"zagra Seren – elfkę z rodu Sindarów, która jest agentką króla Thranduila, władcy Leśnego Królestwa." to nawet obok WP Tolkiena nie stało. Historia z zupełnie innego uniwersum. Uniwersum dolara, gdzie można wrzucić dowolną historię i podpisać ją na podstawie WP, a ludzie to będą łykać jakby to sam Tolkien wymyślił. Przypominam, że sprzedał prawa tylko do zawartości książki Hobbita i WP, a w niej nie ma kogoś takiego jak Seren superduper agentka Thandruila. Nie przypominam sobie postaci o imieniu Seren wśród Sindarów w dziełach Tolkiena. To imię nie pojawia się w głównych tekstach – Władcy Pierścieni, Silmarillionie ani Niedokończonych opowieściach. "Ma wcielić się w nową postać, stworzoną na potrzeby filmu" Skoro wyczarowują postać z d..py, to dlaczego na tym przestać. Nowe królestwa, rasy elfów gejów, krasnoludzkich cyklopów, miłosne trójkąty między orkiem, elfką i czarnoskórym hobbitem albinosem. Czemu nie, to przecież uniwesum WP :D Tolkien przewraca się w grobie. "Uniwesum WP", "Na podstawie WP" obecnie to tylko etykietki bez pokrycia
Tolkien przewraca się w grobie.
Jakby Tolkien wiedzial jakich poj....nych bedzie mial "fanow", to by nic nie napisal, albo kazal synowi wszystko spalic.
NIe tobie oceniac i decydowac co moga, a co nie moga i co by niezyjacy czlowiek zrobil i pomyslal.
Bedzie slabe to failnie i straca kase. Bedzie dobre to ludzie obejrza i zarobia kase. Tyle.
Na tym to polega.
To ciagle szczekanie i "bzyczenie" wokol popkultury uskuteczniane przez (kreujacych sie na jakis guru i nadludzi z lepszym gustem) klaunow z fakultetem z gatekeepingu, jest juz od dawna duzo bardziej meczace, niz sama "popkulturowa papka".
Jeszcze tylko dodam ze luzne (czy tam "gwalcace" oryginal) adaptacje i interpretacje rowniez moga byc fajne. O ile sa... fajne.
Dobrym niedawnym przykladem jest Fundacja, ktora ma wspolnego z ksiazkami tyle co setting i moze niektore postacie.
Mimo tego najlepsza rzecza w serialu (oprocz designu wizualnego) sa wlasnie rzeczy wymyslone przez scenarzystow (Imperium, klony Cleona, mega trafiony gender-swap Demerzela oraz absolutnie mistrzowska kreacja Lee Pace, ktorej by wogole nie bylo gdyby sie trzymali ksiazki) bo przelozona 1:1 Fundacja to chyba musialby byc dokument, a nie serial akcji s-f.
Czy jest to zla daptacja? No jest. Ale fajny serial i tyle.
A ksiazki fantasy.sci-fi to zadne swietosci. Adaptacje filmowe robi sie non stop i to wszystkiego. Lepsze i gorsze.
Moze by tak zaczac dyskusje czy autorzy mitow i podan ludowych, na ktorych Tolkien oparl swiat Ardy sa zadowoleni z tego jak pozmienial i co pododawal od siebie? hehe
Tu nie chodzi o żaden „gatekeeping”, tylko o elementarny szacunek do materiału źródłowego. Jeśli ktoś kupuje prawa do marki z tak gigantycznym i szczegółowym lore, jakie stworzył Tolkien, to po to, żeby z tego lore korzystać, a nie szyć grubymi nićmi własne, generyczne fanfiki pod znaną marka. Chcesz opowiedzieć historię o superagentce elfce, miłosnych trójkątach i nowoczesnych dramatach? Droga wolna - napisz własne uniwersum od zera, wymyśl własny świat i zobacz, czy ludzie to kupią dla samej historii, a nie dla chwytliwego tytułu na plakacie. No ale po co ryzykować, skoro można żerować na popularności Władcy Pierścieni, co nie?
U Tolkiena jest OGROMNE bogactwo niewykorzystanych, genialnych wątków, historii i postaci, które spokojnie można by zekranizować bez dopisywania do kanonu jakichś losowych postaci z sufitu. Wrzucanie tam na siłę współczesnych klisz scenariuszowych to zwykłe skażenie źródła i lenistwo scenarzystów, którzy nie potrafią udźwignąć geniuszu oryginału.
Chcesz opowiedzieć historię o superagentce elfce, miłosnych trójkątach i nowoczesnych dramatach?
Eee wole w Srodziemiu. Postawimy zaraz obok historii o super kolesiu, ktory jest zajebisty w doslownie wszystkim co robi i powoduje ze kazda laska sie moczy, "bromansie" ktory dzieki "sile przyjazni" (o ironio) wymazuje rasowe nieporozumienia i wielopokoleniowa nienawisc, oraz "dramatow" z epoki autora takich jak np. "wcale nie oczywista" krytyka braku spolecznej akceptacji malzenstw pomiedzy roznymi warstwami spolecznymi (a nawet miedzy czym innym niz warstwy spoleczne ale przeciez nie bedziemy posadzac Tolkiena o bycie woke lol. No co ty.).
