Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Final Fantasy XIII-2 Recenzja gry

Recenzja gry 16 lutego 2012, 15:31

autor: Hed

Naprawiając błędy przeszłości – recenzja Final Fantasy XIII-2

Final Fantasy XIII pokazało, że seria przeżywa zrozumiały kryzys jakości i stylu. Firma Square Enix twierdzi jednak, że można naprawić błędy przeszłości. Z recenzji Final Fantasy XIII-2 dowiecie się, czy rzeczywiście tak się stało.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3. Dotyczy również wersji X360

Lightning walczy z Caiusem. To nie oni są jednak głównymi bohaterami tej opowieści.

1
2
3
4
5
6
7
8
PLUSY:
  • ciekawsza opowieść niż w poprzedniej części;
  • lokacje o bardziej rozbudowanej strukturze;
  • podróże w czasie i mnóstwo ukrytych dodatków;
  • zbieranie potworów i inne nowości w rozgrywce;
  • nadal ładna oprawa graficzna i nierówna, ale intrygująca muzyczna.
MINUSY:
  • fabularne mielizny i wciąż mało interesujące postacie;
  • niezbyt długi wątek główny (25 godzin) i nijakie zadania poboczne;
  • brak wyzwań pokazujących potencjał systemu walki;
  • nie najlepiej wykonane nowe pomysły (łamigłówki, skakanie itp.).

Gdzieś w połowie Final Fantasy XIII-2 pada enigmatyczne zdanie, że „zmieniając przyszłość, możemy naprawić przeszłość”. Trudno powiedzieć, czy to świadomy komunikat ze strony Square Enix, ale nowa gra jest właśnie taką próbą. Za jej pomocą japoński deweloper chce sprawić, że zapomnimy o wadach pierwszej odsłony „trzynastki”. Choć gra zebrała pozytywne recenzje i sprzedała się dobrze, to jednak pozostawiła niesmak przez swoją chaotyczną opowieść, plastikowe postacie i absurdalnie liniowe lokacje. W „dwójce” Japończycy wyrzucają do kosza większość irytujących herosów, stawiają na czytelną fabułę i częściowo uwalniają strukturę świata gry, dodając do tego parę nowych pomysłów. Czy to wystarczyło, aby przywrócić magię i zatrzeć poprzednie, niezbyt dobre wrażenie?

Coś się popsuło

Naprawianie struktury rzeczywistości to centralny motyw Final Fantasy XIII-2. Podczas nowej przygody śledzimy losy Serah, siostry Lightning, podróżującej w czasie i przestrzeni u boku człowieka, który widział koniec ludzkości. Początkowo motywacją jest chęć odnalezienia bohaterki pierwowzoru. Tułaczka prowadzi nas jednak prosto do osoby odpowiadającej za wszelkie krzywdy mieszkańców Gran Pulse. Prawda, że brzmi to ekscytująco?

Niestety, scenariusz gry jest bardzo nierówny, bo stara się przypodobać zbyt wielu grupom odbiorców. Najpierw producenci upewniają nas, że Lightning żyje i potrzebuje pomocy, a przez następne dwie godziny męczą rozważaniami Serah, czy to możliwe (w świecie bohaterki wszyscy, oprócz Serah, nie mają wątpliwości, że Lightning zginęła). Nie ma w tym żadnej tajemnicy i napięcia – jest niezrozumiały dla odbiorcy smutek, rozwlekłość i trochę żenujący brak wyobraźni (zarówno Serah, jak i scenarzystów). Słaby początek jest jedną z paru mielizn fabularnych gry, która na szczęście ma też lepiej napisane i poprowadzone rozdziały. Po kilku godzinach opowieść zaczyna być angażująca i z ekscytacją czekamy na dalsze wydarzenia. Ciekawe i intrygujące zwroty akcji przeplatają się więc z pustymi epizodami, w których trochę wstydzimy się za naszych bohaterów.

Siostra Lightning i ostatni żyjący człowiek ruszają w wielką podróż.

Kogo jeszcze spotykamy? W grze powracają Lightning i Serah. Przez nową opowieść przewija się parę innych postaci znanych z Final Fantasy XIII. Nie zdradzimy wszystkich imion, ale pewne jest, że Serah musi ponownie zobaczyć się ze Snowem, swoim narzeczonym. Może uda się skorzystać z pomocy postaci o imieniu, które daje nadzieję?

