Ludzie od wielu lat mówili - " Nie mogę się doczekać aż pojawi się prawdziwa sztuczna inteligencja" ( jeszcze " prawdziwej" nie mamy ale jesteśmy coraz bliżej). Jak już zaczęliśmy iść w kierunku by ją mieć to jest " złe AI, zabierze pracę, przez nią sprzęt jest droższy, po co nam to"... zdecydujcie się :P. Co do AI w branżach rozrywkowych. Jak będą filmy, gry itd. musiały być oznaczone prawnie ,że jest tam AI - to ludzie będą " głosować portfelem" czy im się to podoba. A co do używania AI do generowania głosów lub wyglądu aktora do filmów - tak jak powiedziała ta kobieta. Aktorzy coraz młodsi nie są, jednak jeśli wyrażą zgodę i będzie im płacone godnie za wykorzystanie ich wizerunku lub głosu w filmie - to czemu nie? Na koniec dodam,że nie jestem ani zwolennikiem AI ani przeciwnikiem - tylko jako,że jest to relatywnie " nowa technologia" to potrzebuje czasu na wyregulowanie prawne na całym świecie do czego używać i dawać kary jak ktoś się nie dostosuje : ). Pozdrawiam i proszę pamiętać,że to tylko moje zdanie i można się nie zgadzać
Bo ludzie od zawsze mają naiwne podejście: chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Tj. wydawało im się, że dostaną AI ze swoich wyobrażeń (czyli wręcz mądrzejsze i mające lepszą intuicję od człowieka), a przy tym pozbawione jakichkolwiek wad.
Tak się niestety nie da - każda technologia ma niedoskonałości oraz swoją cenę którą ktoś musi zapłacić. No i ludziom się nie spodobał rachunek. Względem jakości też mają zastrzeżenia bo to wciąż nie jest prawdziwa "inteligencja" tylko generator najbardziej prawdopodobnego uśrednionego wyniku.
Bo AI/tech mialo sie zajac rzeczami przyziemnymi, trudnymi i odciazyc czlowieka, zeby mogl zajac sie samorozwojem, sztuka, duchowoscia, rozwojem spoleczenstwa, itd...
A nie na odwrot. ;)
Obecna sytuacja jest abstrakcyjnie absurdalna z punktu widzenia gatunku jako calosci.
No coraz trudniej odkryć co ktoś robi sam. A co ktoś z użyciem AI. Chyba po prostu trzeba przejść całkiem na prace live jeśli chce się cos znaczyć i byc legitnym. Chyba że i to wygeneruje nam AI xD
Hollywood to i tak sekta zboczeńców, degeneratów, pedofili i innych kryminalistów. Tam albo ktoś się zgadza na dołączenie do tego układu zamkniętego, albo zostaje wyrzucony. Nie dostają nowych propozycji pracy, żadnych kontraktów, sponsorzy się wycofują. Wielu świetnych aktorów zostało tak odsuniętych, np. Jim Carrey, Mel Gibson, Jim Caveziel, Gina Carano, Rob Schneider, Kevin Sorbo, Stacey Dash, Robert Davi, Melissa Barrera, czy niedawno Johnny Depp z powodu procesu jego chorej psychicznie żony.

Np. Sorbo to antyszczep, insurekcjonista, apologista przemocy, supporter teorii sposkowych i cpun, ktory dostal trzech udarow przed 40tka od wciaganej kokainy. Autorstwo ksiazek "dla chlopcow", o "meskosci" juz pomine.
Reszta sie nie interesowalem, ale nie zdziwilbym sie jakby nie byl najbardziej poj...ny z tej listy.
Zajebistych masz idoli lol. Matka wie?
EDIT: A nie sorry,,, jeszcze Schneidera kojarze z ociekajaego RIGCZEM tweeta "there were no Children's Hospitals when I was a kid. Because kids weren't sick."
Smietanka intelektualna i swiatopogladowa kek.
Ginę Carano scancelowano za porównanie nienawiści do kogoś z powodu jego poglądów politycznych z represjami wobec żydów w Niemczech przed II Wojną Światową, co było może ostre, ale całkiem trafione. Ale po kilku latach cancelowania wraca do mainstreamu - najpierw proces z Disneyem, którego pozwała o zwolnienie z Mandalorianina zakończył się ugodą i komunikatem o "szukaniu przyszłych możliwości współpracy", teraz wróciła na jedną walkę z Rondą Rousey, choć sugerowała po walce mimo przegranej, że to być może nie koniec.
A jak Johnny Deep to powinna być też Amber Heard, bo jej ten proces też rozwalił karierę - oboje zresztą w tym związku byli toksyczni. Johnny zresztą powoli wraca do mainstreamu. W listopadzie wychodzi Ebenezer: A Christmas Carol czyli kolejna adaptacja Opowieści Wigilijnej z nim w roli gównej, a także Ianem McKellenem, Daisy Ridley, Andreą Riseborough i Rupertem Grintem w obsadzie, a w przyszłym roku Day Drinker z nim, Madelyn Cline i Penelope Cruz w rolach głównych - oba filmy to amerykańskie produkcje, a przecież o ostatnich latach grał tylko w filmach europejskich.
Wiem, że przez ostatnie lata to dla wielu osób w Hollywood niepojęte, ale może to nie AI, a po prostu profesjonalna ekipa, która zrobiła film tak jak ten powinien zostać zrobiony?
Brad Pitt z tego co kojarzę sam łoży na swoje produkcje kasę, więc pewnie trzyma łapę na tym kogo zatrudnia i co ten osobnik sobą prezentuje - jeżeli film ma się sprzedać, to bierzemy fachowców, którzy znają się na fachu.
No i tutaj dochodzimy do punktu kulminacyjnego - specjalista w swojej dziedzinie robi rzeczy książkowo - tak jak uczyli go na studiach filmowych i tak jak według jego wiedzy wyjdzie to najlepiej dla ogólnego obrazu filmu.
To nie jest tajemna wiedza - większość technik filmowych, tego jak, co, kiedy i jakim tonem powiedzieć jest znane już od kilkudziesięciu lat... po prostu Hollywood o tym zapomniało i od dobrych kilku lat wypuszczają po prostu kiepskie filmy.
Nawet nie wiecie jak łatwo w ogóle nie oglądnąć tego filmu. To zupełnie nic nie kosztuje. On i sposób jego utworzenia kompletnie nie ma znaczenia. Do teraz nie wiedziałem, że w ogóle jakiś taki film jest i że może być zrobiony przez AI. Macie 4tyś tygodni życia i naprawdę dużo ciekawsze rzeczy do robienia. Gry przynajmniej wymagają podejmowania decyzji. Film to półtoragodzinne patrzenie się na decyzje podjęte przez innych na które nie ma się wpływu. Jeżeli film będzie robiony przez AI to w ogóle te decyzje będą wygenerowane automatem. Gdzie tu jakiś wysiłek dla mózgu i możliwość rozwoju? Niektóre filmy owszem poruszają ważne tematy i zostawiają po sobie to COŚ. Teraz to COŚ ma generować AI, które "zna życie" tylko z teorii? Zasada Sturgeona głosi, że „90% wszystkiego to śmieci" myślicie, że gdy filmy będą robione przez AI to ten wskażnik się zmieni? Pewnie tak, na gorsze, będzie 99% śmieci.