Brzmi obiecujaco, kluczowa kwestia to jednak koszta, bo fajnie gdyby ten wynalazek niosl realna pomoc zamiast skonczyc jako gadget survivalowcow.
Pomysł ciekawy. Ale pewnie nigdy nie zejdzie poniżej 1000 zł. I ciekawi mnie jak to by się nosiło. I jak prać, jakiś odczepiany zbiorniczek? I jak taki zbiorniczek myć, żeby bakterie się tam nie zalęgły. Ale gdyby to wypaliło, i nie kosztowało kiedyś fortuny, to jest to malutki game changer, szczególnie tam gdzie właśnie wody nie ma, ale i na dłuższe wędrówki.