Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Darkest Dungeon II

27 października 2021, 14:21

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją

Choć Darkest Dungeon 2 znajduje się dopiero w fazie wczesnego dostępu, widać, że twórcy postanowili wzbogacić system znany z oryginału o wiele elementów. Jednocześnie jednak pokusili się o rezygnację z wielu ważnych mechanik.

Zapowiadana premiera gry: 2022.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Miałem okazję pograć nieco w Darkest Dungeon 2 i wiecie co? Jest inaczej. Zamiast co tydzień wracać do miasteczka służącego za bazę wypadową w trakcie naszych prób wyplenienia z kolejnych miejscówek naszego dziedzictwa plugastwa najróżniejszego rodzaju, teraz podróżujemy starym dyliżansem w stronę widocznej na horyzoncie od samego początku Góry. To tam czaić ma się największe zło. Gruntownych zmian względem oryginału znaleźć można tu dużo więcej. I choć część z nich czyni z DD2 naprawdę świetną grę RPG, tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już nie to samo Darkest Dungeon co kiedyś.

Co zapowiada się dobrze:

  1. dynamika starć;
  2. system relacji (jeżeli Red Hook trochę jeszcze nad nim popracuje);
  3. geneza i historie postaci;
  4. świeże podejście do tematu.

Co budzi niepokój:

  1. za mało Darkest Dungeon w Darkest Dungeon 2;
  2. zwiększenie jakości estetycznej kosztem wyrazistości;
  3. brak możliwości levelowania bohaterów;
  4. minimalizm w niemal każdym aspekcie gry.

Powrót do plugastw tępienia upragniony

Zacznijmy od wypraw – te są teraz dużo dłuższe. Po zaopatrzeniu się w jednej z karczm wybieramy trasę i ruszamy tłuc bezeceństwa wszelkiej maści i rozmiaru. Niestety, na razie nie ma ich zbyt wiele. Niemniej tym, które w grze się pojawiły, trudno zarzucić wtórność względem części pierwszej – modele postaci są zbudowane od zera, nawet jeżeli ich geneza zahacza o wydarzenia z „jedynki”. Podobnie rzecz ma się z bohaterami – choć teoretycznie dostaliśmy póki co tylko jedną nową klasę (uciekinierkę wykorzystującą w walce przede wszystkim umiejętność podpalania przeciwników), przeprojektowana została każda profesja.

Ogromnym zmianom uległa mechanika starć. Nie doświadczymy tu już przyprawiającego fanów „jedynki” o przedwczesne siwienie zawału serca, a jedynie załamania nerwowego – również niezwykle niekorzystnego dla bohatera, jednak niepozbawiającego go od razu życia. I trzeba przyznać, że w praktyce sprawdza się to naprawdę świetnie. Same walki są teraz znacznie bardziej dynamiczne – nie dość, że ograniczono czasowo niektóre z nich (po wykonaniu ostatniego działania w piątej rundzie ta po prostu się kończy), to jeszcze czuć wreszcie wagę poszczególnych ciosów. Doskonała synchronizacja dźwięku i obrazu nieraz powoduje ciarki. Chwila, kiedy nasz ciężkozbrojny z wysiłkiem podnosi swój potężny miecz i wkłada w cios całą siłę, miażdżąc ciało kultysty, potrafi na długo zapaść w pamięć.

Bohaterowie nie są słabowici na początku... ani potężni na koniec

Nie wszystkie zmiany wydają się jednak wpływać tak korzystnie na rozgrywkę. Kompletna rezygnacja z systemu levelowania postaci, przy zachowaniu możliwości wytrenowania każdej umiejętności zaledwie raz, to spory krok w tył. W pierwszej części każdy bohater mógł przecież osiągnąć 6. poziom, zwiększyć czterokrotnie (a przy użyciu modów nawet jeszcze bardziej) siłę broni oraz odporność pancerza, odblokować umiejętności obozowe, rozwinąć bitewne i zgarnąć nieskończone bonusy do statystyk za rozbudowywanie miasta. Można tylko mieć nadzieję, że z czasem w „dwójce” pojawi się chociaż część tych rozwiązań.

