetnie napisani, ech....
Mi jakoś divinity original sin 2 bardziej podeszło. Grając, wkurwiałem się trochę na system podziału na armor i magiczną tarczę, ale teraz myślę, że lepszy i tak był ten system walki niż w baldurs gate 3. W bg3 mam ten problem, że ciągle czuje, że moje postacie nic nie robią. Jakiejś takiej satysfakcji nie mam przez to. Nawet jak wygram w dobrym stylu, sprawnie walkę to mam takie uczucie, że mały dmg robię i wolno to leci. Może coś źle robiłem. W divinity original sin 2 też jakieś takie kombo różnych umiejętności lepiej działało i super synergie czułem między postaciami, że się uzupełniały lepiej. W bg3 miałem wrażenie jakby każdy sobie coś tam osobo robił, ale mówię może ja nie zrozumiałem systemu. Jestem ciakwy czy ktoś też tak miał.
Jako fan starych Baldurów byłem grą zachwycony jak grałem po raz pierwszy. Ale z każdym rozdziałem gra zaczynała mnie męczyć - Rozciągnięte niczym gumimajty levele, a w każdym nasrane milion przedmiotów, od regału z książkami po wspomniane gumimajty, dodatkowo totalnie nieczytelna (dla mnie przynajmniej) mapa i generalnie natłok wszystkiego spowodował, że odpuściłem grę po dotarciu do Wrót Baldura. Teraz, po roku chyba czasu, próbowałem wrócić i dokończyć - No nie potrafię się wciągnąć na nowo, dostrzegam tylko ten wielki misz-masz i pierdolnik na ekranie i nie chce mi się. Spróbowałem nową postacią - Odpadłem po dwóch godzinach, jak sobie przypomniałem te miliardy dupereli i tysiące zakamarków, z mapą wirującą wokół własnej osi.
Chyba nigdy jej nie ukończę. A, co śmieszne, tydzień temu zainstalowałem po raz któryś Icewind Dale, i wciągnęło mnie dużo bardziej niż powrót do BG3 - widocznie dla mnie nadmiar szczegółów szkodzi erpegom. Chyba lepiej na chwilę obecną wspominam DOS2 z gier typu Larian-RPG.
pograłem 10h i odpusciłem, ta gra powinna stać soczysta fabułą i postaciami, a jest do bólu oklepana, dla mnie to jest single player mmo.
Pomijam że sam początek jest mocno zerżnięty z Divinity Original Sin II.
BG 3 stoi wieloma rzeczami ale nie soczystą fabułą.
spoiler start
wprowadzenie trzech antagonistów (Ketheric, Gortash i Orin), którzy są ściśle związani z bóstwami + jeden główny, działający w cieniu i siatka zadań z nimi związanych, które łączą się w jedno główne zadanie
spoiler stop
, jest jednak dużą zawartością fabularną. Pomijam fakt,
spoiler start
że mamy w BG3 również Sarevoka
spoiler stop
. Próbuję obiektywnie ocenić ilość jakościowej fabuły jaką dostarczono nam w BG3, nazywanie tę grę płytką, grą MMO, jest moim zdaniem krzywdzące dla tego tytułu.
To są jedni z lepiej napisanych antagonistów w cRPG. Gdzieś od połowy IWD2 zaczynałem mieć dziwne uczucie, że to oni a nie Dziesięć Miast mogło mieć rację w tym sporze. Podobnie z Icasaracht. Jedynym bezwględnie złym antagonistą z całej serii IWD był Belhifet, bo nawet Yxunomei nie była tak jednoznacznie zła.
W BG3 antagoniści są dużo prościej napisani.
Ale napisani byli dobrze, bo wypadali bardzo wiarygodnie dzięki temu, bo historia zna dużo podobnych przykładów.
BG3 ma bardzo fajnych pomniejszych złych, takich jak Cazador czy Raphael. Pewnie fakt, że z wieloma z nich możesz na jakimś etapie współpracować, sprawia, że nie są zawsze tak bezwarunkowo antagonistyczni jak Irenicus czy Sarevok.
(Choć akurat obecność niektórych powracających bohaterów z BG1 i BG2 działa na szkodę trójki, bo ich character arc dość mocno rozjeżdża się z tym, co widzieliśmy w poprzednich grach
spoiler start
to nie moja Viconia
spoiler stop
.
Dla mnie rekordowa to taka, gdzie jest 70-90% obniżki od bazowej ceny. A nie jakieś tam standardowe 30%...
Najbardziej przehajpowana gra dekady, Pathfinder Wrath of the Righteous jest o wiele lepszym cRPGiem.
No dla mnie gra fenomenalne i jedna z najlepszych w jakie grałem.
