Przez ślimacze tempo rozwoju gra zdycha. Zasłużenie.
"Zamiast od razu dać duże mapy, devowie jakby testowali graczy w kwestii tego, jak duża mapa jest już wystarczająco „duża” i stopniują ich rozmiar."
Panie Dariuszu, toż to bzdura. Chcieli z BFa zrobic Call of duty i im się to udało.
I nie, nie bedzie to powrót do przeszłości (swoja droga przecież juz jakiś czas temu wrócił do korzeni). Ta gra to jeden wielki chaos, rozpierdziel, brak miejsca na jakąkolwiek kooperację, jest zbyt szybka.
Menu jest niesamowicie nieprzejrzyste. Parę pomysłów jest dosłownie zerżniętych z coda.
Osiągnięć jest nasranych tak bardzo, ze jak konczysz mecz to paski Ci latają z postępami, a jest tego tak niesamowicie dużo, ze właściwie zaczyna denerwować.
Starzy wyjadacze będą wciaz grac w battlefielda 3, 4 oraz 1, gry ktore wciaz cieszą się duża liczba graczy.
Dla mnie ta gra jest spalona z dwóch powodów.
1. Tragiczny hitreg gdzie ginie się po schowaniu się za murem sekundę wcześniej. Wygląda na to, że liczy się czy byłeś w celowniku przy oddaniu strzału przez wroga zamiast czas dotarcia pocisku.
2. Brak możliwości wyłączenia cross-play i bycie zmuszonym do grania z aim-assist z konsol, które jest bardzo intensywne przez co baaaardzo często giniesz trafiony w głowę ze 100-150 metrów przez gościa z pistoletem maszynowym gdzie praktycznie każdy pocisk to head-sahot.
Mimo wszystko czasem tę grę odpalam dla pobioegania w chaosie ale bardzo rzadko. Kupiłem grę w preorderze w wersji najwyższej, a mam dopiero rank 99.