Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 15 grudnia 2011, 08:47

autor: Natalia Berdys

Hitman: Absolution - o skradaniu i akcji w nowych przygodach agenta 47

Agent 47 po kilku latach przerwy ponownie wraca do akcji – w Hitman: Absolution znajdziemy nie tylko wyrafinowane taktycznie elementy skradankowe, ale również mnóstwo intensywnej akcji i efektownych wymian ognia.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Hitman: Rozgrzeszenie - Agent 47 nie powiedział ostatniego słowa

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Po pięciu długich latach łysemu zabójcy z kodem kreskowym na potylicy wreszcie powoli kończy się skrzętnie poukrywana krwawa forsa. Cierpliwość fanów Hitmana została wystawiona na ogromną próbę, jednak Duńczycy z I/O Interactive przerwali milczenie w najlepszym możliwym momencie. Absolution ma okazać się sporą rewolucją w stosunku do poprzednich, odznaczających się niezwykle wysokim poziomem trudności, odsłon serii. Zagorzali fani klasycznej skradanki, zmuszającej do wielogodzinnego kombinowania, pewnie już zaczynają kręcić nosami i zgrzytać zębami – wszystko wskazuje jednak na to, że ich narzekania mogą okazać się bezpodstawne. Przecież chyba nikt nie chce narazić się na gniew seryjnego zabójcy, prawda?

W Chicago pada deszcz...

Tym razem Agent 47 ograniczy obszar swoich działań do Chicago, które w Absolution zostanie przedstawione jako wyjątkowo mroczna i niebezpieczna metropolia, gdzie każdy ma do załatwienia jakiś swój interes, a stróże prawa za wszelką cenę starają się ułatwiać te szemrane procedery. Twórcy obiecują, że w porównaniu z poprzednią odsłoną dostaniemy do dyspozycji większą ilość plansz, na których rozegrają się poszczególne misje. Ponadto owe areny działań będą różnić się rozmiarami oraz otwartością terenu – pozwoli to na wykonywanie naszych obowiązków zarówno w tradycyjnym stylu, czyli atakując z ukrycia, jak również nie szczędząc nabojów podczas prowadzenia otwartych wymian ognia. Tak, to prawda – pistolet w wielu przypadkach będzie naszym podstawowym narzędziem rozprawiania się z przeciwnikami.

Agent 47 to od tej pory nie tylko maszynka do duszenia, skręcania karków i cichego eliminowania wrogów – teraz to wszechstronna bestia i zarazem doskonale wyćwiczony zabójca, robiący świetny użytek z możliwości, jakie stwarza otoczenie. Rozgrywka w Absolution stanie się zdecydowanie bardziej zróżnicowana – i choć solą gry pozostaną oczywiście ciche, skradankowe akcje, nie zabraknie również dynamicznych ucieczek czy pościgów oraz skryptowanych sekwencji, nadających wydarzeniom odpowiedni styl i płynnie przeprowadzających gracza do kolejnego fragmentu misji. Choć okoliczności sprzyjają cichemu likwidowaniu wrogów, nikt nie powiedział, że musimy bezszelestnie poruszać się po planszy i systematycznie eliminować kolejnych przeciwników – równie dobrze możemy wziąć do ręki spluwę i rozprawić się z antagonistami w bardziej wybuchowy sposób. Oczywiście skupimy wówczas na sobie uwagę praktycznie wszystkich znajdujących się w pobliżu oponentów, ale przecież zawsze trzeba liczyć się z konsekwencjami.

Skąd na potylicy głównego protagonisty wziął się kod kreskowy? Otóż bohater został stworzony przez profesora Otto Wolfganga Ort-Meyera 5 września 1964 w szpitalu psychiatrycznym w Rumunii, z którego wyszedł blisko 30 lat później po serii badań i wyczerpujących ćwiczeń. Kod kreskowy to jego symbol identyfikacyjny, pozwalający odróżnić go i przypisać do odpowiedniej grupy płatnych zabójców. Nieprzypadkowe są również cyfry widniejące pod owym oznaczeniem – 640509-040147. To kolejno rok, miesiąc, dzień, seria oraz klasa i numer seryjny, od którego wziął się pseudonim głównego bohatera – Agent 47.

