autor: Szymon Liebert
Hitman: Sniper Challenge, czyli co porabia Agent 47 przed premierą gry Hitman: Rozgrzeszenie - Strona 2
Za pomocą prostej minigierki Hitman: Sniper Challenge studio IO Interactive podkręca atmosferę przed listopadową premierą Hitmana: Rozgrzeszenie. Czy Agent 47 jest w formie? Sprawdziliśmy to, strzelając z dachu do gołębi, kaczuszek i oczywiście ludzi.
Przeczytaj recenzję Recenzja gry Hitman: Rozgrzeszenie - Agent 47 nie powiedział ostatniego słowa
Profesjonalista przy pracy
Najpiękniejsze jest to, że studio IO Interactive rzuca też graczowi poważniejsze wyzwanie od ustrzelenia pięciu gołębi czy odkrycia paru sekretów. Chodzi o przejście misji bez wykrycia przez strażników. Banalnie proste zadanie – zastrzelić gościa, gdy tylko wysiądzie z helikoptera – zamienia się w ciekawą łamigłówkę logiczno-zręcznościową. Na jednego strażnika da się zrzucić „windę”, innego wyeliminować, gdy patroluje boczny balkon, kolejnego strącić do basenu (i w ten sposób ukryć ciało). Z czasem odkrywamy coraz więcej takich możliwości. Gra sowicie nagradza za starania, bo przecież o to chodzi w serii Hitman. Pozostać w ukryciu, przechytrzyć zawodowych gangsterów i zapracować na renomę profesjonalisty.

Przejdźmy jednak do interesów. Grając w Sniper Challenge, można odblokować pewne elementy i przenieść je do „dużej” gry, która wyjdzie w listopadzie. Co dokładnie dostajemy i w jaki sposób? Bonusów jest w sumie czternaście – gros z nich zwiększa pojemność magazynku, siłę ognia broni oraz przyspiesza czas przeładowania i poprawia celność. Za samo przejście zadania otrzymujemy snajperkę Kazo TRG oraz tłumik. Kolejne ulepszenia dostajemy za gromadzenie coraz większej liczby punktów na koncie. Oznacza to, że wyzwanie trzeba powtórzyć co najmniej kilkadziesiąt razy, aby zdobyć wszystkie dodatki. Sprawę ułatwia fakt, że zadania modyfikujące punktację wystarczy wykonać tylko raz – w kolejnych podejściach automatycznie podnoszą odrobinę wynik.
Hitman wraca
Czy na podstawie Hitmana: Sniper Challenge można powiedzieć cokolwiek o Hitmanie: Rozgrzeszenie? Na pewno nie w kwestii sztucznej inteligencji przeciwników, którzy po odkryciu zagrożenia rozpoczynają długą drogę do wyjścia zamiast schować się w budynku (ale to wynika ze struktury samej misji, a nie napędzających ich skryptów). Nie dowiadujemy się też niczego o fabule nadchodzącej gry, bo misja podobno jest zupełnie oderwana od kolejnych przygód Agenta 47. Trudno oceniać także grafikę czy sterowanie – całość jest za krótka i zbyt ograniczona.

Pewne jest to, że studio IO Interactive nie traci poczucia humoru (nawet po średnio przyjętym Kanie & Lynchu 2) i ma ciekawe pomysły na konstruowanie zadań. Wbrew pozorom, ta beztroska strzelanka może przeobrazić się przecież w emocjonujące i wymagające wyzwanie. Wystarczy postawić prosty warunek: zlikwiduj cel po cichu. Liczę na to, że w Rozgrzeszeniu będzie podobnie i domyślam się, że tego samego oczekują wszyscy polscy fani Hitmana.