Może za krótko gram ale po co mi kasa obozu? Mam masę kasy i nie wiem co nią zrobić więc po co mam jeździć jakimiś wozami żeby mieć jej więcej?
Crimson Desert daje ogrom możliwości do spędzania wolnego czasu, od ciebie zależy co będziesz robił. Ja np olałem całkowicie robienie posiłków, a przepisów jest pierdyriald. Wolałem wydobywać rudę złota żeby przetapiać to na sztabki które inwestowałem i sprzedawałem w banku. Dzięki temu miałem hajs na w hooj jedzonek dobrej jakości.
I uważam że to jest piękne, gra nie zmusza cię do aktywności tylko dlatego że twórcy sie napocili żeby ją dodać, dzięki temu unikasz frustracji jak przy niektórych produkcjach.
Przecież w wielu grach są aktywności poboczne, które są jak sama nazwa wskazuje poboczne i możesz tego nie robić.

Jeśli chodzi o ocenę graczy, CD zajęło w tym roku ma Meta miejsce na podium wśród gier (z tegorocznych produkcji pecetowych wyżej jest tylko "Requiem") z wynikiem 8.8. Pod tym względem to nie żaden "średniak", jak próbujesz dowodzić.
Ale to nawet nieistotne. Możesz mieć taką opinię na temat gry, jaką chcesz. Jeśli ci się nie podoba, nie graj. Każdy ma inne upodobania. Jednakże wielu ludzi doskonale bawi się w produkcji Pearl Abyss. Świadczy o tym również ogromny sukces komercyjny nowej marki (liczba sprzedanych egzemplarzy: ponad 6 milionów wciągu 3 miesiecy). Jeśli o mnie chodzi, CD to nie jest jakieś arcydzieło, ale lepszej piaskownicy (w pełnym tego słowa znaczeniu) nie było od wielu, wielu lat.

Z
Tyle w temacie. ;)

poza wasza bańką ludzie oceniają tą grę jak jakiegos totalnego sredniaka typu AC Syndicate, Hogwarts legacy, starfield no i spoko XD a teraz idź sobie bo męczysz.
rany, typ cały czas powtarza, że gra śmieciowa. Serio nic innego nie masz do dodania? Takie to żałosne xd.
Po prostu go olejcie, powtarza się jak zdarta płyta.
"dodanie 133 nowych placówek handlowych" ! Jak tyle dodali to ile jest wszystkich tych handlarzy ? 500 ? Co to za gra jest - kto to ogarnie ?!
Pearl Abyss to pozytywni wariaci. Oby tak dalej. Ciekawe, jakie rozszerzenie wysmażą. :)
Gra po tylu patchach jest już chyba w znacznie lepszym stanie niż na premierę? To prawda że mają zamiar też poprawić fabułę?
Fabuła jest trochę chaotyczna, cięzko mi się ją w ogóle śledzi, po kilku godzinach nie miałem pojęcia co tam się odbywa, jakieś dziwne wizje, strażnicy, moce...
Ale całą reszta gry, a zwłaszcza świat, to festiwal świetnych systemów i mechanik.
Wczoraj przetestowałem, faktycznie jakoś lepiej to wygląda. Super sprawa żeby na nowo przejechać mapę, udało mi się trafić na kilka ciekawych rzeczy. Taki Symulator Powozu XD
Trup? Przecież baza aktywnych graczy na poziomie 10-15 tysięcy 5 miesięcy po premierze w produkcji single player to bardzo dobry wynik. Nawet "Requiem", czyli wyjątkowy tegoroczny przebój, ma ich mniej. Ostatni GoW też miał mniej aktywnych graczy w takim okresie po premierze na Steam.
Jeśli weźmiemy natomiast pod uwagę potężne gry z otwartym światem z ostatnich lat, to mniej aktywnych graczy po takim okresie miały nawet bardzo znane produkcje ("Hogwart's Legacy", "Dragon's Dogma 2", "Forbidden West"). Podobny wynik 5 miesięcy po premierze osiągnęła "Czuszima" i podobny wynik osiagnęło "Phantom Liberty". Oczywiście, CD przegrywa z "tytanami" pokroju "Eldena" czy "Wukonga".
Rozumiem, że gra niektórym nie podeszła (o ile w ogóle grali), ale po co zakłamywać rzeczywistość?