Final Fantasy XIII cierpiało na syndrom irytujących bohaterów – takich, którym chciałoby się walnąć z piąchy w twarz. Częściowo przenosi się to do „dwójki”, gdzie odstawiono w kąt wielu znanych herosów (pojawiają się tylko epizodycznie), a nie zaserwowano jakoś specjalnie substytutów. Główna dwójka, Serah i Noel, jest odrobinę mdła, chociaż ma przynajmniej pewną pożądaną cechę: relatywną zwyczajność oraz sympatyczność. Nie usłyszycie z ich ust patetycznych wywodów na temat ludzkości (to należy do Lightning). Dzięki temu można wybaczyć im prawie wszystkie żenujące momenty. Największą gwiazdą gry jest jednak jeden z tajemniczych przeciwników – Caius Ballad – charyzmatyczny wojownik, w angielskiej wersji zagrany brawurowo przez Liama O'Briena (za role Serah i Noela też należą się ukłony). Caius to nie tylko prawdziwy złoczyńca o skomplikowanym charakterze i świetnym guście odzieżowym, ale też wyjątkowo zdeterminowany osobnik. Ciekawe jest to, że do samego końca nie znamy jego motywacji. Twórcy z powodzeniem zbudowali postać, co do intencji której mamy tylko przeczucia. Aż do wielkiego finału, w którym wszystko się wyjaśnia.

Proste paradoksy

W drugiej grze starano się ukrócić trochę dialogi, niewprowadzające żadnych nowych informacji fabularnych, i poprowadzić opowieść w czytelniejszy sposób. Nie znaczy to, że nie ma tu przerywników filmowych i konwersacji. Wręcz przeciwnie, nadal jest ich sporo. Zadanie części z nich jest nad wyraz jasne – mają sprawić, że nawet najmniej skupieni gracze zrozumieją, co się wydarzyło. Bohaterowie wyjaśniają to w rozmowach między sobą, temat powraca w monologach wspominkowych, a czasami nawet gra podsumowuje zdarzenia jeszcze raz za pomocą tekstu. Zabieg jest kuriozalny, ale można do niego przywyknąć. Prowadzi to jednak to żenujących sytuacji, w których Serah i Noel po prostu... wychodzą na głupków. Nie pomaga to w budowaniu więzi z tą dwójką i ich decyzjami, chociaż i tak czujemy do nich sympatię. W końcu autorzy gry atakują nas ładnymi obrazkami, pompatyczną muzyką i paroma potencjalnymi wyciskaczami łez.

Historia Crux pozwala podróżować w czasie i gwarantuje namiastkę nieliniowości.

Pewnym ratunkiem przed zbyt prostolinijną i nagminnie tłumaczoną fabułą jest to, że w wielu sytuacjach możemy wybierać warianty odpowiedzi i w pewien sposób kreować postacie. Nie wpływa to co prawda na przebieg fabuły (oprócz paru przypadków), ale w grze pojawiają się alternatywne wersje zakończenia, które można odblokować po jej przejściu. Takie zabawy umożliwia Historia Crux, tunel czasoprzestrzenny, z poziomu którego przenosimy się do innych epok i lokacji. Gra ma więc w miarę otwartą strukturę, która pozwala na eksplorowanie paru ponadprogramowych miejsc i szukanie nowych okazji do bitki.

Jak przystało na serię Final Fantasy, autorzy zaskakują zmianami stylu rozgrywki i oprawy. Błędy delikatnej materii czasu naprawiamy podczas nieco dziwacznych, ale jednak dość przyjemnych poziomów logicznych, na których pomaga Moogle (przesadnie cukierkowaty stworek o dość niefortunnym z naszego punktu widzenia słownictwie). Nie brakuje także elementów platformowych (można skakać!), jeżdżenia na Chocobo i paru innych motywów. Ważne jest to, że lokacje przestały być odcinkami prowadzącymi z punktu A do B. Zamiast tego otrzymujemy bardziej klasyczne struktury podziemi czy miasteczek. Zawsze jest sposobność, żeby dojść do celu dwiema ścieżkami lub przynajmniej zboczyć z kursu w poszukiwaniu przedmiotów i specjalnych wrogów.

Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica
Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica

Recenzja gry

Z jednej strony model rozgrywki, który powinien stanowić wzór i inspirację dla wszystkich, którzy chcą robić prawdziwe erpegowe piaskownice dla pojedynczego gracza. Z drugiej natomiast festiwal gliczy niczym z najgłębszych odmętów steamowego piekła.

Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie

Recenzja gry

Podobnie jak przy Tyranii króla Waszyngtona, Ubisoft dzieli DLC do Assassin's Creed: Odyssey na trzy części. Sprawdziliśmy, jak sprawdza się pierwsza z nich. Oto Legacy of the First Blade.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Recenzja gry

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.02.2012 16:07
👍
Soulcatcher
217
Anthem

Jak zwykle piękna grafika.

