Słabo widzę przyszłość M$. Te wspaniałe pomysły to pewnie im ChatGTP podsuwa. To wszystko by tłumaczyło. Spoko, niech robią niszę dla nieszpiegujących systemów. Mam nadzieję, ze zostanie szybko i sprawnie zajęta. Zawsze zostaje linux. Dla pozostających z Win pozostaje tylko przyzwyczaić się, że komputer stojący u nich pod biurkiem nie pracuje tylko dla nich, a tajemnice w nim przechowywane nie są tajemnicą. Że pracując na nim trzeba "widzieć" za swoimi plecami tłum obcych ludzi który patrzą i notują co robisz, a zebrane informacje będą użyte w bliżej nieokreślonym celu i czasie.
Żeby nie było, używam w domu i pracy, ale takie jednostronne myślenie w niczym nikomu nie pomoże.
W świecie Linuxa jest większa różnorodność. A powoli zaczyna się czas,w którym na Linuxie prędzej odpalisz grę, niż na Winzgrozie.
Głównie dzięki Valve, ale też poprzednikom, którzy stworzyli te emulatory.
Jeszcze brakuje, żeby Microsoft wymusił obsługę jakichs ustawien przez asystenta i może się pakować powoli
Przecież inni robią to samo. AI celowo zachęca do kontynuacji rozmowy. Wszyscy chcą zrobić to co udało się google z wyszukiwarkami czyli: "Dopracowujcie UX, powiększajcie bazę użytkowników i budujcie ekosystem funkcji oraz narzędzi, który sprawi, że ludzie będą od niego zależni każdego dnia".
Żeby pomocny do granic możliwości asystent nie odpalił rakiet jak już uzależni od siebie jakiegoś wysoko postawionego delikwenta. boi dzięki niemu wrócimy do jaskini.
tygodniu jak taksówki AI zwariowały w Atlancie, ale to jest komedia jak pomocne AI odpali rakiety wtedy ,,replaya” nie będzie i tego sie nie odkręci, niestety.
Jak będzie tak dobry jak ich aktualizacje do Windowsa 11, to z pewnością odniosą gigantyczny sukces.
Ja zawsze miałem jakiegoś Linuksa na którymś sprzęcie postawionego, ale po ostatnich akcjach USA (mówimy tu o jakichś 2 latach) już w zasadzie działam tylko na Linuksie. Na "głównym" PC mam postawionego nowego Kubuntu, Win11 został jedynie na małym dysku bo muszę mieć środowisko podobne do pracowego pod testy i dłubanie w SQL/.NET. Gdyby nie to Win11 poleciałby już dawno w całości.
Tak samo zrezygnowałem z ekosystemu Google'a tam gdzie się to już da, bez większej straty funkcjonalności - głównie usługi Protona, telefon też zmieniam w najbliższym czasie na Fairphone'a z e/OS. Generalnie soft sukcesywnie zmieniam według schematu:
- pierwszeństwo ma nasz soft, unijny - stąd Linuks z KDE, Fairphone, etc.
- później europejski - stąd Proton i samo Ubuntu
- dopiero jeśli nie ma naszych alternatyw to sięgam po coś spoza Europy, ale staram się omijać amerykańskie bigtechy.
Myślałem, że będzie gorzej, ale udało mi się "na oko" wyeliminować jakieś 60-70% softu i usług spoza UE/Europy bez utraty funkcjonalności (a czasami nawet zyskując na ekosystemie jak w Protonie). Dzięki Valve gaming na Linuksie nie sprawia mi absolutnie żadnych problemów, więc wszystkie zastosowania PC mam ogarnięte, a sam Kubuntu 26.04 działa o niebo lepiej niż świeżo postawiony Win11.
Klasycznie, LibreOffice, z tym że nie potrzebuję zgodności z dokumentami Office'a ani nie korzystam z Excela i PowerPointa. Ponadto wdrażane są w UE dyrektywy, które wymagają posługiwania się przez urzędy otwartymi formatami, z tego co kojarzę Belgia już wyelimjnowała Office'a od MS z urzędów, więc to też za chwilę odpadnie.
Moje potrzeby, tj. napisać/wyedytować/wydrukować dokument z urzędu spełnia LibreOffice. Dodatkowo, 99,9% ludzi nie wykorzystuje w takim Wordzie nie czego poza najbardziej podstawowymi funkcjami dostępnymi w pakiecie Libre. Pomimo tego, że większość wpisuje sobie w CV zaawansowaną znajomość pakietu Office, to prawie wszyscy ledwo dobijają do podstaw 😉
Problemem M$ jest to, że mieli za dużo wtop i ludzie im już nie ufają. W dalszej kolejności jest to, że ludzie się też połapali na taktykach big techów, które głównie opierają się na dwóch ścieżkach:
- gównowacenie produktów - najpierw dostajesz dobry produkt, potem jest on dopracowany do bardzo dobrego, a następnie powoli psuty w celu poprawy zysków firmy, jeśli nie ma innych alternatyw;
- danie produktu za darmo, a następnie w pewnym momencie wprowadzenie usług premium, a docelowo całkowitej odpłatności.
Cieszy mnie kierunek niektórych europejskich krajów, które się połapały i wolą iść w europejskie lub otwarte alternatywy wobec tego co oferują amerykańskie big techy.