Tez tak moge... wiec moze poczekajmy do premiery bo moze sie okazac ze historia jest dobra. Nie wszystko trzeba oceniac przez swoje wlasne uprzedzenia (a to wlasnie robicie).
Ja to o ile nie widzę nic przeciwko zmianom w adaptacji na papierze, bo te zawsze będą, a i czasem nawet są na plus, to jednak no jest przy tym zawsze to ryzyko, że twórcy robiący adaptację się na tym przejadą i coraz częściej jestem zwolennikiem bycia wiernym oryginałowi jak się da... ALE przy LOTR jest jednak ta sprawa z bałaganem praw do marki i aż tak mnie nie dziwi, że żongluje się pewnymi historiami dodając sporo od siebie. Tutaj mamy odstępstwo na miarę Tauriel z Hobbita, gdzie swoją drogą Peter R. Jackson też przy Hunt for Gollum pracuje, no i o ile jego adaptacja Hobbita nie była na pewno tak dobra jak jego LOTR, to było to nadal całkiem przyjemne fantasy. Jeśli to miałoby podobny poziom to płakać nie będę. No i z tego co pamiętam, to
A co do castingu, no to ja tam się cieszę. Wiem, że sporo ludzi zwłaszcza kiedyś mocno narzekało, że Anye to wciska się wszędzie, ale jestem fanem, to dla mnie to akurat na plus : D i urodę też ma jak najbardziej elfią (i tu też, wiem wiem, że często pada porównanie do Sida przez rozstaw oczu, no ale nigdy nie widziałem tego jako coś, co byłoby wadą pod względem estetycznym w jej ogólnych rysach twarzy).
Via Tenor
Nie wiem ile masz lat, i czy dozyjesz ale na wszelki wypadek juz gotuj bigos na czas jak zacznie wchodzic public domain (a powinno znacznie szybciej po smierci autora, i zadne Tolkien Estate nie powino nawet w tym momencie istniec).
Ile by bylo fajnych gier dosc pewnie luzno podchodzacych do tematu (jak np, Shadow of Mordor albo Battle for Middleearth) pewnie to nie zlicze.
Tazke nie zesraj sie panie obronca bo jedyne co robisz to probujesz rozkazywac kto co moze tworzyc a co nie. I tak jak ty "mozesz", to ja i reszta normalnego swiata (bo kazdego normalnego czlowieka istnienie czegos takiego jak Tolkien Estate podczas gdy zainteresowani dawno grzyza ziemie powinno wrecz smieszyc) moze cie olac i robic gry oraz seriale "na motywach".
A wiesz dlaczego? Bo to ze ten serial powstanie nie odbiera ci nic. Doslownie NIC. Nie odbiera tez nic jego tworczosci (tak samo ja np. pierdylion interpretacji sztuk Szekspira nie odbiera nic oryginalom, a wrecz przyczynilo sie do ich niesmiertelnosci. To samo mozna napisac o hicie public domain czyli Lovercrafcie. Albo Sherlocku Holmesie, Drakuli czy dziesiatkom innych postaci, uniwersow i historii ktore na przestrzeni lat byly i beda przerabiane i interpretowane na nowo).
Z wyjatkiem jakiegos irracjonalnego przypisywania nietykalnosci literaturze Tolkiena. A to tak nie dziala, i niedgy nie dzialalo. I miejmy nadzieje ze nie bedzie.
Prawa autorskie maja ograniczenie czasowe nie bez powodu.
Podsumowujac - cytujac znany polski film... to tylko kawalek serialu, a zachowujesz sie jakby ktos...
Jeszcze bym rozumial bol tylko jakby oryginalne rzeczy wogole przestaly powstawac, i cala szeroko pojeta sztuka jechala na paru IP. Ale powstaja. Jak masz bol dupy to glosuj swoim czasem i portfelem i ogladaj tylko oryginalne kino moralnego niepokoju z Mongolii, robione z poswiadczeniem notarialnym zgody pradziadkow autora.
A adaptacje (czy tam doczepki.... zwal jak zwal) byly zawsze, i zawsze beda. Wierniejsze i mniej wierne.
BO O TO W TYM CHODZI.
Aha jeszcze jedno... Deal ktory zawarl dawno temu Tolkien nie ma nic wspolnego z Amazonem, ktory wykupil prawa telewizyjne w 2017 roku, w tym do wlasnie do takich seriali "fanfiction". Nikt nikomu postoletu do glowy nie przykladal, i mysle ze minimum 200 milionow USD ktore zaplacili powinno zamknac ryje narzekaczom. btw. Tolkien Estate jest wspolpracownikiem przy tych przedsiewzieciach, NIE MAJA NIC PRZECIWKO.