Istota wyborów moralnych
Hej, pewnego czasu napisałem tak w ramach sprawdzianu samego siebie artykuł, ale nie udostępniłem go nigdzie. Teraz sobie myślę, że ma szansę wywołać jakąś dyskusję i nie widziałem nigdzie podobnych tez, a jestem ciekaw, czy jestem odosobniony w postrzeganiu w taki sposób wyborów w grach. Podsyłam link do artykułu i liczę , że potencjalna lektura zbytnio nie zmęczy. Mam nadzieję, że link zadziała, bo przez limit znaków nie mogłem go tu zwyczajnie wkleić.
https://docs.google.com/document/d/1_uiPIu7gtv7afcILrgTFSM2K9KNB-j9dYPGQTLqe4jU/edit?usp=drivesdk
Widoczne konsekwencje wyborów moralnych są fajne, odnosząc się do artykułu, bo to trochę hazard; obstawiasz konia zgodnie ze swoją etyką (lub roleplayem) i patrzysz, jaki wyniki wylosowała opatrzność. Dlatego tak bardzo dostało się ME3 na premierę, bo mozolnie przez trzy gry prowadziliśmy jakąś tam politykę decyzyjną, a na koniec nie podali nam nawet wyniku. Z czego wynik może być też nieoczekiwany. Konsekwencją doprowadzenia jednej dziewczynki z Pathfindera do królowej demonów, Nocticuli jest to, że wspomniana królowa porzuci ścieżkę zła i założy własny wymiar altruizmu i pomocy uciśnionym.
Weźmy typową sytuację z gry: widzimy przygnieconego psa i gra daje nam wybór – pomóc mu czy zostawić na pastwę losu? Większość graczy pomoże, a ich wskaźnik moralności natychmiast pójdzie w górę. Co jednak, gdy ten pies później zagryzie na śmierć dwójkę dzieci?
Wyboru świadomego etycznie możesz dokonać jedynie, mając jakąś tam liczbę wiadomych zmiennych; jeżeli z kontekstu nie wynika, że ten pies zaraz poleci zrobić rzeźnie, to jesteś etycznie poprawny, pomagając mu.