Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Army of Two: The Devil’s Cartel Przed premierą

Przed premierą 18 sierpnia 2012, 13:05

autor: Hed

Graliśmy w Army of Two: Devil's Cartel od twórców Dead Space'a!

Army of Two powraca, ale tym razem w wersji tworzonej przez studio odpowiedzialne za serię Dead Space. Jak zmieniła się rozgrywka w tej kooperacyjnej grze akcji?

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Pamiętacie Salema i Riosa? Nie bardzo? No cóż, seria kooperacyjnych gier akcji Army of Two nigdy nie była szczególnie popularna, chociaż paru osobom się podobała. Firma Electronic Arts postanowiła ostatnio restartować ten cykl, przekazując go w ręce Visceral Games i uzbrajając w silnik Frostbite 2. Po krótkiej prezentacji mogę śmiało powiedzieć, że efekty są co najmniej zadowalające, chociaż deweloperowi zostało jeszcze trochę rzeczy do zrobienia.

Pokaz odbył się pod czujnym okiem jednego z byłych twórców Dead Space, który wytłumaczył, że Army of Two: The Devil’s Cartel znajduje się jeszcze w dość wczesnej fazie produkcji. Było to widać między innymi po braku kilku znaczników misji. Mimo to dostępne demo udało się ukończyć bez większych problemów i nie bez satysfakcji. Zaczęliśmy w bliżej niezidentyfikowanym budynku na terenie Meksyku. Po przejściu paru korytarzy natrafiliśmy na wrogów. Rozpoczęła się najbardziej reprezentatywna część rozgrywki – strzelaniny.

Sterowanie i sposób przedstawienia akcji okazały się standardowe, więc każdy fan gier TPP z systemem chowania przyswoiłby je momentalnie. Bohater może przylepiać się do ścian czy murków i w ten sposób unikać ognia przeciwników. Z bezpiecznej pozycji da się strzelać na oślep, wychylać lub przemieszczać dalej, przeskakując nad przeszkodą albo – czasami – wykonując wślizg do następnego punktu. Wszystko to znamy doskonale z wielu innych tytułów.

Podobnie jak w poprzednich grach z serii Army of Two autorzy wykorzystują system skupiania na sobie uwagi wrogów (tzw. Aggro). Dzięki temu mogłem współpracować z drugim uczestnikiem pokazu – zachodzić przeciwników z boku, pomagać partnerowi i prowadzić inne taktyczne działania. W krótkim demie nie było jednak właściwego wskaźnika Aggro, znanego z „dwójki”. Deweloper przyznał, że wynika to z założeń studia przyjętych w serii Dead Space („interfejs to zło!”) i może jeszcze ulec zmianie. Autorzy chcieli postawić na intuicyjne rozwiązania, ale po paru prezentacjach zauważyli, że sporo graczy tęskni za klasycznymi ikonkami, wskaźnikami i informacjami.

Visceral Games ma w zanadrzu parę pomysłów, czym wyróżnić swoją grę spośród innych reprezentantów gatunku. W The Devil’s Cartel da się na przykład niszczyć wiele elementów otoczenia. Nie wystarczy więc tylko siedzieć w „dziupli” i odwracać uwagę wrogów, aby nasz kompan zaskoczył ich z boku. Trzeba jeszcze nieustannie zmieniać lokalizację i kombinować. Destruktywność otoczenia też działa na naszą korzyść – wrogowie stosują się do podobnych zasad, bo bez trudu można „wysadzić w powietrze” fragment murku, za którym się ukrywają. Generalnie producent chce przełamać nużący schemat rozgrywki znanej z poprzednich części serii.

Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG
Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG

Przed premierą

Każdy ma swoje battle royale, ma i Activision. Najnowsze Call of Duty zamiast kampanii fabularnej zaoferuje sieciowe starcia w formule 100 graczy, każdy na każdego i ostatni żywy wygrywa. Czy to pozwoli utrzymać się serii na fali kolejny rok?

Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów
Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów

Przed premierą

Darmowa gra sieciowa Conqueror’s Blade kusi wizją gigantycznych oblężeń i długofalowych strategii. Choć jednak premiera nadchodzi wielkimi krokami, grze brakuje dopracowania, które mogłoby uczynić ten tytuł czymś naprawdę ciekawym.

Walczyliśmy o Rotterdam – Battlefield V okiem dyletanta
Walczyliśmy o Rotterdam – Battlefield V okiem dyletanta

Przed premierą

Choć Battlefield V od czasów zapowiedzi pada ofiarą ostrej krytyki, wizyta przy stoisku EA na gamescomie i jedna, długa rozgrywka utwierdza w przekonaniu, że to w gruncie rzeczy dość bezpieczny, ale przy tym dający masę frajdy drugowojenny FPS.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.08.2012 13:37
Harry M
121
Master czaszka

Bardzo fajna gra do co-op'a

18.08.2012 14:35
odpowiedz
Namekin
9
Legionista

Super gra nie wiem jak można tego nie znać...

18.08.2012 14:57
😒
odpowiedz
Johy
81
MastaBlant

Szkoda, że nie na pc. :( Frostbite się marnuje.

18.08.2012 20:32
😉
odpowiedz
zanonimizowany850052
14
Generał

Skoro ten tytuł jest tworzony przez twórców Dead Space'a i w dodatku na Frostbite 2 to pewnie za jakiś czas doczekamy się konwersji..

19.08.2012 07:30
👍
odpowiedz
Sasori666
119
Korneliusz

szkoda ze jak miałem xboxa360 to nie zagrałem szczególnie ze miałem tą gierkę :)
ale nie była dlam nie zbyt znana i sama nazwa gry wskazuje ze to gra do co-opa
a miałem army of tootoo :D

22.08.2012 10:41
odpowiedz
victripius
89
Joker

Zapowiada się nieźle. Poprzednie część była po prostu dobra, zwłaszcza gdy się grało z drugą osobą. Jednak po jakimś czasie stawała się nużąca, a nikt nie lubi w grach schematów. Mam nadzieję, że teraz twórcy się sprawdzą i dostaniemy kawał solidnej i obfitującej w nowe pomysły rozgrywki.

29.08.2012 08:43
odpowiedz
Nolifer
108
The Highest

Wydaję mi się że trójka Army of Two będzie tym samym , co The Cartel dla serii Call of Juarez. Oby tak zresztą nie było .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze