BG3 to nie CP2077, którego trzeba łatać latami.
Gry-usługi to najgorsze co spotkało branżę w ostatnich latach i jeden z powodów, dla którego jest ona dzisiaj w takiej złej kondycji.
I nie tyczy się to kilku wyjątków tylko wielu gier które są sukcesami. Oczywiście nie będziesz brał pod uwagę jakie możliwości daje taka forma no ale raczej nie jesteś kimś kto ma ochotę słuchać odmiennego zdania :)
Z perspektywy kogoś kto woli fabularne gry dla jednego gracza, również wolałbym żeby to takie były przede wszystkim tworzone. Ale rozumiem też, że ktoś kto ukochał sobie jedną grę np. takie Path of Exile, jest zadowolony z tego, że przez ostatnie 10 lat rozwija się jego ulubiona gra i jakoś niezbyt żal mu tych 15 gier, które nie wyszły w tym czasie, a w które nigdy nie miał ochoty zagrać.
. pomyleczka sorry.
Gry-usługi są dobre wtedy, gdy dzięki temu modelowi gracze coś zyskują zamiast tracić.
Jeśli usługowość oznacza, że dobry produkt będzie przez lata dostawać kolejne i kolejne aktualizacje, przez co po latach przerodzi się absolutne monstrum z nieprawdopodobną ilością wartościowych treści... to czemu nie?
Przecież i Baldurs Gate 3 tak po części działało bo, nie licząc nawet Early Accesu, gra przez długi czas dostawała kolejne i kolejne aktualizacje. I RDR2 ponieważ ma segment Online, który - co prawda kiepsko - ale jest/był rozwijany latami.
Problem zaczyna się w momencie, w którym "usługowość" jest wymówką do tego by wydawać nieskończony produkt a następnie skrupulatnie dozować graczom kolejne porcje tego produktu.