Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 27 marca 2012, 11:21

autor: Kayleigh

Mroczny thriller twórców serii Runaway – recenzja gry Yesterday

Satanistyczna sekta, alchemiczne praktyki, mroczny klimat, amnezja, przemoc, tortury, pentagramy i krzyże – to naprawdę gra Pendulo Studios? Przekonaj się w recenzji ich najnowszego dzieła: Yesterday.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Skoro gra ma być mroczna, finał niewątpliwie powinien rozegrać się w ruinach starego kościoła w Szkocji.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
PLUSY:
  • fascynująca, wciągająca, przejmująca i pełna zaskakujących sytuacji historia;
  • poruszający, wiarygodny główny bohater;
  • charakterystyczne i interesujące z punktu widzenia psychologii pozostałe postacie;
  • prześliczna grafika i klimatyczna muzyka;
  • ciekawy sposób narracji;
  • przydatny system podpowiedzi;
  • niewygórowany poziom zagadek.
MINUSY:
  • długość gry;
  • bezgłośne komentarze bohaterów;
  • słabo widoczne namierzanie hotspotów.

Kocham gry Pendulo Studios. Za wciągającą, intrygującą, odjechaną fabułę. Za nietuzinkowe, przekonujące, nieco (albo i nieco bardziej niż nieco) szurnięte postacie. Za uroczy, barwny, często groteskowy świat. Za przepiękną, wpadającą w ucho muzykę. A przede wszystkim za kapitalne, absurdalne, genialne poczucie humoru, obecne w zwariowanych dialogach i komentarzach, w przerysowanym wyglądzie lokacji i bohaterów, w nieprawdopodobnych zwrotach akcji. Stanowiące o istocie, klasie i finezji dzieł tego studia. O tym, że bawią one, relaksują, pobudzają do śmiechu.

I oto moi ulubieni autorzy uparli się zrobić thriller. Ach, joj – pomyślałam, ze sporymi obawami odpalając Yesterday.

Hiszpańska firma powstała w 1994 roku i w tym samym roku zadebiutowała przygodówką Igor. Światową sławę przyniosła jej pierwsza część trylogii Runaway. Kolejne (Sen żółwia i Przewrotny los) ugruntowały pozycję tego świetnego studia. W ubiegłym roku autorzy ci na kanwie jednego ze swych wcześniejszych dzieł (Hollywood Monsters) opracowali przesympatyczne The Next Big Thing, w naszym kraju wydane przez Ubisoft, podobnie jak ostatnia część Runaway. Pozostaje trzymać kciuki, by Yesterday, pierwsza mroczna gra tych utalentowanych twórców, trafiła również do sklepów w Polsce.

Na szczęście nie ma tak, że twórcy trylogii Runaway absolutnie odcięli się od swych korzeni. Od pierwszych minut zabawy charakterystyczna dla nich komiksowa kreska jest rozpoznawalna, mimo że poruszamy się w środowisku przedstawionym bardziej realistycznie niż w poprzednich grach. Bohaterowie również naznaczeni są tym specyficznym sznytem, typowym dla postaci Pendulo. A opowiadana historia stanowi majstersztyk pomysłowości, intrygi i oryginalności, choć tym razem nie bazuje na kontaktach z UFO czy pokręconych relacjach z potworami i nie natrafiamy w niej na transwestytów. Na dodatek faktycznie jest mroczna, aczkolwiek tak prawdziwie i lekko wstrząsająco dopiero pod sam koniec. Niemniej już sam ekran startowy i kapitalne intro jednoznacznie wskazują, żebyśmy nie nastawiali się na absolutnie beztroską rozrywkę.

W każdej szanującej się przygodówce przeszukanie śmietnika jest obowiązkowe.

Oto w Nowym Jorku giną bezdomni. Charytatywna organizacja „Dzieci Don Kichota” wysyła swoich wolontariuszy, by ostrzegli kryjących się w różnych dziwnych i zapomnianych przez Boga miejscach włóczęgów o grożącym im niebezpieczeństwie i udzielili niezbędnej pomocy. W ten sposób poznajemy pierwszą dwójkę bohaterów – Henry`ego White’a i Samuela Coopera, którymi sterujemy na samym początku, a także króciutko pod koniec zabawy. Natomiast główną grywalną postacią jest tajemniczy John Yesterday, melancholijny mężczyzna bez przeszłości, a może właśnie z przeszłością aż nazbyt bogatą – tego tak naprawdę nie wiemy, ponieważ John cierpi na amnezję i przez większość czasu gry próbuje dowiedzieć się, dlaczego tak się stało, czego nie pamięta i skąd na jego dłoni wzięła się tajemnicza blizna w kształcie litery Y. Oczywiście John (i parę innych osób) znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie, a zadaniem gracza jest szczęśliwie przeprowadzić go przez szereg emocjonujących perypetii i zaskakujących wydarzeń.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?

