Gra do której wracacie.
Mam całą kolekcję pudełek do zagrania a znowu jestem w RE4. Wcześniej to był Warcraft 3. Ta jedna gra która z niewytłumaczalnego powodu was trzyma. Chodzi o gry dla pojedynczego gracza.
Homeworld 2. Jak pisalem wielokrotnie ta gra jest zawsze na moim komputerze. Po kazdej reinstalce to jest 1 gra jaka jest instalowana. Mam w niej tysiace godzin. Ogralem chyba, kazdy mod do niej.
EVE Online nie gram w nia ciagle, ale co jakis czas powracam i gram kilka miesiecy. Bedzie ponad 20 lat jak zalozylem 1 postac. Mam na tej postaci 160 mln sp i praktycznie do pvp mam na niej wszystko wymaksowane poza capitalami. W sumie mam 2 konta i 6 postaci. Aktywnie skilluje 3. Jedna ma wymaksowane capitale, a inna sluzy do budowy statkow i transportu. Takie male przedsiebiorstwo mam w tej grze i w ten sposob zarabiam na abo w grze.
https://steamcommunity.com/workshop/filedetails/?id=3120415217 Battlestar Galactica mod - ma wlasna kampanie.
Regularnie wracam do gothica 1 i 2, co około pół roku muszę w jakiegoś zagrać :D Po prostu one są perfekcyjne, i w ogóle nie nudzą 😉
Wiedzmin 3, GTA V, Diablo 4, Diablo 2 Resurrected, BF6,
No Man's Sky. Nie mam już tej wkrętki, co 5-6 lat temu, ale wciąż lubię sobie polatać po kosmosie raz na kilka miesięcy. Odwiedzam swoje stare bazy, odkrywam kilka planet, a potem odkładam na półkę.
Od zawsze mam na komputerze: Battle Isle 3 i Star Wars: Rebelion.
Nie wymienię, bo w zasadzie dla wszystkich do których wracam mam sensowne wytłumaczenie, więc niewytłumaczalnej nie mam żadnej :)
Najwięcej wracałem jednak chyba do EU IV pod względem ilości godzin a najczęściej do Tormenta i Arcanum (ale to trochę starsze gry wiec miały na to więcej czasu).
Gry, do których wracam, nie wiem czemu to Grim Dawn i Titan Quest. Mogę mieć PoE, Diablo, Last Epoch, nowe tytuły jak Dragonkin itp., a i tak na koncu, co jakiś czas ląduję w Grim Dawn i Titan Quest.
Wiele gier bym mógł wymienić do których wracam regularnie, ale stałym bywalcem na dysku zawsze jest Re-Volt. Tytuł totalnie relaksujący który mogę odpalić i przegrać cały dzień, albo jeden wyścig dla relaksu i przyjemności. Najczęściej jest to któraś z wersji mapy supermarketu, czyli mojej ulubionej.
Naprawdę stara gra, a nadal doskonała pod każdym względem i nawet dziś ciesząca oko grafiką.
Deus Ex z 2000 r.
Ogólnie nie lubie przechodzić gier więcej niż raz, ale tutaj często robię wyjątek. Po prostu kocham ten klimat.
Football Manager 2024, gram nieprzerwanie. Niestesty FM 2026 kompletnie nie sprostał moim oczekiwaniom
Odpaliłem Village. Po RE4 ta gra jest ledwo grywalna. Aż strach kupić nowe Requiem, może być tylko gorzej.
Zdecydowanie Vice City. Przeszedłem tę grę tyle razy w różnych wersjach, że znam już praktycznie każdą scenę, misję, zakamarek mapy itp. dzięki czemu jestem w stanie przejść całość na jakieś 2 dłuższe posiedzenia. Przynajmniej raz na 2 lata sobie wracam zrobić szybkiego runa - w tym roku chociażby w ramach Definitive Edition na Switcha.
To jest jedna z rzeczy która ewidentnie mnie odrzuca od tych odnowionych wersji, bo niestety wszystkie na to cierpią. Żeby to miało ręce i nogi to trzeba by było jeszcze raz to zrobić od nowa, bo takiego bubla to nawet R* nie dało rady w pełni naprawić po tamtych partaczach od mobilek.
Titan Quest. Jakoś lubię tego hnsa, mam nadzieję, że dwójka będzie choć trochę tak dobra, jak jedynka.
Jako boomerowi niespecjalnie mi podchodzą dzisiejsze gierki AAA, więc głównie wracam do czegoś, co już ograłem. To już chyba mniesza podatność na hype, bo mniej w zyciu czasu, strach, ze sie kupi i będzie wtopa, mało wnoszą te nowe gry. A znajomi często w ogole w nic nie grają, chociaż za młodu grali, bo szkoda czasu, inne priorytety.
GTA IV ale powód jest raczej wytłumaczalny. Ostatnio znowu naszła mnie chęć, w szczególności na dodatek o geju Tonym. Dlc ograłem dwa razy i pamiętam z nich najmniej w porównaniu do podstawki IV
Jeśli chodzi o gry fabularne to za pierwszym podejściem eksploruje podobający mi się tytuł tak długo że praktycznie wyczerpuje całą jego zawartość i już nigdy po ukończeniu i poznaniu fabuły do niego nie wracam. Wyjątkiem jest tutaj Fallout 2 w którego grałem 3 razy. Jeszcze tylko PS Torment był gra do której wróciłem ale tu głównie ze względu na dialogi.
Co innego strategie i symulatory. Sesje w CIV (głównie części 4 i w szczególności 5 mniej 6) powtarzam raz / dwa razy w roku. To samo symulatory ale tutaj trudno mówić o powrocie gdyż praktycznie gram w nie - z mniejszą lub większą częstotliwością - cały czas. W szczególności gdy pojawia się nowa mapa i / lub nowe samoloty rozwijające dany tytuł. Jednak nie podoba mi się współczesna idea symulatorów lotniczych - kiedyś kupowałem 1 tytuł i miałem w nim wszystko. Obecnie za każde rozwinięcie (samoloty i mapy) muszę płacić oddzielnie. Taki DCS wyszedł mi w sumie chyba najdroższą grą jaką mam.