Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
25 sierpnia 2011, 08:50

autor: ElMundo

Kontrowersyjne nowości w Need for Speed: The Run - gamescom 2011

Dynamiczne ucieczki, masa sekwencji zręcznościowych i efektowne eksplozje – czy The Run to jeszcze Need for Speed?

Przeczytaj recenzję Need for Speed: The Run - recenzja wyścigów ze skryptami jak z Call of Duty

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Jedna z najsłynniejszych serii wyścigowych Electronic Arts wraz z kolejną odsłoną przechodzi ogromną rewolucję. Need for Speed: The Run zawiera niemało, często bardzo kontrowersyjnych nowości, które na pierwszy rzut oka zupełnie nie pasują do wyścigowego charakteru gry. Sekwencje zręcznościowe, piesze ucieczki po dachach wieżowców – czy to jeszcze stary, dobry NFS? Zamknięty pokaz The Run nie przynosi, niestety, zbyt wielu odpowiedzi na nurtujące fanów serii pytania.

Podczas trwającej kilkanaście minut prezentacji dostaliśmy do dyspozycji dwie diametralnie różniące się pod względem charakterystyki trasy. Pierwszą z nich, nazwaną Desert Pass, ulokowano w sąsiedztwie sporych rozmiarów kanionu, zlokalizowanego na ogromnej pustyni. Naszym celem jest wyprzedzenie dziesięciu przeciwników, dysponujących co prawda równie szybkimi furami, lecz nie zawsze potrafiących zrobić z nich należyty użytek. To, co od razu rzuca się w oczy, to mała podsterowność wozu, którym pokonujemy kolejne kilometry asfaltowej trasy. By płynnie wchodzić w zakręty, musimy wielokrotnie używać hamulców – jakakolwiek szarża i ścinanie łuków często kończy się kontaktem z poboczem, co skutkuje znaczną stratą odległości w stosunku do innych zawodników.

Trzeba jednak przyznać, że komputerowi rywale dobrze wiedzą, jak utrudnić nam życie podczas wyścigu – mimo że kilku z nich to typowe zapchajdziury blokujące ruch, to umiejętnie zajeżdżają nam drogę, dzięki czemu mogą łatwo pozbyć się szalejącej konkurencji. Oczywiście podczas kluczowych momentów w trakcie wyprzedzania możemy skorzystać z pomocy podtlenku azotu – ładunek nitro staje się nieocenionym panaceum na problemy związane z omijaniem innych kierowców. Musimy pamiętać także o ruchu ulicznym – choć samochodów na trasie nie jest zbyt wiele, nie trzeba się zbytnio starać, by z całym impetem wpakować się w tył jakiegoś jeepa. Takie zdarzenie szybciutko podsumowuje scenka pokazująca ogrom zniszczeń naszego cacka, a powrót na drogę trwa kilka ładnych sekund, podczas których współzawodnicy potrafią szybko się od nas oddalić.

Drugą z tras ulokowano w pokrytym grubą warstwą śniegu łańcuchu górskim. To niezwykle wymagający odcinek, pełen zdradzieckich nawrotów i bardzo ciasnych wiraży. Musimy być także przygotowani na nienaturalne zachowanie się auta podczas pokonywania wąskich ścieżek – twórcy dodatkowo nie ułatwiają nam życia, likwidując w kluczowych częściach toru barierki chroniące przed wypadnięciem ze szlaku.

Autorzy nie przygotowali fragmentu demonstrującego kontrowersyjne sekwencje quick time eventów i pieszych ucieczek przed policyjnymi obławami. Jak twierdzą producenci, to właśnie nad tym elementem pracują najmocniej i starają się w pełni oddać emocje towarzyszące pościgom, zrealizowanym w iście filmowym stylu. Jak na razie jednak nowy Need for Speed to ogromna niewiadoma – trudno powiedzieć, czy zagorzali fani serii będą zadowoleni ze zmian, jakie planuje zespół EA Games. Odpowiedź poznamy już za nieco ponad dwa miesiące.

Amadeusz „ElMundo” Cyganek

Testujemy grę BeamNG.drive - takich kraks nie ma nawet Burnout
Testujemy grę BeamNG.drive - takich kraks nie ma nawet Burnout

Przed premierą

Gry samochodowe od lat zmagają się z problemem realistycznego przedstawienia uszkodzeń pojazdów. W parze z coraz lepszą grafiką nie idzie bowiem fizyka odpowiedzialna za wizualne przedstawienie wszelkich uszkodzeń. BeamNG.drive robi to inaczej.

Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian

Przed premierą

Nadciąga drugi Elex, czyli kolejne dzieło kultowych twórców kultowego Gothica. Jak bardzo Elex 2 różni się od pierwszej części? Mieliśmy okazję się przekonać.

Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny
Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny

Przed premierą

Dying Light, najlepsza polska gra o zombie, czeka na sequel od 2015 roku i chyba się w końcu doczeka. Mieliśmy okazję zagrać w nowy tytuł Techlandu.