Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Thronebreaker: The Witcher Tales Przed premierą

Przed premierą 27 września 2018, 16:00

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Wojna Krwi – niby Gwint, a trochę jak Heroesi. Graliśmy w wiedźmińskie RPG

Twórcy Wiedźmina 3 przygotowali kolejną RPG-ową przygodę w świecie, wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego. Wojna Krwi wyrosła na fundamencie Gwinta, ale jej twórcy zrobili wiele, żeby zadowolić także tych, którzy nie lubią karcianek.

Zapowiadana premiera gry: 23 października 2018.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Dużo czasu minęło, odkąd CD Projekt RED obiecał kampanie fabularne do sieciowego Gwinta. Pamiętam, że jeszcze na gamescomie w 2016 roku miałem okazję zobaczyć singlowy fragment karcianki z Geraltem w roli głównej. Wtedy wydawało się, że taka zabawa ma potencjał. Dziś, po dwóch godzinach spędzonych z grą Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści, wiem już, nad czym tak długo pracowali twórcy Dzikiego Gonu, i uspokajam fanów dobrej fabuły: jest nadal klimatycznie, nawet jeśli to nie Wiedźmin 4.

Wojna Krwi – niby Gwint, a trochę jak Heroes of Might and Magic - ilustracja #1
Walki rozgrywane są przy użyciu kart do Gwinta.

Czym jest Wojna Krwi?

Gra, która zaczynała jako moduł single player do Gwinta, według zapewnień twórców przerodziła się w trakcie pracy w pełnoprawny produkt dla jednego gracza. Zdaniem Mateusza Tomaszkiewicza, głównego reżysera Wojny Krwi, najnowsza produkcja „Redów” ma sporo do zaoferowania. Przede wszystkim to przygoda trwająca około 30 godzin, w trakcie której pokierujemy znaną z kart książek Sapkowskiego królową Meve – władczynią Lyrii i Rivii.

Historia rozpoczyna się w przededniu drugiej wojny z Nilfgaardem, co oznacza, że stanowi uzupełnienie wydarzeń, o których pisał sam Sapkowski, zatem „Redzi” po raz pierwszy pokusili się o ingerencję w opowieści zawarte w sadze o wiedźminie. Meve po powrocie na swoje włości zastaje część ziem pustoszonych przez bandytów, nazywających siebie Kundlami ze Spalli, więc postanawia osobiście rozprawić się z zagrożeniem, nie wiedząc jeszcze, co czai się tuż za zakrętem.

MEVE I GERALT

Ubóstwiany przez graczy na całym świecie zabójca potworów spotkał się z królową Meve tylko raz. Andrzej Sapkowski opisał to wydarzenie pod koniec Chrztu ognia, czyli trzeciej księgi sagi. Geralt z Jaskrem i resztą „wesołej kompanii” próbowali przeprawić się promem przez Jarugę, kiedy trafili na starcie oddziałów Nilfgaardu z partyzanckimi wojskami pod wodzą królowej. Wiedźmin stanął wtedy po stronie wojsk Północy, by zapewnić bezpieczeństwo swoim towarzyszom. Za heroiczną postawę w boju Geralt otrzymał tytuł szlachecki i oficjalnie został mianowany przez Meve Geraltem z Rivii. Wojna Krwi zaczyna się przed tymi wydarzeniami, więc można zakładać, że w trakcie kampanii spotkamy wiedźmina i weźmiemy udział w tamtej bitwie.

Historia poprowadzi nas przez pięć lokacji, nieodwiedzanych jeszcze w wiedźmińskim świecie „Redów”: Lyrię, Rivię, Aedirn, Mahakam oraz Angren. Poza wątkiem głównym w każdej z krain czeka masa zawartości opcjonalnej. Deweloperzy przygotowali około 75 questów pobocznych, w trakcie wykonywania których królowa spotka się zarówno z ludźmi, jak i z potworami, a ich zabicie wymagać będzie wiedźmińskiego miecza. Wybory, których dokonamy podczas zabawy, wpłyną na finalny kształt wydarzeń – Tomaszkiewicz poinformował, że gra przewiduje 20 odmiennych „stanów świata” w zależności od tego, jak potoczy się rozgrywka i jakie decyzje podejmiemy.

POLACY NIE GĘSI

Wojna Krwi posiada pełne udźwiękowienie. Historia prezentowana jest w formie opowiadania, więc mamy narratora opisującego wydarzenia, a kwestie dialogowe wypowiadane są przez znanych i lubianych aktorów głosowych. W trakcie pokazu dowiedzieliśmy się, że cała kampania posiada więcej linii dialogowych niż dodatek Serca z kamienia do Wiedźmina 3. Nie martwcie się – nie zabrakło polskiego dubbingu.