10k w peaku po kilku miechach to trup
Po pierwsze, w ostatni weekend szczyt wynosił ponad 16 tysięcy graczy. Po drugie, nazywanie gry single-player z 10-15 tys. aktywnych graczy w tygodniu „trupem” po 5 miesiącach od premiery to podręcznikowy przykład niezrozumienia rynku. Mylisz grę jednoosobową z MMO. Gra single-player ma się w miarę szybko sprzedać, dając rozrywkę na kilkadziesiąt godzin, aż do momentu ukończenia, a nie stanowić przez lata pożywki dla streamerów.
A fakty biznesowe związane z "Crimson Desert" są następujące:
1. "Crimson Desert" to potężny sukces finansowy. Gra sprzedała ponad 6 milionów sztuk w zaledwie 3 miesiące. Produkcja Pearl Abyss spłaciła się z nawiązką. Liczba graczy na Steamie mogłaby teraz wynosić zero, a projekt i tak byłby uznawany za wielki sukces.
2. Retencja procentowa "Crimson Desert" jest wyjątkowo dobra, co kompletnie przeczy wszelkim stwierdzeniom o "śmierci" tej produkcji.
Branżowy standard dla gier single-player to utrata 90-95% graczy w 2 miesiące. Utrzymanie ok. 5-10% maksymalnego szczytu CCU (jednocześnie zalogowanych użytkowników) po 5 miesiącach od premiery uznaje się za dużą liczbę i rzadki sukces deweloperski, który świadczy o jakości produktu. I z tym dokładnie mamy do czynienia w przypadku "Crimson Desert". Na tle całej branży (średnia dla rynku to spadek poniżej 2-3% pierwotnej bazy) gra radzi sobie znakomicie.
Ten standard rynkowy wynika bezpośrednio z analiz tzw. "długiego ogona" (long tail) publikowanych m.in. przez GameDiscoverCo. Gry single-player to produkty o zamkniętej strukturze - gracz przechodzi fabułę i odinstalowuje tytuł, co potwierdza telemetria osiągnięć Steama. Większość odpada w ciągu pierwszych 30 dni. Gra jednoosobowa, która nie posiada pętli nieskończonej rywalizacji, nie potrzebuje sztucznego utrzymywania milionów ludzi na serwerach, żeby zarabiać. Dlatego zachowanie 5-10% premierowego "szczytu" po 5 miesiącach to w branży domena wyłącznie nielicznych hitów. W przypadku "Crimson Desert" tego rodzaju retencja jest zasługą ogromnej zawartości i wzorowego wsparcia popremierowego.
Gdybyśmy zestawiali wszystkie gry AAA wyłącznie z "tytanami" pokroju CP2077 czy W3 i posługiwali się tylko surowymi liczbami, a nie matematyką retencji, to zdecydowaną większość gier, które odniosły bardzo duży sukces (w tym finansowy), trzeba byłoby określić "trupami", a tylko kilka produkcji zasługiwałoby na miano "żywych". Warto w tym kontekście dodać, że 5 miesięcy po premierze procentowa retencja W3 wynosiła niecałe 10%, a CP2077 - tylko 1,7% (z miliona do 16 tysięcy). Gry zyskały drugie życie (pod względem retencji) po premierach dodatków. DLC do "Crimson Desert" dopiero przed nami. Czy to oznacza, że w maju 2021 roku CP2077 też był dla ciebie "trupem"? Pod względem utrzymania bazy graczy "Crimson Desert" charakteryzuje się (w tym okresie popremierowym) procentową retencją na poziomie takich gier, jak "Elden Ring" czy "Fallout 4", a jest znacznie lepsze procentowo od "Wukonga" czy "Hogwarts Legacy".
3. Realna liczba graczy w "Crimson Desert" to setki tysięcy.
Analitycy używają tzw. mnożników obecności, żeby łatwiej było zrozumieć, dlaczego 5-10% to całkiem sporo. Liczba CCU (graczy online w tej samej sekundzie) to tylko ułamek ludzi, którzy uruchamiają grę w ciągu dnia. W branżowym standardzie dla gier RPG przyjmuje się bezpieczny mnożnik 10x lub 12x, aby obliczyć DAU (Daily Active Users, czyli graczy w ciągu doby). (Posługują się nim deweloperzy oraz platformy badawcze, np. GameAnalytics, do mapowania ruchu na podstawie czasu trwania doby oraz średniej długości sesji gracza). Jeśli więc weźmiemy pod uwagę aktualne CCU dla "Crimson Desert" to mamy ponad 115 tysięcy graczy dziennie (DAU =11517 x 10 = 115170). A jeśli uwzględnimy mnożnik dla gier globalnych z rotacją stref czasowych (14x), to liczba jest jeszcze większa (ponad 161 tysięcy DAU). Na samym Steamie. Algorytmy SteamDB plasują obecnie "Crimson Desert" na 28. miejscu na całym świecie pod względem DAU. 5 miesięcy po premierze. Warto ponadto przypomnieć, że (wedle raportów giełdowych) wersja PC to ok. 50% sprzedanych egzemplarzy "Crimson Desert". Jeśli więc przeliczymy DAU proporcjonalnie, to możemy stwierdzić, że 5 miesięcy po premierze w "Crimson Desert" gra ponad 320 tysięcy unikalnych osób na całym świecie. To "trup"?
