Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

ALICE VR Przed premierą

Przed premierą 21 czerwca 2016, 15:00

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Graliśmy w ALICE VR – Alicja w krainie wirtualnej rzeczywistości

Przetestowaliśmy ALICE VR – jeden z ambitniejszych polskich projektów, wykorzystujących technologię VR. Podczas pokazu zatraciliśmy się w dziwacznym świecie, czerpiącym zarówno z Alicji w Krainie Czarów, jak i literatury oraz kina science fiction.

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

  1. produkcja gliwickiego Carbon Studio, wykorzystująca technologię wirtualnej rzeczywistości;
  2. dostępna będzie także wersja 2D;
  3. powolna rozgrywka, inspirowana serią Myst i skupiająca się na rozwiązywaniu zagadek oraz eksploracji;
  4. częste zabawy z percepcją – zmniejszanie się oraz zwiększanie czy poruszanie się wbrew prawom grawitacji;
  5. akcja osadzona na opustoszałej obcej planecie, na której musimy rozwiązać zagadkę zniknięcia mieszkańców;
  6. świetnie zaprojektowany świat, wykorzystujący silnik Unreal Engine 4.

Stworzona przez Lewisa Carrolla Alicja nie ma lekko. Miały być tylko dwie książki, skończyło się na nawiązaniach w muzyce i literaturze oraz występach w spektaklach i filmach (jeden – niemal jednogłośnie uznany za niewypał – niedawno trafił do polskich kin). W grach też zresztą ma całkiem pokaźną reprezentację: mowa tu przede wszystkim o American McGee’s Alice oraz Alice: Madness Returns, produkcjach mrocznych i zdecydowanie bardziej posępnych niż powieść, która posłużyła im za inspirację. Teraz zaś dziewczyna – tym razem przy wydatnej pomocy polskiego Carbon Studio oraz technologii wirtualnej rzeczywistości – ponownie musi udać się w głąb króliczej nory. A my, odwiedzając siedzibę zespołu w Gliwicach, postanowiliśmy podążyć tam razem z nią.

Graliśmy w ALICE VR – Alicja w krainie wirtualnej rzeczywistości - ilustracja #1
Świat ALICE VR czerpie garściami z klasyki science fiction.

Od razu zaznaczmy – ALICE VR nie jest bezpośrednim tłumaczeniem prozy Carrolla na język gier, a jedynie czerpie z niej inspiracje. Główna bohaterka ma to samo imię, ale to już nie rezolutna dziewczyna, a pilot statku kosmicznego. Całość osadzona jest bowiem w klimatach science fiction: lądujemy na nieznanej planecie, by uzupełnić zapasy grafenu, wkrótce jednak okazuje się, że jej mieszkańcy zniknęli w tajemniczych okolicznościach. Gra ma być dość krótka – w tym czasie sami zdecydujemy, czy chcemy wykonywać nasze główne zadanie, czy może myszkować po zakamarkach dziwacznego świata i poznać los tubylców. A zdecydowanie jest tu co eksplorować: poszczególne lokacje są pomysłowo wykonane i od razu możemy poczuć, że nie jesteśmy u siebie. Projekt oprawy wizualnej ALICE VR robi spore wrażenie. Wielobarwne chmury pyłu przecinające horyzont, ogromny, błękitny księżyc na niebie… Niby nic, czego nie widzielibyśmy w innych tytułach, ale w wirtualnej rzeczywistości prezentuje się świetnie. Szkoda tylko, że w zatraceniu się w tym malowniczym świecie przeszkadzają piksele, ale to już problem pierwszej generacji gogli do wirtualnej rzeczywistości.

Graliśmy w ALICE VR – Alicja w krainie wirtualnej rzeczywistości - ilustracja #2

Gry inspirujące się Mystem nie rosną ostatnimi czasy na drzewach, co nie oznacza wcale, że Carbon Studio nie będzie mieć konkurencji w zdobywaniu sobie przychylności bazy fanów tej kultowej produkcji. Jeszcze w tym roku na półki sklepowe ma bowiem trafić Obduction, duchowy następca serii, który tworzony jest przez zespół Cyan Worlds. Podobieństw do ALICE VR jest sporo: rozgrywka polega praktycznie na tym samym, ponownie trafiamy do dziwnego, obcego świata, a całość projektowana jest przy pomocy Unreal Engine 4. Szykuje się ostra walka.

