Jedni liczą na eksplorację i interakcję ze światem rodem z RDR2, a inni na pierdzenie i bekanie rodem z GTA2. Jak pięknie się różnimy...
Czyli jak w każdej grze z openłordem 20% świata ma sens 80% to zapychacze - loading screany podczas przemieszczania się do miejsca akcji.
Mój styl gry w każde GTA to zwiedzanie świata jak tylko będzie to możliwe. W Vice City Stories spędziłem dziesiątki godzin zanim kontynuowałem kampanię. A jak już odblokowałem drugą część miasta, to nie ruszyłem misji przez tygodnie.
W GTA 4 Roman miał już dosyć moich odpałów, bo nawet nie zamierzałem jechać do jego meliny po znalezieniu się za kierownicą jego taksówki.
Natomiast w San Andreas kody na latające samochody albo Harriera i lot do Las Venturas były pierwszą czynnością po ukończeniu początkowej misji.
Mam nadzieje, ze nie oznacza to regionow takich jak New Austin w Red Dead Redemption 2 które nie mialy w ogole contentu i byly niedokonczone.