16.02.2012 17:25
odpowiedz
Scortch
66
call me Hikee

Wydźwięk pozytywny a ocena "dobra"? Hmm. To ciekawe, bo przecież pojechana po całości XIII miała wyższą ocenę. No ale cóż. Ja się tam nie znam...

16.02.2012 17:26
odpowiedz
Patjan56
1
Kot Palikota

slaba gra, mw3 i tak lepsze :)

16.02.2012 17:33
odpowiedz
jaro1986
123
Generał

@up No tak, co może napisać ktoś, kto ma Koticka w avatarze :D LOL

16.02.2012 17:45
😉
odpowiedz
klakmichal
1
Junior

A ja tam bym FF XIII-2 bronił :) Wydaje mi się, że 2 strony recenzji to zbyt mało na taką grę. Osobiście uważam, że kontynuacja jest dużo lepsza od poprzedniczki. Zgodzę się ze stwierdzeniem, że staggerowanie przeciwników straciło na znaczeniu, że 'głupota' czy 'naiwność' Sarah jest irytująca, czy fakt że podejmowane przez nas decyzje mają wątpliwy wpływ na fabułę. Jest jednak sporo zagadnień, o których autor nie wspomniał. System werbowania pokonanych potworów daje duże możliwości wyboru strategii, bo każdy potwór ma inną ścieżkę rozwoju i inne umiejętności. Nie wiem czy autor zebrał wszystkie fragmenty, ale dają one dodatkowe zdolności, także zbieranie ich nie jest jakieś tam bezsensowne, a co więcej często trzeba się sporo natrudzić, bo znajdują się one w innym 'czasie' lub aby je zdobyć trzeba wykonać zadania z innych 'czasów' i miejsc. Mamy, w końcu poważnego przeciwnika, który jest świetnie ucharakteryzowany, a nie jak to było w przypadku poprzedniczki. Sama fabuła wydaje mi się również ciekawa. Przynajmniej ja za każdym razem byłem ciekawy jak będą wyglądały dane miejsca w równoległej czasoprzestrzeni lub po zmianach, których dokonałem w przeszłości. Rewelacyjnie sprawdziły się też w moim odczuciu zdarzenia polegające na naciskaniu odpowiednich przycisków przy walkach z bossami znane np. z God of War. Polemizowałbym też z niewymagającymi walkami. Główna linia fabularna rzeczywiście jakiś super wyzwań nie rzuca, ale walki z przeciwnikami pobocznymi potrafią przysporzyć o ból głowy i zszarpać niejedne nerwy. Sama gra to rzeczywiście jakieś 25 godzin licząc same przejście gry, bez zadań pobocznych itd. ale czy nawet Baldur's Gate byłby jakiś super długi jakby iśc tylko głównym wątkiem? :) Gdyby zająć się zdobyciem wszystkich trofeów itp. wychodzi tak jak przy poprzedniej części około 70+ godzin. A takiego perfidnego grindowania jak w FF XIII tutaj nie ma. Nie wiem czy taka ocena FF XIII-2 wynika z preferencji autora, czy z dużo wyższych oczekiwań w stosunku do gry, ale jakby przyrównać ją do gier jakie obecnie wychodzą na rynek, to uważam że jest gra zasługująca na mocne 8.5 :) Oczywiście to tylko moje zdanie i każdy może mieć inne. Do swojego zdania nikogo również przekonywać nie mam zamiaru :) Pozdrawiam!! :)

16.02.2012 20:33
odpowiedz
Miszczogrzmot
46
Pretorianin

ja tam gram teraz w chrono triggera i nie zamienilbym go na ff13-2 po kiepskich doświadczeniach z ff13. no i czytalem, ze gra konczy sie napisem "to be continued", a nie mam zamiaru grac w gre bez zakonczenia. Niech dadzą tego versusa w końcu, a nie sequele których nikt nie chce.

16.02.2012 20:58
odpowiedz
reksio
167
Pies Pogrzebany

Smutno mi, że Japończycy tak podupadli w ostatnich latach, jeśli chodzi o fabułę.

16.02.2012 21:18
odpowiedz
poloos
9
Legionista

A ja się nie zawiodłem. Jak dla mnie FFXIII 7/10 a FFXIII-2 9/10, każdy niech zagra i oceni a nie sugerować się recenzjami w naszym kraju bo za granica dostaje świetne noty z tego co dzisiaj sprawdzałem

16.02.2012 21:44
odpowiedz
klakmichal
1
Junior

Nie rozumiem jak można wypowiadać się czy gra jest dobra czy nie, nie grając w nią (nie kończąc jej w 100%).