Recenzja gry

Twórcy Styxa i RPG Gra o Tron zapraszają na przygnębiającą opowieść o szaleństwie. Czy bazujące na papierowym erpegu i twórczości Lovecrafta Call of Cthulhu przekona do siebie fanów strasznych przygodówek? Jeśli przymkną oko na parę wad – to tak.

Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił

Recenzja gry

Pierwszy epizod Life is Strange 2 rozpoczyna historię zupełnie inną od nastawionej głównie na nastoletnie perypetie i osadzonej w jednym mieście opowieści z „jedynki”, ale nie gubi przy tym najlepszych zalet swojego poprzednika.

Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności
Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności

Recenzja gry

Agony miało pokazać innym pierwszoosobowym horrorom gdzie raki zimują. Niestety, tegoroczna wizyta w piekle, mimo swoistego odpychającego uroku, nie zostanie bestsellerem sezonu. A szkoda.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.03.2012 13:13
Andre25
81
Konsul

Ten mroczny klimat gry mnie jakoś nie przekonuje przez tę grafikę animowaną.Ostatnio grałem przy takiej oprawie w grę The Next Big Thing i nie to,że gra słaba to krótka.Co prawda uwielbiam mroczny thrillery w przygodówkach,ale ten tytuł ominę szeroki łukiem.Już wolę powrócić to kapitalnej serii Black Mirror czy świetnego Lost Horizona.

27.03.2012 13:23
odpowiedz
koobon
82
Legend

Szkoda, że bohaterowie nie opowiadają o tym co się dzieje na ekranie. W pierwszej chwili myślałem, że coś mi się popsuło.
Z tą "prześliczną grafiką" też bym nie przesadzał. Nawet jak na przygodówkę są to co najwyżej wyższe stany średnie.

Ale gra jest fajna, ten dziwaczny miks klimatów Pendulo i Still Life o dziwo sprawdza się całkiem nieźle. Trzeciego Gabriela Knighta to nie przebija, ale i tak jest bardzo dobrze.

27.03.2012 13:23
odpowiedz
Kayleigh_
54
Centurion

Grafika jest miejscami rzeczywiście nie tak mroczna jak w bardziej realistycznych grach, miejscami w ogóle niemroczna, bo Pendulo, to Pendulo... Ale... klimat niesamowicie tworzy muzyka i cała historia oraz bohaterowie.
Nie jest to z pewnością mroczność w stylu Darkness Within, ale jeśli chodzi o zaangażowanie nas w losy bohatera, spokojnie, choć może dla wielu obrazoburczo (bo to jednak inna stylistyka), porównałabym Yesterday z Black Mirror...
Natomiast długością gra, niestety, zbliżona jest do TNBT. :(

28.03.2012 18:40
odpowiedz
A.l.e.X
117
Alekde

no, no widze że to naprawdę świetna przygodówka ! muszę się z nią zapoznać bliżej

07.04.2012 19:10
odpowiedz
ttwizard
152
AzoriuS

Pograłem z 2 godziny i jestem zawiedziony. Brakuję mi tego klimatu, który tak niektórzy zachwalają. Uważam, że Yesterday to takie pomieszanie z poplątaniem, bo niby aspiruję na poważną grę, lecz grafika i dialogi kierują tą przygodówke bardziej pod bajkowy thriller. Absolutnie nie zgadzam się z porównaniem przez #3 do Black Mirror, które jest znacznie bardziej mrokiem owiane.

