Nie rozumiem dlaczego wszyscy tak jarają się D2 i stawiają tę grę na piedestale. Jasne, na tamte czasy była trochę rewolucyjna i praktycznie spopularyzowała ten gatunek gier ale prawda jest taka, że to jest kompletny średniak. Co tam niby jest takiego dobrego w gameplayu? Na siłę dąży się do skilli pod które budujesz postać po czym przez kolejne setki godzin używa się na każdej postaci dosłownie 2 skilli farmiąc te same ballruny, diabloruny czy inne mefistoruny. Zdobywasz nowy gear, stajesz się mocniejszy, ale nadal zostaje ci robienie tego samego i używanie tych samych skilli. To jest gra dla masochistów w dzisiejszych czasach, są gry które mają o niebo lepszy combat.
Różnica jest taka, że jak w D2 poleci ci naprawdę rzadki item lub runa to człowiekowi aż uśmiech pojawia się na twarzy.
Serio, jak porównam sobie walkę z takim np. Lost Arc (oczywiście ta gra ma swoje własne problemy, z p2w, durną itemizacją itd. i akurat tego nie mam tam zamiaru bronić) to jest niebo i ziemia. W Lost Arc masz na każdej postaci 8-10 skilli które używasz non stop. Masz dashe, uniki, counterspelle, jakieś mechaniki stagger itd. Trzeba przerywać bossom spelle i to z przodu, a nie obojętnie z której strony.
To co napisałeś w pierwszym komentarzu dotyczy wszystkich gier z tego gatunku gry gramy przynajmniej po kilkaset godzin i przechodzimy grę po kilka razy natomiast dla większości graczy gdzie gra z tego gatunku jest na jedno przejście ewentualnie dwa i później jeszcze chwilowa zabawa to Diablo 2 jest najlepszą grą w tym gatunku.
D3 przynajmniej miał trochę więcej rzeczy do robienia
Dla mnie D3 to gra typu żart, przeszedłem ją od początku do końca Szamanem używając na wszystkich wrogów tylko tej początkowej umiejętności gdzie nasz bohatera strzela tymi zatrutymi strzałkami.
Nigdy nie lubiłem i nigdy nie polubię podgatunku jakim są hack and slashe. Ale Diablo II to nie jest "hehe walimy demony po łbie". Jasne, tak się na to patrzy może teraz, pewnie też za którymś razem. Ale ta gra:
- miała świetnie losowe generowane plansze/poziomy
- każdy akt to był zupełnie inny klimat
- kontynuowała koncept z Diablo 1 (swoją drogą mam silne argumenty i to podpierając się uvoograch i Kiszakiem, którego nie lubię, że najlepsze Diablo to pierwsze Diablo z Hellfire), który poszedł w stronę gotyckiego horroru czerpiącego z mitologii religii abrahamowych i porzucając klasyczne tolkienowskie high fantasy
- w dwójce to lore już naprawdę fajnie się ukształtowało
- siedem klas postaci to jak na hack and slash dobra liczba, i każdą mozna grać na kilka sposobów. od razu zaznaczam: multiplayer i MMO uważam za to, co zabiło tą serię, bo w singlu fajnie sie eksperymentowało, w multi były pewne buildy u każdej postaci najlepsze pod PvP, ale daje sobie ręke uciąć że tak jest w każdej innej grze tego typu
- losowość ale też ilość i wyważenie wszelkiej maści sprzętu też robiło swoje. W przeciwieństwie do nowszych części gra dawała o wiele większa swobodę i zabawę. Pamiętam jak mój nekromanta był tak fajnie skontruowany że walczyłem nim skutecznie wręcz niczym Paladynem, Paladynem zaś biegałem z kuszą przez długi czas (bo czemu nie?) a grając Amazonką zabiłem Diablo....toporem dwuręcznym.
Jasne, ludzie dla których najważniejsze są buildy, zwłaszcza gołowąsy mogą coś tam smarkać, że gra jest taka czy owaka, ale jako całość, nie tylko hack and slash pod multiplayer, to jest absolutne arcydzieło. I będę bronił tej gry zębami i pazurami, najważniejsza gra mojego życia, która w 2000 roku po prostu stworzyła mnie jako gracza szeroko pojętego cRPG.
DIV miało byc powrotem do mroku i walki bardziej taktycznej i mięsistej - każdy wie jak poszło makaron na uszy a potem 180 flip :D i przytulne misie jako skórki i merge z barbie
Nikt już obietnic Blizzarda nie słucha więc i wy nie powtarzajcie tych bredni, szkoda na to czasu. Wyjdzie PEŁNA piątka, zobaczy się gameplaye i wyda się opinię. Oni już zapewnili, że nie wywiążą się z obietnic danych pod D4, to po kiego grzyba pisać o D5?