Jak wygląda Wasza poranna rutyna? Walka z budzikiem czy spokojna kawa?
Internet jest pełen idealnych poranków: pobudka o 5 rano, joga, medytacja, zielone smoothie. U mnie to zazwyczaj wygląda tak: 4 drzemki, szybki prysznic, kawa pita w biegu i nerwowe szukanie kluczy. Jak wyglądają Wasze poranki? Jesteście rannymi ptaszkami z idealną rutyną czy typowymi nocnymi markami, dla których poranek to walka o przetrwanie?
walka o przetrwanie. od wstania do wyjscia z domu mam mniej niz 10 minut i to dla mnie spoko duzo czasu
Idę spać wieczorem i wstaję w nocy. Budzików pełno i budzę się około 20min przed wyjściem. Zazwyczaj spokojnie. Wstanę, pomyślę czy na pewno wszystko mam do roboty i co dziś trzeba zrobić w robocie oprócz standardowych działań i po robocie tak mniej więcej. Gdzieś tak w międzyczasie idę się odlać i biorę na drogę schłodzone picie w puszce z lodówki i wyruszam.
Każdy poranek to niechętne zwlekanie się z łóżka, bo dopiero wtedy przypada moment, gdy najlepiej mi się śpi. :)
Kiedyś lubiłem rano wstawać, teraz niestety doskonale rozumiem refren "budzikom śmierć"... :/
Chodzę najczęściej niewyspany, może deficyt nie jest duży, bo od dawna wolałem tryb "krótszy sen + popołudniowa drzemka", ale jednak przydałoby się spać nieco dłużej. Tylko że nie potrafię wcześnie kłaść się spać, lubię nocną ciszę.
Czy te wszystkie cudowne żelki/cukierki z melatoniną naprawdę pomagają zasnąć? Bez wspomagania chyba nie dam rady zmienić swojego cyklu dobowego
Jestem pełny sprzeczności, bo uwielbiam poranki i gdy rano faktycznie się wstanie to dzień jest znacznie dłuższy. I kiedy rano ciężko mi wstać to sobie mówię że pójdę dziś wcześniej spać, oczywiście to tylko postanowienie pod wpływem chwili. Przychodzi wieczór, świetnie się bawię, gram, czytam i fajny nocny klimat przez co szkoda mi iść spać.
Dobrze że mam pięć minut drogi do pracy, to wstawanie o siódmej wystarczy ale nie mogę się przemóc żeby faktycznie zacząć chodzić wcześniej spać i korzystać bardziej z poranków.
4 drzemki, szybki prysznic, kawa pita w biegu i nerwowe szukanie kluczy
Nie chlej tyle piwska dzień wcześniej
Budzik dzwoni, wstaje, kawa i kanapka i jak mam coś ciekawego do grania jak ostatnio Gothic to jeszcze przed robotą z 40min sobie zdążę pograć, poexpić :D Nigdy nie miałem problemu ze wstawaniem wcześnie rano. Nawet jak chodziłem na 5 i budziłem się o 4.
Ja nigdy nie umiałem wcześnie wstawać. Mój naturalny tryb jest taki, że najlepiej śpi mi się jak kładę się w okolicach trzeciej, a potem śpię do dziesiątej. Miałem niestety taką robotę, że co drugi tydzień musiałem wstawać o czwartej rano i to była mordęga. Niby jak już pokonałem myśli samobójcze to udawało się wydostać z wyra, ale do dziś uważam, że dźwięk budzika, to jest jedna z najbardziej przerażających rzeczy ever.
Ja nie mam rutyny, każdego dnia inaczej.
I wkurzają mnie ludzie, którzy mają rutynę, jak gdzieś jestem i gospodarze np. codziennie o 15.00 po prostu muszą wypić kawę poobiednią, bo inaczej świat się zawali, i to się staje jakąś formą rodzinnej obsesji, to mnie to triggeruje nieziemsko
To już nie jest rutyna tylko rytuał :D
A ja to zazwyczaj budzę się przed budzikiem i czekam aż budzik zadzwoni i schodzę z łóżka i wystarczy mi 10 do 15 minut i jestem gotowy. Nie jem śniadania bo nie jestem głodny tylko szklanka wody a jak budzik mnie obudzi to juz czekam sobie w łóżku do 5 minut i wtedy wstaję.
Ja jestem z tych ludzi co lubią wczesniej isc spać i wczesno wstac.
9:23 pobudka, wlaczenie ekspresu, prysznic, odebranie kawy, i poczatek pracy 9:30
Jak nie muszę to spie do oporu. Jak muszę wstać to wstaje i raczej z tym problemu nie mam żeby wstać na konkretną godzinę.
Wstaje 6:45 - budzę córkę, robie jej śniadanko, ubieramy się i spadamy do przedszkola/pracy - w pracy jem kanapkę i piję kawę, po przebudzeniu tylko kolagen i woda. Nie mam prpblemu wstać o tej godzinie