Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 10 maja 2002, 10:16

autor: Shuck

Starmageddon - recenzja gry

Starmageddon to nowa produkcja firmy Lemon Interactive, rodzimego dystrybutora gier, określana jako „kosmiczny RTS 3D nowej generacji”.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Minęło dwa i pół roku od wydania fantastycznej, wspaniałej i uduchowionej gry „Homeworld”. Minęło półtora roku od ukazania się jej kontynuacji – „Homeworld: Cataclysm”. Na „Homeworld 2” przyjdzie poczekać jeszcze może nawet blisko rok. Nie jest to zatem zły moment po temu, by zainteresować się „Starmageddonem” – erteesem stosunkowo ładnym, delikatnie to ujmując: zainspirowanym ideą „Homeworlda”, a przy tym w stu procentach rodzimym.

Niestety, ach niestety, nie jest to gra dla każdego... gdy rzuciłem okiem na zalecaną przez producenta konfigurację sprzętową, uśmiechnąłem się sam do siebie, gdyż dobrze wiem, że życie bez poczucia humoru jest szare i skończyć się nie może. Skądinąd widziałem już grę wcześniej, wiedziałem, że graficznie prezentuje się wypisz-wymaluj jak „Homeworld”, który rozwijał skrzydła na sprzęcie już dwa lata temu praktycznie dowolnym. Siłą rzeczy uznałem, że deklarowany w tym przypadku apetyt na P3 1000 MHz, 512 MB RAM i GF3 jest wynikiem zaspokojenia pragnienia innej natury. Gdy odpaliłem grę na komputerze akurat spełniającym dwukrotnie niższe wymagania minimalne, niemalże zlał mnie zimny pot – oto po ekranie lata nie więcej niż trzydzieści jednostek, na kompozycję tła składa się pustka kosmiczna, a pokaz slajdów zrobił się taki, że w nic nie mogę myszą trafić. Poleciała rozdzielczość ekranu, poleciały kolory, kompresja tekstur, ich jakość i rozdzielczość – przestało się dać oglądać, trochę zaczęło się dać grać, aczkolwiek nadal i zbyt często zdarzały się sytuacje, przy których zcukrzony miód uznać należy za płynny. Zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, że o ile bez poczucia humoru jednak żyć się da, o tyle bez P4 5GHz coraz ciężej. Pół biedy, gdyby na monitorze działo się ho-ho co, a nawet jeszcze trochę.

Załóżmy jednak, że mało kto ma dziś na stanie procesor nie wyciągający gigaherza i że mało kto nie zakupił pamięci w ostatnie wakacje, gdyż większa część wrażeń wynikających z gry w „Starmageddon” jest miła. Pierwsze takie miłe wrażenie, które wita świeżo upieczonego gwiezdnego stratega to muzyka. Jest dobra, trzyma nastrój pozaziemskiej tułaczki, a mniej więcej wszyscy doskonale się już od kilkudziesięciu lat orientujemy, jaka muzyka w próżni brzmi najlepiej. :-) Inna sprawa, że podczas misji zdecydowanie przydałoby się, żeby była ona cokolwiek mniej zauważalna, bardziej... ambientowa, gdyż nawet gdy utwór się podoba, nie sposób go słuchać na okrągło przez dłuższy czas. Ale w sumie można.

Podobnie rzecz się ma z grafiką. Jest w porządku. Wprawdzie żadnych cudów tu nie doświadczymy, ale i przyczepić się nie ma za bardzo do czego. Zarówno trójwymiarowe modele występujących w grze obiektów, jak i ich obteksturowanie nie pozostawia wiele do życzenia – znać wprawną rękę, a zresztą dość spojrzeć na listę płac, na której niemal połowa figurujących nazwisk przynależy grafikom. Pewien niepokój daje się odczuć przy dużych zbliżeniach, gdyż tekstury, choć ładne, sprawiają nieco kreskówkowe wrażenie przez wzgląd na nadto wyraźne ich kontury – troszkę przywodzą one na myśl rysunek wykonany ołówkiem, a następnie pokolorowany. Łatwo jednak do tego ciut-ciut niekosmicznego stylu się przyzwyczaić, tym bardziej że rzadko kiedy zachodzi potrzeba bliższego przyjrzenia się swoim podkomendnym pikselom. Zresztą, czymś się „Starmageddon” z wyglądu od „Homeworlda” różnić musi. Niestety, ach niestety i tu nienaganny efekt pracy grafików cokolwiek popsuli programiści. Rzecz w tym, iż przestrzeń kosmiczna otaczająca pole bitwy w istocie je otacza, gdyż jest obteksturowaną kulą.

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…