Nieco gorzej jest z samą rozgrywką, dokładniej zaś z jej tempem – co niestety też jest w dużej mierze zasługą nowej technologii. Nasza bohaterka porusza się z iście ślimaczą prędkością, bowiem w innym przypadku grającemu może zacząć wariować błędnik. Jednak twórcy obiecują, że prędkość poruszania będzie można płynnie regulować i dostosować ją do swojej „tolerancji na VR”.

W moim przypadku włóczenie się noga za nogą po sporych, otwartych przestrzeniach (a takie też będą) było nieco męczące. Poza tym mankamentem całość przypomina nieco Myst. Przemierzamy opustoszały świat, próbując odkryć jego tajemnicę, rozwiązując kolejne zagadki i eksplorując otoczenie, a wszelkie poszlaki dotyczące fabuły odnajdziemy w rozmowach ze sztuczną inteligencją z naszego statku, audiologach czy elementach środowiska. Na dłuższą metę taka zabawa wydawałaby się nużąca, ale Carbon Studio zapewnia, że grę bez problemu da się ukończyć w trzy, cztery godziny – choć jeśli chcecie odkryć każdy sekret planety, wymagane będzie więcej niż jedno podejście.

Graliśmy w ALICE VR – Alicja w krainie wirtualnej rzeczywistości - ilustracja #3
Będąc na tak dziwnej planecie, podążanie za białym królikiem w głąb jego nory wydaje się być nawet logiczne.

Daniem głównym są tutaj oczywiście zagadki, które jednak nie sprawiają większych kłopotów. Poza jednym wyjątkiem, przy którym musieliśmy poprosić deweloperów o podpowiedź, łamigłówki nie należą do skomplikowanych i ograniczają się do przesuwania dźwigni, rzucania przedmiotami do celu czy zwiększania się i zmniejszania na modłę Alicji w oryginalnej powieści. Mimo niezbyt wysokiego poziomu trudności, ALICE VR potrafi od czasu do czasu zbić gracza z tropu – bo, tak jak w swej literackiej inspiracji, w tym świecie nie wszystko podlega zasadom logiki. Możemy więc wejść do danego pomieszczenia, nacisnąć jakiś przycisk, obrócić się i zorientować, że tak naprawdę stoimy w długim korytarzu, z końca którego w dodatku sunie wprost na nas ściana. Jednym z moich ulubionych momentów podczas testowanych etapów była sekwencja, w której w zupełnie ciemnej hali musiałem niemalże na ślepo poruszać się pomiędzy platformami, które pokazywały się dopiero wtedy, gdy na nie wszedłem.

Wyjemy do księżyca – grałem w Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wyjemy do księżyca – grałem w Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Przed premierą

W Puszczy Białowieskiej obok żubrów i wilków żyją wilkołaki. Warszawskie studio przenosi stary fabularny system Wilkołak: Apokalipsa na polskie ziemie. Czy jednak literacka gra paragrafowa wystarczy, aby zainteresować gracza?

Blizzard nie składa broni – Graliśmy w World of Warcraft Shadowlands
Blizzard nie składa broni – Graliśmy w World of Warcraft Shadowlands

Przed premierą

Ósmy dodatek do króla MMORPG na horyzoncie i zapowiada się, że będzie całkiem udanym rozszerzeniem. Pod warunkiem jednak, że Blizzard nie będzie uparty i tym razem posłucha graczy. Czy jeden element WOW Shadowlands może popsuć cały dodatek?

Total War: Troy – w tym roku wakacje spędzę w Grecji
Total War: Troy – w tym roku wakacje spędzę w Grecji

Przed premierą

Seria Total War nie zwalnia tempa. Trochę ponad rok po Trzech królestwach na rynku zadebiutuje Saga Troy. To teoretycznie mniejsza produkcja, jednak kilka godzin z nią spędzonych pokazało mi, że i tak będzie się z nią dało spędzić dziesiątki godzin.