08.04.2012 01:40
odpowiedz
Kayleigh_
54
Centurion

Pograj dalej :D. W grze trzeba koniecznie dojść przynajmniej do rozmowy z Borisem w Happy Dale. Co do większej mroczności - poczekaj do finału... A poza wszystkim moje porównanie z BM nie dotyczyło mroku, tylko stopnia zaangażowania w losy bohatera. :)

13.04.2012 17:19
odpowiedz
ttwizard
152
AzoriuS

Dam "Yesterday" drugą szanse, ale może w trochę późniejszym terminie. Ja tam bardzo się cieszę chociaż z tego, że przygodówki nadal istnieją i co jakiś czas dostajemy nową produkcje. Czy podpasuję to kwestia gustu, ale "yesterday" jeszcze nie jest u mnie spalone doszczętnie :)

14.04.2012 19:37
odpowiedz
Kayleigh_
54
Centurion

Nie powinno :). Napisz, jakie wrazenia, jak juz przejdziesz calosc. :D

23.11.2018 21:51
👍
odpowiedz
Maxley
39
Ja myślę że Ja jestem
9.0

Yesterday jest grą zaskakująco mroczną i niestety zaskakująco krótką. Jednakże z recenzji wynika, że jest to standard u studia Pendulo, więc nie wiem czy uznawać to za szczególny minus, bo te 4 godziny potrzebne mi na ukończenie gry, to były dobre 4 godziny.

Gra ma komiksowy styl. Nie tylko widać to po grafice, ale również po dymkach, okienkach i przypisach do owych okienek. Wygląda to dobrze, choć same animacje są sztywne. Postacie w trakcie dialogów ruszają twarzami w minimalny sposób, a resztę ciała maja zamrożoną. Właściwie jeżeli nie oglądamy przerywnika filmowego, to lepiej nie zwracać uwagi na ruchy postaci.

Fabuła jest oryginalna, mroczna i powinna dostać +18. Niestety dla niektórych styl graficzny może nieco załagodzić mrok, ale to już ich problem, że uważają iż nie można przedstawić mrocznej historii w stylistyce, które nie idzie w naturalizm.

spoiler start

Gra ma 3 zakończenia. I niestety żeby je wszystkie zobaczyć będzie trzeba wczytać grę. A wczytać można tylko dany rozdział. A w rozdziale pełno elementów, których nie można pominąć. Na szczęście nie jest tak na wybraniu zakończenia i nie ma również trofeów, więc wczytywać gry raczej nie ma sensu więcej niż 2 razy.

spoiler stop

Muzyka jest przyjemna dla ucha i dobrze współgra z wydarzeniami na ekranie. Dobre muzyczne rzemiosło.

Dubbing niestety jest na nierównym poziomie. Nie każdy bohater brzmi dobrze, niektórzy brzmią świetnie, a niektórzy grają nierówno. Na szczęście w większości dubbing jest świetny.

Jako że jest to przygodówka point and click, nie mogło zabraknąć klikania po różnych obiektach w nadziei, że coś da się zrobić lub zabrać. Zagadki opierają się na interakcji odpowiednich przedmiotów z odpowiednimi rzeczami w lokacji. Na szczęście można jednym kliknięciem zobaczyć co jest interaktywne. Niestety to jedno kliknięcie nie zawsze wystarczy. System wskazywania co można kliknąć jest ciut toporny, bo nie możemy nim spamować, a on wskazuje obiekty białymi, migającymi kropkami i tylko przez chwilę. Naprawdę mogli zrobić to wygodniej.

Bohaterowie nie zawodzą. Ale nie będę o nich pisać, bo uważam, że warto samemu ich poznać. Jak ich nie polubisz to będziesz musiał wytrzymać z nimi tylko 4h. Jak polubisz to albo zagrasz w sequel, albo klikniesz nowa gra.

Gra ma 2 przydatne funkcję. Postać się teleportuje oraz można naładować ikonę podpowiedzi. Zagadki nie są trudne, ale ta opcja powinna uchronić gracza przed błądzeniem tudzież odpaleniem przeglądarki celem zajrzenia do poradnika. Napisałem "powinna", bo niekiedy podpowiedzi są enigmatyczne.

W tej grze jest humor. I bywa on naprawdę świetny. Ta gra to nie tylko mrok i Pegi18. Ale tego również nie będę zdradzać. W końcu każdy z nas ma inne poczucie humoru, ale jestem pewien, że raczej mało kto przejdzie obok tego obojętnie.

Reasumując:Ta gra idealnie nadaje się na mroczny thriller. Właściwie to jest mroczny thriller, który świetnie się poznawało.
I jeżeli grałeś niechybnie najpierw w Origins, to uspokajam, że tamta gra nie zdradza historii poprzedniczki, na tyle aby rezygnować z ogrania tej gry. Bo to naprawdę świetna historia w wydaniu klasycznej przygodówki point and click.

post wyedytowany przez Maxley 2018-11-23 21:56:47
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze