Warto dodac ze te cyfrowe statystki MOCNO zawyzaja wszystkie mini gowno gierki or Fornitity czy inne minecrafty, ktore mozna pobrac za darmo.
Jak miliard dzieciakow sciagnie Minecrafta i Fornite to wiadomo ze wyjdzie ze cyfra to 90%. Natomiast jestem przekonany ze jesli chodzi o jakis duzy AAA to jest pewnie 60/40 albo i nawet 50/50
Sony robi to co chciał zrobić Microsoft przy premierze Xboxa One. Jako że hejt był ogromny Microsoft się wycofał pod naporem konkurencji (ale i tak przerżnęli tamtą generację) ale teraz niestety sytuacja jest dużo gorsza (Sony jest praktycznie monopolistą na rynku) i niestety teraz to może przejść. Od początku było wiadomo że rynek wtórny jest nie po sierści Sony i tylko na to czekali.
Przecież to oczywiste, że te pasożyty chcą ograniczyć rynek wtórny, bo ktoś kupuję grę na premierę za 300 pogra sprzeda za 250 potem ta gra krąży jeszcze kilkukrotnie zagrało 10 osób a sprzedali jedną kopię. Oni naprawdę wierzą (co jest idiotyczne), że jakby nie było fizycznej kopii to każda z tych 10 osób zapłaciłaby 300 zł. A prawda jest taka że większość by nie zagrała.
Warto dodac ze te cyfrowe statystki MOCNO zawyzaja wszystkie mini gowno gierki or Fornitity czy inne minecrafty, ktore mozna pobrac za darmo.
Jak miliard dzieciakow sciagnie Minecrafta i Fornite to wiadomo ze wyjdzie ze cyfra to 90%. Natomiast jestem przekonany ze jesli chodzi o jakis duzy AAA to jest pewnie 60/40 albo i nawet 50/50
Osiągnięcia powstały m.in. jako cyfrowa odznaka umiejętności gracza - dowód, że wykazał się umiejętnościami, wiedzą albo cierpliwością (lub wszystkim po trochę) i dotrwał do punktu, w ktorym twórcy gry przewidzieli za to nagrodę w takiej cyfrowej formie.
Inną ich funkcją jest chwalenie się nimi w społeczności graczy, pokazaniu, że doszło się w danej gdze dalej, ubiło więcej przeciwników czy zrobiło coś o czymś inni nie wiedzieli lub nie potrafili zrobić.
Można mieć z tego ubaw, można z tego nie korzystać ale tak to działa.
Ludzie od wieków się chwalą. Jedni fryzurą, ubiorem lub posiadanym majątkiem, drudzy zbiorem puszek, motyli, liści, monet czy znaczków, a jeszcze inni osiągnięciami sportowymi, napisanymi powieściami czy pracami naukowymi.
w jakich statystykach jest tak napisane?
w raporcie Sony nie ma nic o "full priced" i "AAA games".
https://www.sony.com/en/SonyInfo/IR/library/presen/er/pdf/25q4_supplement.pdf (strona 12)
ba, jest jeszcze zabawniej, bo w tabelce z przychodami dane za sprzedaż fizyczną to tylko przychody ze sprzedaży tytułów first party + prowizje ze sprzedaży third party i bundle, a w przypadku "digital software" liczona jest już każda sprzedaż - first i third party.
a tabelka z liczbą sprzedanych sztuk mówi tylko o "full game", a nie "full priced" i zdecydowanie nie "AAA".
a co do Capcomu - te dane miałyby większe znaczenie, jeżeli pokazaliby też sprzedaż pudełka vs cyfra dla "new units". bo nie dziwię się, że razem z "catalog units" sprzedaż cyfrowa osiąga 95%, jeżeli oni swoje starsze gry potrafią sprzedawać na wyprzedażach za 20 złotych/5 euro.
