To wystarczyło, żeby oskarżyć reżysera filmu o profanację symbolu i swego rodzaju świętokradztwo. Piosenka opowiadająca o wydarzeniach z grudnia 1970 roku uważana była niemal za hymn Solidarności, a w Psach grupa aparatczyków śpiewała ją dla zabawy.
Za kazdym razem jak czytam takie "oburzenia" (nie tylko dotyczace tej konkretnej sprawy, bo to jest czeste) to az mi sie przyslowiowy now w kieszeni otwiera.
Czemu ludzie nie ogarniaja, ze tworcy pokazujace pewne zachowania, postacie, rozne "skrzywienia( z obu stron)", itd... nie robia tego po to zeby je "pochwalic". Tylko poprostu po to zeby je pokazac. Dotyczy to takze "tokenizmu".
Przeciez ta scena nie jest tam bez powodu i ma na celu pokazac ich pogarde do Rzeczypospolitej, falszywosc, degeneracje i brak zasad. Nie wysmac poswiecenie strajkujacych.
Ech... masakra. Wlasnie to zjawisko bardzo zdegenerowalo dyskurs wokol szeroko pojetej kultury (dotyczy to tez gier). Ze tez wogole trzeba takie rzeczy tlumaczyc. Nie dziwne potem ze taki rezyser czy inny scenarzysta uwaza swoich widzow za glupkow.
W czym duza zasluga tabloidyzacji mediow takich jak gol i pokazywanie ludziom opinii jutuberow czy innych randomow z gola/reddita.
Powiedzenie, ze nie kzady powinien swoje zdanie wyglaszac (i ze kiedys to tylko rodzice i znajomi wiedzieli, ze ktos jest glupi), nie wzielo sie znikad.
EDIT: To z innego artykulu, ktory jest zalinkowany w tej liscie.