Zestawiasz grę AAA wyłącznie z dwoma czy trzema największymi tytanami w historii branży, ignorując kompletnie rynkową matematykę. Powtarzam: w pełni rozumiem, że komuś gra nie podeszła, ale nazywanie "trupem" produkcji single-player z 10-15 tysiącami aktywnych jednocześnie graczy 5 miesięcy po premierze to klasyczny przykład wcielania w życie powiedzonka Hegla: "Jeśli fakty przeczą mojej teorii, tym gorzej dla faktów".
Beksa jak małe dziecko bo ulubiona giereczka nikogo po kilku miechach.
A jeszcze śmieszniejszy jest stopień ukończenia tego trupa.
Sprzedaż na PC też jest śmieszna.
Więc to, ze CD jest trupem to zasługa tylko i wyłącznie samej gry.
Nawet mody nie potrafią przyciągnąc i utrzymać graczy, wymowne.
[*]
Kąt okupują zaryczane beksy, które nie mogą się pogodzić, że ich ulubiona giereczka jest trupem po kilku miechach i słabo się sprzedała.
Dlatego wyzywają i atakują każdego, kto skrytykuje lub napisze bolesną prawdę
kek
Nie wiem jaki inni ale taki V to pewnie nawet sie do tych postow tasuje.
Ponownie udowadniasz, V, że gdy fakty przeczą twojej teorii, tym gorzej dla faktów. Nie odpowiedziałeś merytorycznie na żaden z konkretnych argumentów rynkowych z mojego poprzedniego wpisu, ograniczając się do rzucania losowych liczb i wyzwisk o „beksach”.
nawet Crapfield będąc w gp się lepiej sprzedał.
Gra Bethesdy od premiery była dostępna w abonamencie Game Pass i według oficjalnych szacunków Alinea Analytics jej tradycyjna sprzedaż (na wszystkie platformy) wynosi ok. 6,1 miliona sztuk. W ciągu 3 lat. "Crimson Desert" osiągnęło próg 6 milionów sprzedanych kopii w zaledwie 3 miesiące. Co więcej, według prognoz Alinea Analytics, do końca roku "Crimson Desert" oficjalnie wyprzedzi *dożywotnie* wyniki tradycyjnej sprzedaży Starfielda.
Sprzedaż na PC jest śmieszna [...] 10k w peaku to żart dla ogromnego openworlda
Ta "śmieszna sprzedaż" wygenerowała ponad 190 milionów dolarów przychodu na samym Steamie. Oficjalne raporty analityczne potwierdzają, że "Crimson Desert" zajęło 1. miejsce na świecie pod względem przychodów na Steamie wśród wszystkich nowych marek (IP) wydanych w 2026 roku - i to bez żadnej obniżki ceny. Koszt produkcji gry wyniósł ok. 133 mln USD (200 mld wonów) i zwrócił się w zaledwie kilkanaście dni. W dwa tygodnie gra zarobiła 200 mln dolarów brutto i od miesięcy przynosi czysty zysk.
Źródła:
https://www.thelec.net/news/articleView.html?idxno=12575
https://en.sedaily.com/technology/2026/05/17/pearl-abyss-nears-first-annual-profit-in-four-years-on
"Efekt Crimson Desert" zagwarantował Pearl Abyss odnotowanie rocznego zysku operacyjnego po raz pierwszy od czterech lat, a prognozowana sprzedaż do końca roku zmierza w kierunku 10 milionów egzemplarzy. Nazywanie hitu generującego setki milionów dolarów czystego zysku "trupem" i stwierdzenie, że słabo się sprzedał, to ekonomiczny analfabetyzm.
Gdy idzie z kolei o retencyjność, to 10-16 tysięcy CCU po 5 miesiącach od premiery dla nowej marki single-player to wynik bardzo wysoki (standard dla gier z otwartym światem to zaledwie ok. 3-6%). Nabiera on szczególnego znaczenia, jeśli weźmie się pod uwagę kontekst finansowy i tzw. "długi ogon" - dzięki ciągłej sprzedaży z poleceń gra bez żadnych obniżek cen wciąż przynosi Pearl Abyss miliony czystego zysku każdego miesiąca. Wydawca nie pompowałby potężnych środków w regularne łatki z nową zawartością i nie przygotowywałby wielkiego, fabularnego DLC dla nieopłacalnego trupa, który nikogo nie interesuje.