16.02.2012 21:51
odpowiedz
ujemny
53
Prezenter TV

[9]
klakmichal nigdzie nie znajdziesz recenzji napisanej po ukończeniu gry na 100% (chyba, że recenzowana jest kilkumiesięczna produkcja). Jest to fizycznie i czasowo niemożliwe. Rynek jest spragniony informacji, a doba niestety ma jedynie 24 godziny. Recenzenci zapoznają się z tytułem, przechodzą - nie zawsze - główny wątek i piszą własną opinie. Przecież nie każda gra jest warta uwagi, przechodzenie niektórych produkcji na 100% wiązałoby się z... autodestrukcją. Recenzent też człowiek...

Przejść Final Fantasy XIII na platynę... litości...

16.02.2012 22:01
odpowiedz
klakmichal
1
Junior

Masz rację, że nie ma na to czasu. Chodzi mi o to, że czasami po spojrzeniu na całokształt mamy inną opinię niż, kiedy widzimy fragment. Wiem, że moja ocena jest nieobiektywna, ale cała seria bardzo mi podchodzi i chcąc nie chcąc bardzo mi się podoba. Na platynę się skusiłem w FF XIII, ale przyznaje - MĘCZARNIA! :)

17.02.2012 10:48
odpowiedz
ujemny
53
Prezenter TV

Tak, tak... :-)

Podczas rozgrywki przeklinamy dzień w którym wydaliśmy 179,90 zł, ale po napisach negatywne nastawienie mija. Ulga miesza się ze pozytywnymi wspomnieniami.

Obecnie po raz drugi podchodzę do "Trzynastki". Założenie minimum 4 gwiazdki jest dodatkową motywacją do przejścia tej produkcji. Staram się przejść wszystkie zakupione gry (nie wszystkie na 100%). Pozycja po pozycji.
https://docs.google.com/spreadsheet/ccc?key=0Aq_oDjjv5KSKdHdRVExnbXd4aWxuZkV1WmpLRDV3Z3c

17.02.2012 11:28
😈
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

Małe wyjaśnienie do recenzji - gra mi się podoba, wciąga (czego dowodem jest to, że gram dalej walcząc z efektem odstawienia), a ocenę dostała taką, bo staram się wykorzystywać całą skalę, a nie tylko 6-10. W moim rozumieniu 7 to gra dobra, którą warto kupić - szczególnie jeśli jest się fanem gatunku. Dla kogoś, kto lubi jRPG Final Fantasy XIII-2 będzie grą przyjemną. Nie uważam jednak, żeby była wybitna. Poprawiono wiele rzeczy, ale też trochę napsuto, a całość nie ma takiej magii jak parę innych odsłon.

Kolejną sprawą jest to, że jak pisze ujemny nie mam możliwości zaliczenia takiej produkcji na 100%, bo oprócz tej gry ogrywam też inne i piszę różne rzeczy (niestety, to nie jest tak, że dostaję grę, zamykam się w pokoju i gram do upadłego). Do recki XIII-2 grałem jakieś 40 godzin (25 to przejście fabuły + małe skoki w bok, reszta eksplorowanie różnych dodatków). Żeby ukończyć wszystko pewnie potrzeba dwa razy tyle, więc nie stawiam tu zarzutu, że gra jest za krótka. Wątek główny jest za to krótszy niż mogłoby się wydawać! Przecież w paru poprzednich odsłonach można było poświęcić mu 3-4 razy tyle. Sama objętość recenzji musi mieścić się w pewnych ramach - gdyby zależały one ode mnie, to byłyby znacznie większe (ale wtedy przeczytałoby ją 5% hardkorowych fanów).

klakmichal - z powyższej sprawy wynika to, że nie opisałem dokładniej wszystkich elementów. Możemy za to podyskutować tutaj o konkretach (dzięki za konkretny komentarz!). Wspomniałeś o:

- werbowaniu potworów - rozwój potworów rzeczywiście jest całkiem fajny, bo można nie tylko rozwijać je na różne sposoby, ale też "łączyć", aby przejąć właściwości (a najlepiej najpierw rozwinąć a potem połączyć). System jest oczywiście czasochłonny, chociaż może dać niezłe efekty. Problem gry polega na tym, że nie został odpowiednio zaakcentowany w głównej części. Szczerze mówiąc, jedyny kłopot sprawiają tutaj bodajże trzy ostatnie walki. Inną sprawą jest to, czy to naprawdę jest dobrym pomysłem? Może wolelibyśmy jednak mieć trzy charyzmatyczne postacie w drużynie, a nie dwójkę i brzydkiego mobka pozbawionego charakteru?

