Jak wygląda Wasza poranna rutyna? Walka z budzikiem czy spokojna kawa?
Internet jest pełen idealnych poranków: pobudka o 5 rano, joga, medytacja, zielone smoothie. U mnie to zazwyczaj wygląda tak: 4 drzemki, szybki prysznic, kawa pita w biegu i nerwowe szukanie kluczy. Jak wyglądają Wasze poranki? Jesteście rannymi ptaszkami z idealną rutyną czy typowymi nocnymi markami, dla których poranek to walka o przetrwanie?