Tak, granie wymaga umiejętności - choćby koordynacji wzrok-dłonie, myślenia strategicznego i/lub taktycznego, refleksu, umiejętności do adaptacji w zmieniających się warunkach, wyciągania wniosków z porażek, spostrzegawczości, cierpliwości.
Nie każdy z nas ma te zdolności rozwinięte na takim samym poziomie. Nie każda gra musi wymagać ich wszystkich, nie każda gra musi wymuszać cokolwiek poza obsługą pada/klawiatury i myszy oraz posiadani "odrobiny" czasu.
(...) , a duża część z nich to zbieranie badziewia na poziomie trudności "story mode".
Są ludzie, którzy lubią wyzwania i grają na wyższych poziomach niż tryb opowieści XD
Napisałem o idei, nie muszę oceniać ludzi, którzy z niej korzystają i w sumie nie obchodzi mnie kim są albo co się komuś wydaje na ich temat.
Skoro o pieniądzach mowa, to właśnie one mają być główną przyczyną, dla której Sony (i Microsoft) podjęło taką decyzję. Wskazał na to zarówno Nib, jak i inni internauci: nawet przy zakupie w sklepie wydawcy tenże otrzymuje znacznie mniej niż przy sprzedaży cyfrowej na zewnętrznej platformie (na przykład na Steamie). Wszystko przez koszt produkcji wydania pudełkowego i płyty. Oczywiście doszły też zarzuty o próbę ograniczenia sprzedaży wtórnej, również z pobudek finansowych.
Wielu internautów szybko podchwyciło tę narrację, idealnie wpisującą się w popularną opinię o „chciwych korporacjach” i „garniturach”. A choć nie jest to zupełnie bezzasadne, wypada zwrócić uwagę na kilka kwestii.
Po pierwsze, wydanie pudełkowe nie jest równoznaczne z wydaniem gry na płycie. Przypomnijmy: Sony ogłosiło „tylko” wycofanie się z tych drugich; sprzedaż stacjonarna nie zostanie porzucona. Tymczasem jednym z trendów irytujących graczy od ponad dekady jest tendencja wydawców do sprzedania fizycznych edycji z kodem do pobrania wersji cyfrowej gry. Tak będzie choćby w przypadku Grand Theft Auto 6.
O co Ci typie chodzi z tym wywodem? Tu chodzi tylko i wyłącznie o kasę i przytaczanie tu jakichś dziwnych argumentów na ich obronę jest żałosne. No i co to zmienia że sprzedaż stacjonarna zostaje tylko że w formie kodów do pobrania? To jest tylko jakiś przejściowy kompromis na który się zdecydowali, bo i tak ubijają rynek wtórny, sporo osób i tak pewnie będzie kupowało na PSN, skoro i tak pudełko = wersja cyfrowa. Na dodatek, coś mi się wydaje że wydawcy i tak powoli będą z takich pudełek rezygnować. Niby zostawiają wydania fizyczne ale zostaną mocno zmarginalizowane i powoli całkowicie wymrą.
To jest wypowiedź z ostatniego spotkania inwestorów, jeszcze bardziej dociskać swoich klientów. Nie no, wcale nie mówimy o chciwej korporacji.
The focus is on growing profitability and not on chasing MAU at all costs. There are multiple ways to achieve that via recurring revenue such as add-on content revenue, and MAU growth could also be one of them. But we are focusing more on monetizing our user base,
No lol . WGL jakie to wytłumaczenie że mało kupuje to nie sprzedajemy XD. Po prostu to mało często 20 % sprzedaży pograły 2-3 osoby Czyli rosnie do 50 % graczy więc chcą ich odciąć i mieć hajs. Jakie kur ideologie? Po prostu HAJS frajerzy xD płać płać korpo bo need moreeee. I nie ukrywajmy jak ludzie płacą za 10 serwisów streamingowych nawet po grubych podwyżkach to za to też będą. Bo zwykła jola czy karolek nie myślą o mądrym rozporządzaniu majątku. Chcą jak najszybciej wydać co zarobili
Powolutku i jeszcze trochę awansujecie na wyższy poziom i przestaniecie wierzyć we wszelkie oficjalnie liczby i cyferki podawane przez korporacje.