Wojna Krwi – niby Gwint, a trochę jak Heroes of Might and Magic - ilustracja #2
Spokojnie, dialogi są dubbingowane także po polsku.

Trochę Heroesów, trochę Gwinta

Choć wiele się zmieniło od pierwszych pokazów kampanii w 2016 roku (łącznie z protagonistą), niezmienna pozostała sama koncepcja. Naszą armię reprezentuje postać Meve, która na piechotę przemierza swe ziemie. Nie poruszamy się wprawdzie w turach, ale całość budzi lekkie skojarzenia z serią Heroes of Might & Magic – również w kontekście pola walki (o czym za chwilę). W trakcie zwiedzania zbieramy surowce – złoto, drewno oraz rekrutów – które następnie przydają się do rozwoju m.in. naszej talii. Dostajemy je po ważniejszych potyczkach oraz jako wynagrodzenie za zadania poboczne albo po prostu znajdujemy na mapie.

Wojna Krwi – niby Gwint, a trochę jak Heroes of Might and Magic - ilustracja #3
Wojna Nilfgaardu z Nordlingami trwa, a my trafiamy w sam jej środek.

ZWIADOWCY

Jeśli nie chce nam się eksplorować każdego zakątka samodzielnie, możemy skorzystać z usług zwiadowców – za 50 sztuk złota postawią oni na mapie znaczniki wskazujące surowce do zebrania (opisane jako łupy), ciekawe miejsca, które zazwyczaj zawierają jakąś aktywność poboczną, a także zagadki, które stanowią bardzo miłą odskocznię od zwykłych walk w Wojnie Krwi.

Grasz w sieciowego Gwinta?

48,2%

Kiedyś grałem, ale mi się znudziło

24,8%

Grałem tylko w Gwinta w Wiedźminie 3

13,6%

Nie, nigdy nie grałem

13,4%

Gram regularnie

Fallout 76 niepokoi – karty z perkami, kulawy V.A.T.S. i... emotki-wymioty
Fallout 76 niepokoi – karty z perkami, kulawy V.A.T.S. i... emotki-wymioty

Przed premierą

W sieci pojawiło się w ostatnich dniach mnóstwo materiałów z budzącego spore kontrowersje Fallouta 76. I wygląda na to, że tym razem tłum zmierzający pod siedzibę Bethesdy z widłami i pochodniami ma trochę racji. Nie o takiego Fallouta nic nie robiliśmy.

Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać
Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać

Przed premierą

W dalekiej Turcji szykuje się nam po cichu średniowieczna piaskownica totalna. Drugi Mount & Blade to gra całkowicie niszowa i wyraźnie nieoszlifowana, ale przy tym powalająca swoją skalą. Nic dziwnego, że powstaje tak długo!

Postnuklearne DayZ – dla kogo jest Fallout 76?
Postnuklearne DayZ – dla kogo jest Fallout 76?

Przed premierą

Fallout 76 z klasycznego RPG-a akcji zmienia się w grę-usługę sieciową, na dodatek z opcjonalną walką PvP, niczym w DayZ. Pytanie czy gra ma szanse przyciągnąć najbardziej konserwatywnych fanów serii?

Komentarze Czytelników (32)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.09.2018 16:12
1
Lettie
7
Legionista

Zapowiada się miodna rozgrywka :3 Nie mogę się doczekać.

27.09.2018 16:28
3
odpowiedz
wojto96
105
I am no one

A jak wygląda sama walka? Inaczej niż w Gwincie. Przede wszystkim pole bitwy nie jest płaskim stołem, tylko animowaną lokacją, w której po obu stronach widzimy trójwymiarowe modele dowódców.

Tak także będzie wyglądało pole bitwy w gwincie po aktualizacji "Homecoming", więc to nie jest jakaś ekskluzywność dla "Wojny Krwi", jak można zrozumieć z tekstu.

A jako całość zapowiada się naprawdę nieźle, tekst podsycił moje oczekiwanie wobec tej gry i liczę, że się nie zawiodę.

27.09.2018 16:46
odpowiedz
13 odpowiedzi
Takeshi_Kovacs
5
Pretorianin

Istnieja jakies inne gry tego typu? W sensie karcianki albo pseudo karcianki czy tam inne CCG/Deckbuilding Game, skupiajace sie na 'PvE' i ktore sie normalnie przechodzi? I w ktorych tryb PvE nie jest tylko po to, zeby byc?
Nagralem sie w zyciu wystarczajaco w MTG, zeby miec dosc PvP, wiec takie PvE karcianki mnie bardzo interesuja.

