Gdybyście mogli do końca życia jeść tylko jedną potrawę, co by to było i dlaczego akurat pizza/pierogi?
Wyobraźcie sobie hipotetyczną sytuację: katastrofa postapo, żyjecie w metrze, ale z luksusową restauracją, która serwuje tylko jedno, wybrane przez Was danie. Codziennie, na śniadanie, obiad i kolację, do końca Waszych dni. Składniki odżywcze się nie liczą, nie tyjecie. Co wybieracie, żeby nie zwariować po monotonii pierwszego miesiąca?