Póki co zastępuje je system relacji. Jako że od gospody do gospody (a więc przez co najmniej kilka godzin gry) podróżować musimy w tym samym składzie, między czworgiem wojowników zawiązują się przyjaźnie czy sojusze, a często pojawia się też nienawiść. Pozytywne relacje ułatwiają walkę – nasi bohaterowie są bardziej skłonni pomagać tym, których lubią, czasem nawet wykonując niezależny atak, kiedy towarzysz chybi. Potencjał tego rozwiązania wydaje się ogromny. Niestety, jak dotąd kilkakrotnie zdarzyła mi się sytuacja, w której po wykonaniu ataku przez jednego bohatera inny najpierw go zganił, a zaraz potem skomplementował. Ale pamiętajmy, że to wciąż wczesny dostęp.

Wyjątkowo trafionym rozwiązaniem wydają się też originy postaci. Od tej chwili bohaterowie nie są już rzucającymi generycznymi tekstami kawałkami mięsa armatniego, a postaciami z krwi i kości, ze swoimi motywacjami, obawami i zgrabnie przedstawioną historią. Jasne, w „jedynce” mieliśmy nawyki, choroby i całe mnóstwo statystyk, za którymi jednak nie stała żadna spójna opowieść. W tym przypadku postępowanie Red Hook w myśl zasady „mniej, a lepiej” zdaje się działać na korzyść gry.

Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją - ilustracja #3

Pierwsza część Darkest Dungeon ujrzała światło dzienne w styczniu 2016, szybko stając się nie tylko wielkim wydarzeniem w środowisku fanów oldskulowych „rogalików” RPG, ale i doczekując się miana jednej z najważniejszych gier niezależnych całego roku. Mimo oszczędnej szaty graficznej i niewielkiej zawartości pierwszej wersji gry „Najciemniejszy loch” sprzedawał się świetnie. Pozwoliło to twórcom na wydanie trzech dużych DLC i niezliczonej liczby mniejszych dodatków oraz oddanie w ręce graczy narzędzi moderskich. Wówczas okazało się, że to właśnie ze względu na swoją prostotę (zarówno pod względem graficznym, jak i kodowym) Darkest Dungeon stało się istnym rajem dla moderów. Obecnie w steamowym „warsztacie” możecie znaleźć ponad 2700 modyfikacji do tej gry. A zważywszy na tempo tworzenia kolejnych, osiągnięcie bariery 3000 zdaje się być tylko kwestią czasu.

TWOIM ZDANIEM

Zagrasz w Darkest Dungeon 2?

Pewnie, ciekawią mnie zmiany!
60,9%
Nie, to wszystko to herezja!
19,8%
Może, jeszcze nie wiem...
19,3%
Zobacz inne ankiety
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian

Przed premierą

Nadciąga drugi Elex, czyli kolejne dzieło kultowych twórców kultowego Gothica. Jak bardzo Elex 2 różni się od pierwszej części? Mieliśmy okazję się przekonać.

Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania
Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania

Przed premierą

Kiedy zaoferowano mi dostęp do wersji testowej Elden Ringa, oczywiście zgodziłem się od razu, spodziewając się przyjemnego dema na kilka godzin. Tymczasem spędziłem w tej grze 18 godzin rozłożonych na jakieś 3 dni życia.

Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno
Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno

Przed premierą

Różne gry wskazywano jako pogromców Diablo. Obecnie mamy remis z Path of Exile. Tyle, że na ring wszedł nowy (a zarazem nienowy) zawodnik, Lost Ark. Gra, która nie jest do końca hack'n'slashem, może zdewastować obu konkurentów.