GTA VI na YouTube to też gruby fejk.
Powolutku i jeszcze trochę awansujecie na wyższy poziom i przestaniecie wierzyć we wszelkie oficjalnie liczby i cyferki podawane przez korporacje.
ale przecież to nie jest kwestia wiary, bo liczby sa prawdziwe - trzeba tylko czytać coś więcej niż nagłówki i postarać się zrozumieć dane, na które się patrzy.
Przecież to oczywiste, że te pasożyty chcą ograniczyć rynek wtórny, bo ktoś kupuję grę na premierę za 300 pogra sprzeda za 250 potem ta gra krąży jeszcze kilkukrotnie zagrało 10 osób a sprzedali jedną kopię. Oni naprawdę wierzą (co jest idiotyczne), że jakby nie było fizycznej kopii to każda z tych 10 osób zapłaciłaby 300 zł. A prawda jest taka że większość by nie zagrała.
Bo ludziach którym znam, a sporo ze znajomych ma playstation to może jedna kupuje gry w pudełkach. Więc mi się te statystyki wydają legitne. I tak w ogóle, pytam bo nie wiem, ile jest faktycznie gier na płycie na ps5? W sensie takich że wkłada się płyte, gra się instaluje i wszystko śmiga bez pobierania z serwerów?
Ostatnio kupiłem UFC 5 z jednym dodatkiem za 70 zł oraz mortal kombat 1 z dodatkiem za 50 zł, tymczasem na półce sklepowej u mnie w sklepie obydwie były po 150 zł każda goła wersja. Wiec po co mam kupować drogie płyty ?
Do tej pory mi to nie przeszkadzało bo piracilem ale teraz jak kupuje to chce jednak kupować najtańsze wersję ;)
No super, a co powiesz na to, że Gothic Remake na premierę w pudełku na PS5 kosztował 200 zł, a w cyfrze 250 zł? Gra grze nierówna.
Poza tym te gry wyszły już jakiś czas temu, a my tu mówimy o nowych grach, a te zazwyczaj są tańsze w pudełku.
Kupowanie przez VPN mnie nie obchodzi. W oficjalnej dystrybucji w Polsce pudełka są tańsze od cyfry na premierę.
Sony robi to co chciał zrobić Microsoft przy premierze Xboxa One. Jako że hejt był ogromny Microsoft się wycofał pod naporem konkurencji (ale i tak przerżnęli tamtą generację) ale teraz niestety sytuacja jest dużo gorsza (Sony jest praktycznie monopolistą na rynku) i niestety teraz to może przejść. Od początku było wiadomo że rynek wtórny jest nie po sierści Sony i tylko na to czekali.
Czy Wy jako redakcja możecie skontaktować się z CD Projekt i zapytać ich o ilościowo procentową sprzedaż Wiedźmina i Cyberpunka na płytach i w wersji cyfrowej? Jestem ciekaw jak to wypadło w tym przypadku.
Wiedźmin i CP2077 były na tyle tanie, że spokojnie te 80 do 20%, to cyfra.
Skończy sie na tym ze gry beda kupowac tylko ludzie ktorzy pozniej wrzucaja gry na YT i to oni beda wiecej zarabiac niz wydawcy gier. Ja nie mam zamiaru kupowac gier ze stora po zawyzonych cenach. Powodzenia
Rzetelne badanie uwzględniłoby tylko i wyłącznie gdy wydane w obu formach. Dopiero wtedy widać co wybiera gracz, gdy ma wybór.
