Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Silent Hunter Online Przed premierą

Przed premierą 15 sierpnia 2012, 15:30

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Torpeda w celu! Widzieliśmy Silent Hunter Online

Seria Silent Hunter wkracza w nową erę. Zmienia się perspektywa zmagań, ale podstawowe założenia pozostają te same. Umieścić torpedę w celu.

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji WWW.

NAJWAŻNIEJSZE CECHY SILENT HUNTER ONLINE:
  • zarządzanie flotyllą u-bootów;
  • dynamiczna kampania;
  • tworzenie wilczych stad w kooperacji z innymi graczami.

To nie jest dobry czas dla symulatorów. Dla symulatorów okrętów podwodnych zresztą nigdy nie był, choć te z drugiej wojny światowej przez długi okres jakoś się trzymały. Poczynając od Silent Service przez Aces of the Deep aż po pięć części Silent Huntera, tysiące wirtualnych podwodniaków spełniało swe marzenia, torpedując statki i okręty przeciwnika. Wszyscy jednak pamiętamy liczne problemy z błędami, jakie przytrafiały się podczas zabawy w Silent Huntera 5. Niemniej nie zrażony tym Ubisoft zamierza nadal rozwijać markę, choć w nieco innym kierunku. Silent Hunter Online ma być bowiem przeglądarkową grą typu free-to-play, przygotowaną w technologii Flash 11, a więc nie zaistnieje potrzeba dociągania na dysk twardy jakichkolwiek danych.

Bez obaw, doświadczeni marynarze. Nowy produkt, mimo że w zasadzie przeznaczony na rynek masowy, wcale nie zostanie skierowany do osób nieodróżniających statku od okrętu. Autorzy twierdzą, że Silent Hunter Online tworzony jest przede wszystkim z myślą o fanach gatunku, którzy niejedną torpedę w życiu odpalili i teraz oczekują, że potraktuje się ich poważnie.

Zmieni się jednak nieco perspektywa zmagań na Atlantyku, bo właśnie ten obszar będziemy patrolować w latach 1939-1945. Brawurowe ataki na konwoje z zaopatrzeniem zmierzające do Europy ze Stanów Zjednoczonych na otwartym oceanie, Kanał Angielski i Morze Północne to główne teatry działań. Jednak zamiast obejmować dowództwo nad pojedynczym u-bootem, tym razem pod komendę weźmiemy flotyllę maksymalnie sześciu okrętów podwodnych. Co wcale nie przeszkodzi, aby osobiście zająć miejsce przy peryskopie każdego z nich w dowolnym momencie zabawy. Twórcy chwalą się, że obszar działań będzie w pełni zgodny z historyczną prawdą, ponieważ do opracowania mapy sektorów posłużyli się autentyczną, wyciągniętą z archiwów mapą Kriegsmarine.

Zawiadywanie kilkoma jednostkami oznacza jedno: trzeba się nimi zająć nie tylko w trakcie patroli, ale również podczas ich pobytu w doku. Tutaj bowiem będziemy rekrutować załogę, w tym również oficerów, dokonamy też wszelkich napraw i modyfikacji okrętów. Jakby tego było mało, z dostępem do nowych technologii otrzymamy także możliwość zbudowania u-boota całkowicie od podstaw. Wraz z premierą gry dostępnych będzie dziesięć lub jedenaście typów okrętów i pięć rodzajów torped.

Załoga ma stanowić jeden z najważniejszych elementów składowych sukcesu. W trakcie patrolu będziemy mogli wprawdzie wykonywać wszystko sami, jednak jeżeli zechcemy poczuć się jak prawdziwy kapitan, przydadzą się kompetentni oficerowie. Ma być ich kilku, a każdy pełnić konkretną funkcję. Zamiast więc przeprowadzać żmudne obliczenia toru wystrzelonej torpedy czy zmieniać wachtę, możemy całkowicie zdać się na nich. Warto będzie korzystać z tej opcji, bo dzięki temu wzrosną umiejętności załogi i podniesie się poziom doświadczenia marynarzy.

5 rzeczy, które zrobię w Microsoft Flight Simulator 2020
5 rzeczy, które zrobię w Microsoft Flight Simulator 2020

Przed premierą

Microsoft powraca po 13 latach nieobecności do gatunku symulatorów lotniczych i oferuje graczom grafikę godną sprzętu nowej generacji. Co jednak robić w pięknym świecie Flight Simulatora? Poniżej znajdziecie kilka pomysłów, które mogą was zainteresować.

Graliśmy w My Summer Car – samochodowy survival dla wytrwałych
Graliśmy w My Summer Car – samochodowy survival dla wytrwałych

Przed premierą

Lato, urlop, własna bryka – My Summer Car brzmi jak lekka, wakacyjna przygoda, ale w rzeczywistości to hardkorowy symulator dla wytrwałych.

Wielkie oczekiwania i zawirowania wokół Star Citizen - na co poszło 95 milionów dolarów?
Wielkie oczekiwania i zawirowania wokół Star Citizen - na co poszło 95 milionów dolarów?

Przed premierą

Star Citizen to bardzo obiecujący projekt - zebrał w końcu w formie crowdfundingu 95 milionów dolarów. Na jakim etapie są prace? Czy zawirowania wokół tytułu odbiją się na jakości gry?