Z dzisiejszej perspektywy jedynka jest meh, ale na moment premiery to była LUX 😉
AC Shadows mimo kontrowersji na samym początku zaliczyłbym też do "LUX". Zamiast jednej postaci, która jest od wszystkiego mamy swego rodzaju specjalizację: asasynkę do działania w półmroku i samuraja do wchodzenia z drzwiami - w zależności jaki styl gry się preferuje - i każda z tych postaci ma zupełnie inne drzewko rozwoju.
Bardzo polecam nadrobić trylogię Ezio. Niby dwójce blisko jej do jedynki mechanicznie (chociaż i tu już były dość wygodne zmiany), ale już od Brotherhooda jak da się robić serię zabójstw i czekanie na kontrę odpada, to bliżej jest już takiej trójki czy Black Flaga... no i nadal uważam, że fabularnie te części działały najlepiej.