A jeszcze śmieszniejszy jest stopień ukończenia tego trupa.
W wielkich grach większość ludzi nigdy nie ogląda napisów końcowych. W wyjątkowym pod względem fabularnym "Wiedźminie 3" grę ukończyło (przez wszystkie lata, a nie przez 5 miesięcy) zaledwie ok. 22% kupujących. Czy to znaczy, że gra CDPR to nudny trup?
W przypadku "Crimson Desert" telemetria osiągnięć Steam pokazuje też gigantyczną skalę projektu. Przejście całej gry (niekoniecznie nawet na 100%) zajmuje ponad 150-200 godzin. Sam początkowy region Hernand jest tak przeładowany zawartością i aktywnościami, że gracze spędzają w nim po 50 godzin, zanim w ogóle ruszą z fabułą dalej. Dane ze Steama mówią jasno: zaledwie 25% graczy dotarło do połowy historii. Skoro ludzie grają tak powoli i metodycznie, a gra w "szczycie" wciąż generuje 10-16 tys. ludzi jednocześnie online po 5 miesiącach, to można stwierdzić, że potężna baza z 6 milionów klientów wciąż bawi się w świecie Pywel i powoli dawkuje sobie zawartość, zamiast gonić liniowo do finału. Gdyby gra ich znudziła, wskaźnik CCU wynosiłby kilkaset osób, a nie kilkanaście tysięcy. Nie wszyscy potrzebują twarzy z MetaHuman albo pięknych stóp Panam, żeby się dobrze bawić.
Nawet mody nie potrafią przyciągnąc i utrzymać graczy, wymowne
Jasne. Baza modów jest spora, a programiści wciąż rozwijają zaawansowane narzędzia zewnętrzne, takie jak Definitive Mod Manager (DMM) czy CDUMM, ciągle optymalizując je pod najnowsze łatki. A np. lubiany kreator postaci miał aktualizację 6 godzin temu. Najpopularniejsze modyfikacje mają setki tysięcy pobrań. Na pewno moderzy poświęcają dziesiątki czy setki godzin na pisanie kodu i dostosowywanie zaawansowanych narzędzi do "martwej gry"...
Najpierw piszesz:
Beksa jak małe dziecko bo ulubiona giereczka nikogo po kilku miechach.
A za chwilę:
Dlatego wyzywają i atakują każdego, kto skrytykuje lub napisze bolesną prawdę
Gdy następnym razem będziesz coś pisał o małych dzieciach i beksach, zerknij najpierw w lustro.
"kek"
Oho, kolejna ściana tekstu czyli rage sięga zenitu XD
Beksa nadal płacze, że jego ulubiona giereczka jest trupem i ledwo do 3 mln dobila na steam? Nawet Crapfield z gp day 1 ją zdeklasowal. No ale jak sprzedaż śmieszna to szuka innych pocieszeń, czyli przychodem się chwali XD
Tak jakby to coś mialo zmienić w kontekście gracza i tego, że gra jest trupem po kilku miechach kek
A 4-6% ukończenia tego trupa jest najbardziej wymowne.
Skoro nawet mody nie potrafią utrzymać graczy, to pokazuje jakim trupem jest CD .
I nie baw się w adwokata innych, bo samego siebie i tego trupa nie potrafisz wytarczowac.
V odbija piłeczkę, a nie pierwszy atakuje i wyzywa innych, bo im giereczkę obrażają.
To takie dojrzałe kek
Może V powinien atakować wszystkich w wątku z CP2077 i pod każdym newsem ludzikuff, którym negatywnie się wypowiadają o gierce, która mu się podoba. Jak ostatnia beksa aka bujkary
A teraz powrót do rzeczywistości, avatar V, twoje odbicie w lustrze, śmiech i maskowany ból w tle beksalalo.
Widzisz bekso, piłeczka odbita siedząc na tronie .
Dla V to jak odbierać dziecku cukierek, dla ciebie coś.
KEK

Tasuj się dalej do faktu, że w jakąś grę "nikt" nie gra, bo tobie się nie podoba bo jesteś żałosnym bezguściem :)
Beksa nadal płacze
ulubiona giereczka
samego siebie i tego trupa nie potrafisz wytarczowac
To takie dojrzałe kek
Jak ostatnia beksa aka bujkary
maskowany ból w tle beksalalo
Widzisz bekso, piłeczka odbita siedząc na tronie
Dla V to jak odbierać dziecku cukierek, dla ciebie coś.
