Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 10 września 2013, 15:00

autor: Sting

Recenzja gry Outlast - najstraszniejszy survival horror ostatnich lat

Outlast to najstraszniejsza gra, jaka ukazała się w ostatnich latach. Produkcja studia Red Barrels pod względem klimatu i atmosfery zostawia daleko w tyle Amnesię: A Machine for Pigs – swoją główną konkurentkę.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • przerażająca atmosfera;
  • interesująca fabuła;
  • fenomenalna oprawa dźwiękowa.
MINUSY:
  • bohater potrafi zaciąć się w miejscu;
  • brak interesujących zagadek;
  • słabo wyglądające modele postaci.

Wydana w 2007 roku przez studio Frictional Games Penumbra: Przebudzenie zapoczątkowała nowy rozdział w gatunku gier survival horror. Jej twórcy postawili przede wszystkim na przerażającą atmosferę oraz rozwiązywanie zagadek, walka stanowiła zaś wyłącznie dopełnienie, a nie główny element rozgrywki. W ten sposób seria Penumbra uniknęła błędu, który sprawił, że wcześniejsze Call of Cthulhu: Mroczne zakątki świata studia Headfirst Productions nie poradziło sobie najlepiej ze straszeniem graczy. Zasada jest bowiem prosta – jeżeli coś da się zabić, automatycznie staje się mniej przerażające. Mroczne zakątki świata bieganiem z thompsonem i strzelaniem do istot z Mitów przekreśliły cały potencjał Lovecraftowskiego horroru.

O wiele lepiej pod tym względem wypadła kolejna gra Frictional Games, Amnesia: Mroczny obłęd, która w 2010 roku podbiła serca graczy na całym świecie. Niestety, przekazanie prac nad kontynuacją serii, A Machine for Pigs, ekipie The Chinese Room – autorom głośnej przygodówki Dear Esther – nie wyszło tej pozycji na dobre. Przede wszystkim straciła swój niepowtarzalny klimat grozy na rzecz pseudofilozoficznych rozważań dotyczących industrialnej fazy kapitalizmu, podlanych dla większego efektu mistyką i okultyzmem.

Tymczasem studio Red Barrels postanowiło wyznaczyć nowe standardy w dziedzinie komputerowego horroru. Outlast, bo o tej grze mowa, to jeden z najstraszniejszych tytułów, w jakie miałem okazję kiedykolwiek zagrać. Uwierzcie mi, że Amnesia to przy nim spacerek po parku w pogodne niedzielne popołudnie. Żeby wszystko było jasne – nie należę do osób bojaźliwych. Oglądając horrory, zazwyczaj ziewam z nudów, podobnie wygląda sprawa z większością powieści grozy. Odpalając Outlasta, zadbałem więc, aby doznania płynące z rozgrywki nieco spotęgować. Zacząłem późno w nocy, w ciemnym pokoju i ze słuchawkami na uszach. Był to poważny błąd, bowiem już po kilku minutach po prostu bałem się grać dalej. Każde kolejne pomieszczenie, każda kolejna napotkana postać, każdy nawet najmniejszy szmer i cień na ścianie sprawiały, że drżały mi ręce. Wstyd się przyznać, ale czułem się niczym dziecko pozostawione przez rodziców w ciemnym pokoju, które błaga w myślach, aby ktoś zapalił światło.

Położony na odludziu nawiedzony dom wariatów. Skąd my to znamy? - 2013-09-10
Położony na odludziu nawiedzony dom wariatów. Skąd my to znamy?

Szpital dla obłąkanych Mount Massive Asylum

W grze wcielamy się w postać Milesa Upshura, niezależnego dziennikarza, który otrzymał informację pochodzącą z anonimowego źródła, że w starym szpitalu dla obłąkanych Mount Massive Asylum – położonym gdzieś głęboko w Górach Skalistych – dzieją się dziwne rzeczy. Otwarta na nowo przez znaną z działalności charytatywnej transnarodową korporację Murkoff Corporation instytucja skrywa w swych trzewiach przerażające sekrety, które przyjdzie nam poznać. Bez żadnej broni, wyposażeni wyłącznie w kamerę i kilka zapasowych baterii, wkraczamy do budynku, który wita nas krwawymi scenami niedawnej masakry. Ktoś – lub coś – zabija pensjonariuszy i personel ośrodka, a jedyni żyjący świadkowie tych przerażających wydarzeń są zbyt mocno zaburzeni, by służyć jakąkolwiek pomocą. Co więcej, są również niebezpieczni.

Czasami lepiej po prostu nie patrzeć. - 2013-09-10
Czasami lepiej po prostu nie patrzeć.
Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

sekret_mnicha Ekspert 5 lipca 2014

(PC) Outlast to krwawy horror wysokiej próby. Jest posępny klimat, jest walka o życie, jest świetna oprawa audio-video oraz ciekawa historia, a na dodatek jest zaskakująco dużo gore (więcej niż horroru). Polecam na lato. Podawać w ciemnym pomieszczeniu.

8.0
Przepis na cyberpunka to pixel art i synthwave – recenzja gry VirtuaVerse
Przepis na cyberpunka to pixel art i synthwave – recenzja gry VirtuaVerse

Recenzja gry

VirtuaVerse to pixel artowe i synthwave’owe dzieło sztuki. Przyjemna dla oka i ucha podróż do lat 80, która wskrzesza zakurzony gatunek przygodówek point’n’click.

Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi
Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi

Recenzja gry

Na praktycznie każdym etapie gry przynajmniej raz trafi Was szlag. Początkowo żmudna i nudnawa rozgrywka z czasem nam to jednak wynagradza. Z nawiązką! Jak w życiu. Jak wino. Arise: A Simple Story to gra niepozorna, uniwersalna, piękna i emocjonalna.

Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna
Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna

Recenzja gry

Song of Horror to straszna gra, która stawia na klasyczną prezentację, unikanie konfrontacji i zagadki. Ale czy wszystko, co tu straszy, na pewno było zamierzone przez twórców?