Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

LEGO Worlds Przed premierą

Przed premierą 7 czerwca 2015, 13:03

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Testujemy wczesną wersję gry LEGO Worlds, konkurentkę Minecrafta

Klocki LEGO wkraczają na terytorium opanowane dotychczas przez sandboksowe klony popularnego Minecrafta. Dzieło Traveller's Tales wypróbowuje sprawdzoną formułę łącząc ją z mechaniką znaną ze swoich poprzednich gier z lego ludkami w roli głównej.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry LEGO Worlds – to nie jest nowy Minecraft

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

LEGO WORLDS W SKRÓCIE:
  1. rozgrywka polegająca na eksploracji klockowych terenów;
  2. łatwa i szybka możliwość odblokowywania obiektów;
  3. możliwość korzystania z różnych środków transportu;
  4. mechanika nie odbiegająca zasadniczo od pozostałych produkcji dewelopera;
  5. na razie brak jakichkolwiek wyzwań.

Markus Persson stworzył grę Minecraft - sandboksowy tytuł, który rozkochał w sobie setki tysięcy osób ślęczących godzinami w wirtualnym świecie i ciosających kwadraty, budując z nich abstrakcyjne twory. W sumie nie do końca wiadomo po co, ale pomysł padł na podatny grunt, na którym mogli wykazać się ludzie kreatywni. Trafiony pomysł zwykle znajduje naśladowców, więc przez ostatnie kilka lat jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać klony dzieła Perssona. Jedne udane, inne mniej. Sił w gatunku postanowiło spróbować także studio Traveller's Tales, znane skądinąd z hurtowej produkcji kolejnych tytułów z serii LEGO. To chyba pierwszy przypadek kiedy za sandboksowy odpowiednik Minecrafta wziął się tak utytułowany deweloper. Gra LEGO Worlds obecnie dostępna jest na platformie Steam w ramach wczesnego dostępu, dzięki czemu mogliśmy na nią rzucić okiem.

Testujemy wczesną wersję gry LEGO Worlds, konkurentkę Minecrafta - ilustracja #2
Silnik fizyczny w LEGO Worlds nie należy do specjalnie skomplikowanych.

LEGO Worlds znajduje się nadal w fazie rozwoju w związku z czym oczywistym jest, że dostępny na Steamie produkt nie jest kompletny i jakiekolwiek dywagowanie o jego ostatecznym kształcie jest nie na miejscu. Gra nie zawiera jeszcze żadnego samouczka, który chyba na tym etapie nie do końca by spełniał swoje zadanie, jako że przystępując do zabawy nie zostajemy wrzuceni w żadne sztywne ramy wymuszające na nas konkretyzację działań. Generujemy proceduralny świat i zostajemy w obszarze LEGO galaktyki. Ekran startowy pozwala na wybór jednej z dwóch klockowych postaci, w które na początku się wcielimy, ale wraz z eksploracją świata możliwość kreowania bohatera przybierze niemal nieograniczoną formę.

Testujemy wczesną wersję gry LEGO Worlds, konkurentkę Minecrafta - ilustracja #3
Aby dosiąść smoka nie trzeba go nawet wcześniej pokonać.

Choć forma LEGO Worlds koncepcyjnie z grubsza przypomina Minecrafta, na obecnym etapie gra studia TT wydaje się podążać swoimi ścieżkami, odwołując się zastosowanymi mechanikami przede wszystkim do pozostałych gier tego dewelopera. W wirtualnym świecie klocków istnieje cykl dobowy i w nocy zaczynają pojawiać się jakieś nieprzyjemne bestie takie jak szkielety, ale ich pokonanie to bułka z masłem. Kilka uderzeń i przeciwnik rozpada się, a w naszym menu pojawia się możliwość zamiany w pokonaną postać. Dotyczy to zresztą nie tylko szkieletów, ale wszelkich innych napotkanych w czasie eksploracji postaci. Kluczem do zrozumienia czym na obecnym etapie jest LEGO Worlds, jest właśnie słowo „eksploracja”.

Testujemy wczesną wersję gry LEGO Worlds, konkurentkę Minecrafta - ilustracja #4
Gra korzysta ze zróżnicowanych środowisk i może zamienić się nawet w Symulator Farmy.

Gra w żaden sposób nie ogranicza możliwości podróżowania. Przez kilka pierwszych minut biegamy bez celu, ale już za chwilę możemy dosiąść jednego z błąkających się w okolicy rumaków. Za chwilę przesiądziemy się na krowę, kozę, świnię, wielbłąda czy nawet smoka - wszystko zależy od tego jak dalece jesteśmy wytrwali w zwiedzaniu proceduralnego świata dzielącego się na różnotematyczne strefy. Jest kraina wielkich grzybów, las, spalona słońcem pustynia, sielskie krajobrazy wsi czy wrzące magmą wulkany, a także ogromne połacie jeszcze nijak nie wykorzystanej wody. Wytrwałość klockowego podróżnika popłaca, bo w różnych częściach mapy znajdziemy także pojazdy mechaniczne. Są gotowe samochody, śmigłowce czy samoloty, którym możemy wznieść się ponad klockowe chmury i przyjrzeć krajobrazowi z góry czy też poszukać nie odkrytych jeszcze wysepek.

Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny
Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny

Przed premierą

Dying Light, najlepsza polska gra o zombie, czeka na sequel od 2015 roku i chyba się w końcu doczeka. Mieliśmy okazję zagrać w nowy tytuł Techlandu.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie
Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie

Przed premierą

Seria Rainbow Six od lat nastawiona była przede wszystkim na taktyczną rozgrywkę sił specjalnych. Tym razem gra zabiera naszych Operatorów do świata żywcem wyjętego ze Stranger Things i mówi, że to wcale nie tryb Zombie z Call of Duty.