Już pisałem nie raz nawet, że jak tak chwalą rynek cyfrowy to podkręcają statystyki sprzedaży wliczając stare gry niedostępne w pudełkach, to zresztą oczywiste. Jak nie masz wyboru to musisz kupić to co masz jak chcesz pograć. Narracja ma być taka żeby gracze nie pyskowali i myśleli że jest git. Oczywiste, że jak w premiere cena cyfry=pudełka to normalna osoba kupi pudło przejdzie i sprzeda.
Gracze to jedna z najgłupszych grup popkulturowych, to nie ma co się dziwić. Pewnie jakby zrobić badania, to większość, to jacyś folarze od chemikals czy promieniowania radiowego.
Korpo ma za zadanie zarabiać kasę. Jakby im z tabelek wychodziło, że duża część zysku, to pudełka, nawet używki, to by się tego trzymali.
Widocznie z tabelek wychodzi, że gracze, którzy kupują używane gry, nie specjalnie wpływają na zysk.
Podstawą liczenia zysku w korpo jest procent, a nie sam fakt zysku.
Dana dziedzina musi przynosić odpowiednio wysoki procent zwrotu.
Prędzej czy później, musiało się to wydarzyć. Jaka premiera by nie była, to automatycznie wskakuje na 1 miejsce bestserlera.
Gracze kupują cyfrowo największe krapy, bez sprawdzenia, w ciemno.
Dane pokazujące dominację sprzedaży cyfrowej nad płytami/kartridżami nie uwzględniają też faktu, że spora część produkcji w ogóle nie dostaje wydań fizycznych. Indyki, DLC - przecież to wszystko "napędza" wyniki cyfry. I stąd bierze się to astronomiczne 85%.
Porównanie faktycznej sprzedaży danej gry w wersji cyfrowej i na nośniku niekoniecznie jest tak samo jednoznaczne, co liczby przytoczone przez Nib95 dość dobrze obrazują. To tak jakby wstawić do lodówki w sklepie 8 butelek z sokiem jabłkowym i 2 butelki z wodą mineralną, a potem argumentować, że sok sprzedaje się czterokrotnie lepiej (bo w połowie przypadków, gdy klient chce się napić, wody nie ma już w lodówce - została wykupiona). Idiotyzm.
Ergo: konsumenci częściej kupują cyfrowo, ale niekoniecznie wolą ten kanał dystrybucji, kiedy mają wybór. To zaś oznacza, że całe tłumaczenie Sony o zmieniających się preferencjach graczy jest o kant xuja potłuc.
Tu chodzi o to żebyś nie mógł odsprzedać gry, tylko kupić nową.
Sprzedaż gier powinna zostać regulowana, każdy powinien mieć niezbywalne prawo zakupu licencji gry i jej odsprzedaży i problem rozwiązany - nie musimy mieć fizycznych nośników.
Mimo iż ja sam kupuję chętnie gry cyfrtowo to jednak nadal biorę gry w wersji fizycvznej i jestem raczej za tym, żeby fizyki koegzysstowały z cyfryzacją.
“…czy w czasach wielkich wyprzedaży cyfrowych…” no na pewno nie w sklepiku pleja. Problem polega na tym że o ile na PC jest kilka sklepów z cyframi o tyle na PS jest jeden sklep, który nie musi konkurować i ma ceny z duby. Jeżeli Sony chce się wyzbyć płyt to powinni wpuścić konkurencyjny sklep (czego oczywiście sami z siebie nie zrobią, chyba że np. regulacje unijne ich do tego zmuszą). Teraz czas na ruch Microsoftu, jeżeli dobrze to rozegrają to mogą wygrać kolejną generację.
Przecież Sony to korporacja. A ta jak wiadomo kłamie nawet wtedy jak mówi prawdę. Sony musiało by dostać potężnego kopa w zadek od Microsoftu żeby poczuło że nie ma monopolu i nie wszystkie takie zagrywki im się udają.
Teraz wszystko jasne czemu sklep otworzył się na takie małe giereczki, bo dzięki temu mogli pokazać że cyfra zdominowała PlayStation. Nie takie głupki w tym Sony jakby się mogło wydawać.