Kompletny zabójca XXI wieku

W Absolution nie obejdzie się bez zmian w rozgrywce – tych ma być, rzecz jasna, cała masa. Największą – i zarazem najbardziej kontrowersyjną nowością okaże się tzw. tryb instynktu. Dzięki niemu odkryjemy potencjalne kierunki działań naszych przeciwników oraz ścieżki, po których ci się poruszają. Narzędzie to pozwoli również na namierzenie znajdujących się w pobliżu wrogów – ich sylwetki (nawet tych stojących za ścianą czy przeszkodą) pokryją się specjalnym czerwonym filtrem, co pozwoli łatwo zidentyfikować potencjalne ofiary. Jak tłumaczą autorzy, dzięki temu rozwiązaniu uda się pogodzić oczekiwania zarówno doświadczonych graczy, jak i tych, którzy niezbyt przepadają za śledzeniem wszystkich ruchów nieprzyjaciela i grą metodą „prób i błędów”. Wykorzystanie instynktu będzie jednak zupełnie dobrowolne, a częstotliwość jego wyboru ma być ściśle powiązana z poziomem trudności i metodami dokonywania kolejnych zabójstw. Efektowne, ciche likwidacje pozwolą na częstsze stosowanie tego udogodnienia. Dobrą wiadomością dla maniaków skradania się jest zapewne specjalnie przygotowywany ekstremalny poziom trudności – osobiście wolę nie myśleć, jak może on wyglądać.

W cichym eliminowaniu przeciwników z pewnością niezwykle pomocnym narzędziem będzie zabójczo skuteczna garota, choć Agent 47 skorzysta również z elementów otoczenia, nadających się do pełnienia roli naprędce zaimprowizowanej broni. Gliniana czaszka, kij, kabel elektryczny czy doniczka – wszystko to może okazać się skutecznym orężem w cichych starciach. Nasz protagonista nie stracił również umiejętności przebierania się – wdzianko ściągnięte z ciała zlikwidowanego przeciwnika nierzadko pozwoli mu przedostać się z jednej lokacji do drugiej, choć przemieszczanie się wśród bacznie spoglądających na naszą postać wrogów będzie sporym wyzwaniem. Panaceum na tego typu utrudnienia ma być możliwość „ukrywania się na widoku”. Polega ona na wykorzystywaniu odpowiednich zdolności i elementów otoczenia w taki sposób, by nie wzbudzić podejrzeń, a jednocześnie niepostrzeżenie opuścić zagrożony teren. Jednym z przykładów zaprezentowanych przez twórców jest jedzenie pączków, dzięki którym możemy ukryć twarz i – wykonując zupełnie pospolitą czynność – odwrócić uwagę przeciwników. Takie działania odbiją się na poziomie instynktu, co zmusi nas do dokonywania odpowiedzialnych wyborów, mających konsekwencje w późniejszym stadium gry.

Grałem w Doom Eternal i co za dużo... to na zdrowie!
Grałem w Doom Eternal i co za dużo... to na zdrowie!

Przed premierą

Spędziliśmy trzy godziny w skórze Doom Slayera broniąc Ziemi przed inwazją demonów. Czy nowy Doom nie jest zbyt podobny do poprzedniego? Czy nie za dużo tu platformówki i RPG? Znamy już odpowiedzi na część Waszych pytań.

Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi
Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi

Przed premierą

Escape from Tarkov zapowiada się na najbardziej realistyczny symulator przebywania na nieprzyjaznym terenie. Mechanizmy zabawy są bardzo proste – największe przeszkody czają się zupełnie gdzie indziej.

Doom Eternal – tak powinno się traktować legendy!
Doom Eternal – tak powinno się traktować legendy!

Przed premierą

Doom Eternal nie zapowiada się na bezpieczny sequel. To będzie coś jak druga część Terminatora czy Obcego przy swoich pierwowzorach, a ponadto prawdziwy hołd oddany klasycznej wersji Dooma. Tak powinno się traktować legendarne marki z lat 90.!