Czy to gra z najlepszą fabułą? No nie, jest ok, na tyle dobra by na nią nie narzekać, ale na tyle ułomna by jej nie chwalić za bardzo.
Czy ma najlepsze postacie? Czy najlepsze to chyba dalej wygrywa torment, ale wiele jest absolutnie świetnych, choć kilka irytuje.
Ale ta gra ma coś wyjątkowego, co jako osoba grająca w młodości w TTRPG doceniam niesamowicie: wolność. Ta gra naprawdę pozwala na kreatywne podejście najbliższe grze przy stole z do tej pory wydanych gier cRPG, nagradza kreatywność, daje olbrzymią paletę możliwości spośród których możemy wybierać, co więcej wiele rozwiązań jest organicznych, to nie standardowe nowe opcje dialogowe dostępne dlatego, że mamy umiejętność X na poziomie Y, a naprawdę otwarte metody rozwiązywania problemów, które trzeba odkryć.
Temu ta gra tak mnie wciągnęła i temu wciągnęła tak wiele osób. Wiele osób przytacza tutaj P:WotR, świetny cRPG, ale clue zabawy w nim poza historią polega na metagamingu, co jest fajne, ale bawi pewien procent graczy w zdecydowanej mniejszości. W BG3 też można się bawić w metagaming (choć w P:WotR daje on więcej frajdy) ale nie trzeba bo można podejść do niej na inne sposoby.
Przy tej grze poczułem się najbliżej tego jak czułem się przy stole, ba w co-opie to wrażenie jest jeszcze silniejsze.
Czy gra ma wady? Jasne, każda je ma, ale to bez znaczenia. W ostatnie 10 latach wyszły tylko dwie gry, przy których bawiłem się jak za dzieciaka, a BG3 to jedna z nich. Takich, w których bawiłem się dobrze były oczywiście więcej, ale tylko dwie śniły mi się po nocach i czułem się grając w nie jak jako nastolatek pierwszy raz ogrywający Tormenta, BG2, Age of Empires, Red Alerta, Cywilizację itd.
Takie zabawy z kreatywnym przejściem gry, to chyba tylko dla zatwardziałych graczy którzy grali w stołowe gry, którzy przechodzą grę od razu po kilka razy, chciałbym aby larian skupił się na fabule i zadaniach, bo w ich grach to szczególnie leży
chciałbym aby larian skupił się na fabule i zadaniach
Pytanie, czy grałeś w BG3? Bo odnoszę wrażenie, że nie, bo zadania są tan naprawdę fajne, dużo lepiej niż w DOS 1 i 2. A co do fabuły, to jest ok. Nie jest wybitna, ale potrafi wciągnąć, ot ma trochę luk jak się głębiej zastanowić w motywacjach części postaci, ale nie sprawia, że pozostałe zalety gry nikną. A gry to jednak głównie gamaplay, historia ma nie odstraszać.
Takie zabawy z kreatywnym przejściem gry, to chyba tylko dla zatwardziałych graczy którzy grali w stołowe gry
Materiały na YT i streamach pokazują, że nie, masa graczy czerpie frajdę z odkrywania tych możliwości, nawet ci co w TTRPG nigdy nie grali. Nie każdy to lubi, zwłaszcza w czasach gdy ludzie preferują gry prowadzące za rękę. BG3 nie jest jakoś szczególnie trudny, ot ma kilka wymagających momentów, ale większość opcji trzeba odkryć samemu a nie dostaje się wszystkiego na tacy, to co gra podaje by być bardziej przystępną to tylko jedna z wielu opcji.
No jeszcze nie grałem (komp za słaby) Może i jest trochę lepiej od D:OS2, nie przeczę, ale i tak nie oczekuje jakiś cudów w tej kwestii po prostu, bo to larian 😜
BG3 to strasznie przehajpowana gra. W zasadzie tylko pierwszy rozdział jest na bardzo dobrym poziomie, potem jest już tylko gorzej aż gra już się zaczyna strasznie dłużyć i nużyć. Drugi rozdział to jest kryminał jeżeli chodzi o design i "wolność" a trzeci to już w większości bezsensowne nudzenie. Postacie czy dialogi bardzo spoko ale sama fabuła dosyć średnia a dodatkowo mechanicznie gra nie daje rady, walka jest strasznie słaba. Z klasycznych cRPGów zarówno Pillars of Eternity II jak i Wasteland 3 są sporo lepszymi pozycjami. Do Disco Elysium jeżeli chodzi o możliwość kreacji swojego bohatera czy swobodę rozgrywki nie ma podjazdu. Jeżeli ktoś szuka czegoś zbliżonego do papierowych RPG to na pewno nie BG3.