27.09.2018 18:37
odpowiedz
4 odpowiedzi
DamnGoodGamer
1
Legionista

Oglądałem właśnie materiał Michała na tvgry, wszystko fajnie i na koniec słyszę "tylko gog". :rage:

27.09.2018 18:42
👍
1
odpowiedz
dyxit
10
Pretorianin

Dla mnie obok RDR2 najbardziej oczekiwana premiera tej jesieni .

27.09.2018 19:03
odpowiedz
1 odpowiedź
A.l.e.X
115
Alekde

Nie spodziewajcie się po tej grze niczego więcej niż kombinacji karcianka + gra tekstowa z widokiem ala smartphone. Nazywanie tej gry cRPG to jak nazwanie Call of Duty symulatorem wojennym.

27.09.2018 19:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Lord .
46
Demons Welcome Here

https://www.youtube.com/watch?v=2wfKiVlsE_4
Szkoda, że system walki nie przypomina M&M tylko karcianka, może wyjść fajnie ale jednak wolałbym coś innego.

27.09.2018 22:38
odpowiedz
Wojt55
25
Centurion
7.0

Szkoda, że nie przygodówka. Oby gra była ciekawie przedstawiona.

28.09.2018 02:28
odpowiedz
dresX94
46
Senator

Bardzo lubię Gwinta i gram w niego regularnie od zamkniętej bety, ale tak jak już parę osób wspomniało, wybranie pojedynków karcianych w grze nie wydaje się najlepszym pomysłem. Jest to super zabieg marketingowy pod względem wypromowania Gwinta, który twórcy na pewno chcieliby, aby dawał jakieś zyski, ale w tym przypadku jest to wóz albo przewóz. Wiadomym jest, że jeżeli po Homecoming karcianka Redów się nie przyjmie, to trzeba będzie ją ściągać z rynku aby nie ponosić dalszych strat, ale ryzykowanie czymś takim przy grze, która jednocześnie ma być i nie być powiązana z Gwintem wydaje się być bezsensowne.

Popatrzmy na to z tej perspektywy, że twórcy dają (przynajmniej na tę chwilę) możliwość przejścia gry w sposób omijający elementy karcianki i analogicznie, wplatające je do walki. W przypadku, jeżeli gracz ominie wszystkie bitwy, bo go po prostu nie interesują, dostaje poprawną graficznie historię, która gameplayowo nie zachwyca, zaś fabularnie wątpię, aby miała przypominać oryginał, chociażby ze względu na kategorię wiekową. Cena 100 złotych za coś takiego nie wydaje się być szczególnie kusząca.

Osobiście bardzo czekam na Wojnę Krwi i z pewnością ją kupię, ale staram się patrzeć na to z drugiej perspektywy. Do Gwinta twórcy mogli dodać, podobnie jak w przeszłości, odpowiednie wydarzenie sezonowe związane z premierą gry, karty oraz wszelkiej maści tytuły czy ramki. Samą rozgrywkę w grze single mogli jednak, jak już sporo osób zasugerowało, zmienić na coś w stylu chociażby HoMM czy innej strategii turowej, nie mówiąc już o wszelkiej maści RPG. Szczerze życzę Redom sukcesu z tym i kolejnymi projektami, ale wątpię, aby to był najlepszy pomysł w rozwijaniu uniwersum i swojego portfolio.

28.09.2018 09:45
odpowiedz
PC_race
1
Legionista

Zamiast robic ta karcianke, mogli zrobic 3 dodatek do wiedzmina.
Jestem przekonany, ze wiecej osob by bylo zadowolonych
Niech zrobia cyberpunka 2077 jako karcianke

post wyedytowany przez PC_race 2018-09-28 09:48:51
28.09.2018 15:08
odpowiedz
str1111
29
Pretorianin

Historia poprowadzi nas przez pięć lokacji, nieodwiedzanych jeszcze w wiedźmińskim świecie „Redów”: Lyrię, Rivię, Aedirn, Mahakam oraz Angren.

Aedirn odwiedzaliśmy już w W2, chyba że w tym zdaniu chodzi o lokacje w Aedirn których nie odwiedzaliśmy.

29.09.2018 07:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Kowalus20
78
Pretorianin

Rewelacji nie ma, racej nie glupie osoby zauwaza, ze to da bardziej problemy z gotowka, ktora sie konczy intrzeba wydac oddzielny produkt za 100zl, nizeli tansze dlc, rozwiniecie do gwinta. No ale kto co lubie sa gracze i „gracze”.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze