Całkiem fajna gra pograłem kilkanaście godzin w to. Szkoda jedna z ciekawszych gier z uniwersum star treka.
Szczególnie ostatni komentarz dobrze wpisuje się w szerszą dyskusję na temat dostępności gier i problemów wynikających z wygasających licencji czy drogich w utrzymaniu serwerów. Temat ten coraz częściej pojawia się w branży – między innymi w kontekście inicjatyw takich jak Stop Killing Games, które nagłaśniają problem „znikających” produkcji. Niewykluczone więc, że przypadek Star Trek: Resurgence przewinie się podczas rozmów organizatorów akcji z międzynarodowymi politykami.
Jak sie czyta te komentarze, a potem takie glupoty, to az sie czlowiek dziwi jak niektorzy ludzie daja rade przetrwac gdy lokalna cukiernia przestaje sprzedawac paczki, a zaczyna drozdzowki.
"Obrzydliwe zachowanie" bo firma wycofala wlasny produkt ze sprzedazy, wczesniej sprzedajac go za grosze.
Niektorym od tego grania, to juz nawet te trzy ostatnie komorki mozgowe slabo funkcjonuja.
A w tym przypadku skoro gra i tak była na dużej obniżce, to wcześniejsza informacja, że to ostatni gwizdek na jej kupno, nie zaszkodziłoby, a wręcz przeciwnie. Kto chciałby, to by kupił i każdy byłby zadowolony, gracze, bo kupili po taniości przed wycofaniem, wydawca, bo podbiłby sobie sprzedaż i poprawiłby sobie PR.
Owszem, ale liczy sie tez sposob pokazywania niezadowolenia, i to co dokladnie piszesz w krytyce. A tak naprawde tez co dokladnie krytykujesz, bo ci ludzie sa tak zafiksowani na powtarzaniu buzzwordow, ze sami tego nie wiedza. Wlasciwie jedyne co sie liczy to napisanie ze przykladowy "Ubisoft bad!". NIe wazne ze nie ma to zadnego sensu.
W dalszym ciagu oburzenie z powodu ze firma wycofuje produkt z rynku po jakims czasie (a ich nie poinformowano), jest rownie sensowne jak oburzenie na to, ze slonce co ranek zaczyna swiecic.
Owszem 'fajnie by bylo" jakby poinformowano wczesniej, ale tak naprawde nie ma to zadnego sensu. Ani finansowego, ani PRowego. Choc mozna sobie wmawiac inaczej.
Zas wtykanie w to "Stop Killing Games" jest wrecz absurdalne, i tylko temu ruchowi zaszkodzi.
Jak to jest że zawsze znikają gry o których nigdy nie słyszałem i które nie osiągnęły jakiegoś znaczącego sukcesu, a ludzie płaczą po nich jakby to było jakieś artystyczne opus magnum?
Jeśli gra byłaby na tyle popularna i dobra to pewnie by przedłużyli licencję, albo zrobili remake/remaster.
Gra może być naprawdę dobra (jak ta gra) a się nie sprzedać bo nie miała milionów na marketing jak GTA.
W tych czasach bez agresywnego marketingu ciężko się przebić.
Podobny los (średnia sprzedaż mimo wysokiej jakości i bycia najlepszym JA od 20 lat) podzielił Jagged Alliance 3 w 2023. Niestety Bułgarzy także nie mieli grubych milionów na reklamy abyś o grze usłyszał.
Myślę że głównym powodem jest przesycenie rynkui jeżeli się czymś nie wyróżnisz to umierasz. Może gdyby to była gra z uniwersum Star Wars to pewnie łatwiej byłoby jej się przebić samym logo, ale Star Trek niestety zawsze stał w cieniu SW.
Szkoda trochę, zwłaszcza, że tak mało gier z tego świata. Podobny los spotkał nie tak dawno Battlestar Galactica Deadlock. Jak na grę opartą na marce to by to absolutny sztos.
Chyba czas tego Terminatora kupić na najbliższej wyprzedaży bo nigdy nie wiadomo której grze bije dzwon.
Czyli gra stała się abandonware i można ją sobie teraz legalnie pobrać z zatoki...
W kolejce do stania się abandonware jest "Star Trek: Voyager - Across the Unknown".
Btw. to dobra gra jeśli lubicie Star Trek TNG. Trek miał wiele słabych gier, a ta jest faktycznie dobra, a fabuła spokojnie nadawała by się na jeden z lepszych odcinków TNG.
To że nie kupisz sobie gierki bo licencja wygasła to jakaś porażka. Masa świetnych gier znikneła przez to z oficjalnych dystrybucji
Star Trek jako marka jest martwa od dawna. Ledwo dyszy. Seriale są anulowane, gry nie mają budżetów nawet gier AA, nowy CEO Paramountu chce przetworzyć markę na propagandę gloryfikacji US Space Force oraz Trumpa. Jedynymi co się plują w internecie na wszystko co "woke" są stare 50-letnie dziady na YouTube. Młodych ta marka nie obchodzi. Może więc że i tak się dzieje. Powinniśmy zapomnieć o niej, to relikt czasów, który dzisiaj jest przestarzały.
Zaraz, ale przecież ludzie którzy ją już kupili to ją mają. Więc co tutaj ma stop killing games do tego? W takie the crew nie dało się w ogóle grać, nawet jak się miało w bibliotece. Tutaj po prostu gra została wycofana ze sprzedaży jak każdy inny produkt. Jest masa gier których się nie da kupić. Przecież to nic dziwnego. Tutaj tylko słabo, że nie dali znać np. Tydzień wcześniej. Co jest dziwne bo na odejście gry, mogliby sobie jeszcze zwiększyć sprzedaż więc sami sobie też zaszkodzili tak naprawdę. Więc to jakieś super głupie niedopatrzenie a nie, że zrobili na złość, bo sami nic na tym nie zyskali.
A co z graczami, co nie zdążyli kupić?
Wyobraź sobie, że specjalnie czekam na promocji 90% dla Stellar Blade lub Black Myth Wukong, a tu pikuś! Nigdy już nie zagram w to i to na zawsze. To możesz wyobrazić sobie frustracji i rozczarowanie. Więc to zrozumiałe, że graczy są wściekli, bo nie zostali uprzedzeni.
Musimy coś zrobić z takimi problemami licencyjnymi. Z ich powodu zbyt wiele świetnych gier zostało odebranych publiczności. Gry i sztuka powinny być zawsze dostępne.
Nie tylko gry, ale również muzyki i spolszczenie też na tym ucierpią. Ile gry stracili świetne tłumaczenie PL od Cenega i CD-Projekt, oraz wycięte klimatyczne muzyki od niektórych gry tylko dlatego, że licencji i prawa autorskie są oddzielne?
Trzeba zrobić z tym porządek, bo długo to trwało. Ludzie lubią skomplikować życie i to aż za bardzo...
Ci, co nie zdążyli kupić Star Trek: Resurgence, to pozostaje jedynie piractwo...