Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 31 marca 2012, 12:30

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Brutalna wojna w wielkiej piaskownicy - wrażenia z pokazu gry Spec Ops: The Line

Firma 2K Games szykuje na koniec czerwca nową strzelaninę, w której zwiedzimy przysypany piaskiem i odcięty od świata Dubaj. Czy zapierające dech w piersiach miasto będzie stanowić dobre tło dla brutalnej i poważnej opowieści?

Żołnierze będą zmieniać się nie tylko psychicznie, ale i fizycznie.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to mamy tu do czynienia z typową strzelaniną, pozwalającą oglądać akcję z perspektywy trzeciej osoby. Spec Ops ma zaimplementowany system osłon rodem z Gears of War, który pozwala oddawać strzały z bezpiecznej pozycji, a także moduł taktyczny, umożliwiający wydawanie komend podróżującym z Martinem Walkerem towarzyszom. Co prawda jednym rozkazem, jaki mieliśmy okazję zobaczyć na pokazie był atak wskazanego przez dowódcę celu, ale dobre nawet i to. Wśród dostępnych środków zagłady zobaczyliśmy popularne pistolety i karabiny maszynowe (m.in. AK-47 i M4A1), a także kilka rodzajów granatów. Rzucanie tymi ostatnimi jest dziecinnie proste, bo gra umożliwia w łatwy sposób określenie miejsca, gdzie wyląduje wybuchowa niespodzianka.

Jedną z większych atrakcji w Spec Ops: The Line ma być wszędobylski piasek, a konkretniej to, w jaki sposób będziemy go wykorzystywać na polu bitwy. W udostępnionych fragmentach mieliśmy okazję zobaczyć, jak Martin zlikwidował sporą grupę przeciwników, niszcząc szyby podtrzymujące nagromadzony w wyniku burz piach. Nie był to obrazek zbyt częsty, ale faktycznie – da się. Prowadzący prezentację zwrócił też uwagę na działanie granatów odłamkowych. Jeśli ładunek zdetonujemy na piasku, wybuch wznieci wokół chmurę pyłu, która oślepi szczęściarzy nie znajdujących się na tyle blisko, by zginąć w bezpośredniej eksplozji. Patent przyjemny, ale szczerze, nie zauważyłem, aby miał on jakieś taktyczne wykorzystanie. Wrogowie w Spec Ops padają jak muchy po pierwszym, bądź drugim trafieniu, nie trzeba więc jakoś specjalnie kombinować, by dać sobie radę. A tak w ogóle, to strzelaninom w produkcie firmy Yager blisko do filmów w typie Commando. Trzech masakratorów kładzie pokotem setki przeciwników, sami przyjmując na klatę multum pocisków. Z akcentowanym na każdym kroku przez wydawcę realizmem ma to niewiele wspólnego. Jeśli dorwiemy się do jakiegokolwiek stacjonarnego karabinu maszynowego, festiwal śmierci i zniszczenia zbliży się do granicy absurdu.

Krystian Smoszna | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 45% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.

Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!
Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!

Przed premierą

Na rynku jest już mnóstwo gier tego gatunku, ale mało która startując z pułapu Early Access szturmem podbiła serca graczy, uzyskując 96% pozytywnych opinii spośród niemal 17 tysięcy wystawionych recenzji. Czy Valheim zasłużył na ten zachwyt?