KEK
LOL
Myślałem, że skończyłeś przynajmniej szkołę średnią. Ale wtedy byś pewnie wiedział, jak używać w zdaniu imiesłowów.
Czasem się serio zastanawiam, jakim trzeba być skrajnym narcyzem, żeby wrzucać takie farmazony, zachowywać się jak przedszkolak (wyzwiska, przekręcanie ksywek, wymyślanie chochołów, bechtanie własnego ego, śmieszny protekcjonalizm) i żadnego wstydu nie odczuwać. Myślisz, że taki infantylny strumień świadomości dobrze świadczy o twoim potencjale intelektualnym i na kimś robi wrażenie? Rzeczywiście inni mają rację: szkoda na ciebie czasu. :)
V nie obchodzi gdy ktoś negatywnie wypowiada się o grach, które on lubi. Każdy ma do tego prawo. Poza tym każda gra ma swoich hejterów, normalne. Ty nie dorosłeś mentalnie do tego.
Dlatego V nie atakuje ludzikuff co w wątkach o jego ulubionych gierkach jadą po nich, bo nic mu do tego. W niczym to nie zmienia odbioru przez V danej gry.
V może odbijać piłeczkę jak ktoś sam go zaczepi.
A ty atakujesz każdego jak striggerowany dzieciak gdy ci giereczkę biją w internetach, czym sam się ośmieszasz.
kekeszki
W każdej twojej wypowiedzi tyle razy powtarzasz słowo trup że chyba grabarzem jesteś.
Gra się sprzedała? Tak
Ludzię w nią grają? No to tyle się liczy
Gadka że Bukary "tarczuje" grę trochę głupia gdy ty tak mocno bronisz stanowiska że gra jest trupem. Nie masz może gier które "żyją" by w nie grać zamiast pisać o trupach aż tyle?
Plus ściana tekstu z dobrymi argumentami =/= rage.
V się zastanawia
V nie obchodzi
V nie atakuje
V może odbijać piłeczkę
Skoro kompletnie uciekłeś od merytoryki na rzecz ad personam (znamienne), to pozwolę sobie na koniec zauważyć, że illeizm ma określone podłoże psychologiczne. Poczytaj może więcej na ten temat, bo w twoim wydaniu to wygląda dosyć dziwnie...
Masz mentalność striggerowanego gimba.
Twoje zachowanie ma podłoże psychologiczne.
Poczytaj o tym więcej bo w twoim wydaniu, czyli dorosłego fizycznie osobnika, to wygląda dosyć dziwnie...
ło jezu, to wy tu dalej się szarpiecie z tym odmieńcem? Szanuję wytrwałość, ale to jak rzut grochem o ścianę
Crimson, ogólnie nawet jeśli nie jest bardzo dobrą grą, w sensie dostarczania rozrywki, bo ma swoje wady - jest chaotyczna w narracji i ma średnio wygodny interfejs, to jest bardzo ciekawym eksperymentem:
czy gracze docenia setki mechanik, których gra nie podtyka pod sam nos na samym początku?
Coś takiego jak przy tej grze, poczucie ze świat przygniata swoim rozmiarem, skomplikowaniem i ze w każdym zakątku może byc cos stworzone i ukryte przez twórców, przytłacza. Coś takiego miałem chyba po raz ostatni... nie wiem, w Daggerfallu? Oczywiscie bylo to subiektywne, bo dziś wiem, ze Daggerfall to było morze powtarzalnych, generycznych treści. Ale gdy jako nastolatek odkrywałem ten świat po raz pierwszy, to wcale tego nie wiedzialem i wcale nie myślałem w ten sposób.
No i Crimson mi trochę to uczucie przypomniał.
Po 15 minutach wspinania się na jakąś wielką górę, odkrywam na jej szczycie nową wioskę, a za nią jakiś unikalną, wielką światynię, Zastanawiam się, czy czasem nie zostanę tu na dlugie godziny eksplorując te nowe miejsca. A takich gór i dolin są w grze dziesiątki o ile nie setki.
Tego mi trochę brakowało, szkoda, że nie odświeżyła tego uczucia jakaś zachodnia gra.
Jakby dodali kreator postaci i jakąś mape wojny z systemem nemezis to gra byłaby goty
Czy Crimson wygląda lepiej na ps5 slim niż death stranding 2? Bo DS2 to jakiś obłęd