- fragmenty - nie zebrałem wszystkich 160 fragmentów, ale mam ich sporo (teraz sobie w wolnych chwilach robię różne poboczne zadania). Oczywiście to całkiem przyjemne zajęcie - questy z nimi związane są jednak niezbyt wymyślne. Znaczna większość polega na obmacywaniu mapy centymetr po centymetrze w poszukiwaniu ukrytych przedmiotów. To już nie jest dla mnie takie fajne - parę przypadków było ok, ale później jest to zniechęcające. Motywy wymagające bardziej skomplikowanych działań są za to miodzio i, tak jak piszę w tekście, fani Finala znajdą w grze mnóstwo ukrytych smaczków czy motywów. Moją ulubioną lokacją jest wspomniany Archylte Steppe, gdzie trzeba manipulować pogodą, aby móc odblokować pewną bramę i przy okazji odsłonić paru wrogów. Co do specjalnych umiejętności - zdobywamy też takie dla różnych klas na odpowiednim poziomie. Problem mam z nimi taki, że nie są to tak widowiskowe i mocne rzeczy, jak bym oczekiwał.

- przeciwnik i fabuła - w recenzji napisałem o tym, że tym razem mocną stroną gry jest właśnie strona przeciwna. Taki Caius Ballad to prawdziwy geniusz zła zasługujący na prezydenturę w złej lidze złych geniuszy zła (i naprawdę charyzmatyczny osobnik). Serio, bardzo mi się podoba ta postać i to jak ją pokazano. Najpierw jest w samym centrum, później gdzieś znika, pojawia się przypadkowo i stopniowo zyskuje na znaczeniu. Zgadzam się też, że fabuła jest ciekawa - miałem podobne odczucia zwiedzając te same lokacje w kolejnych epokach. Niestety, sam scenariusz jest dla mnie nierówny - to trochę taka mieszanka filozofowania (ale bardziej prostolinijnego niż w XIII) i dobrych zwrotów akcji z jakimiś przypadkowymi pomysłami na granicy śmieszności (nie chcę podawać tutaj przykładów, żeby nie było spoilerów). Po prostu parę razy pomyślałem sobie: "serio?".

- poziom trudności - szczerze mówiąc problem w wątku głównym jest chyba tylko w ostatniej lokacji, gdzie nagle okazuje się, że trzeba kombinować i zupełnie zmienić swoje myślenie o systemie walki. Wolałbym jednak żeby wcześniej też były takie sytuacje - zachęcałoby to bardziej do mieszania wątków pobocznych z głównymi. System QTE (w stylu God of War) jest dla mnie trudny do oceny - niby ok, ale czasami mnie to irytowało (no i wykorzystanie przy tych słabiutko wyglądających - przynajmniej u podstawowych potworów - atakach Feral Link?). Na pewno dobrym pomysłem jest to, że gra sygnalizuje wyraźnie kiedy takowe QTE mogą się pojawić.

Twoją ocenę 8,5 przyjmuję do wiadomości - możesz oczywiście dodać ją do systemu (oceniając grę na jej zakładce). Tak naprawdę jesteśmy w tej samej drużynie - ja dałem 7, Ty dajesz 8,5, a ktoś inny da 3 z komentarzem, że jRPGi się skończyły. I to przeciwko niemu rozpoczniemy krucjatę. Pozdrawiam!

17.02.2012 11:43
odpowiedz
ujemny
53
Prezenter TV

Z chęcią bym się dowiedział, jakie wynik sprzedaży poza Japonią osiągnął Final Fantasy XIII-2?

19.02.2012 00:08
odpowiedz
WindHatto
2
Junior

"Final Fantasy XIII cierpiało na syndrom irytujących bohaterów – takich, którym chciałoby się walnąć z piąchy w twarz."

Może chodzi tu o nieco odmienną psychikę, zważywszy, że jest to gra japońska, ale osobiście, grając w oryginalną trzynastkę, chyba głównym "napędzaczem" (poza świetnym systemem walki), który zachęcał do dalszego grania były dla mnie właśnie świetne postacie. Chyba po raz pierwszy w serii byłem w stanie zainteresować się wątkiem każdego bohatera z osobna. Wątki chociażby Lightning, Hope'a, czy Vanille były naprawdę świetnie poprowadzone, nie wspominając o reszcie.

20.02.2012 15:52
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

WindHatto - widocznie to kolejna kwestia gustu. Te postacie, które wymieniłeś (szczególnie dwie pierwsze) są ok, ale niektóre mnie osobiście denerwują. Co do kwestii japońskości gry - nie przeszkadza mi to i nie jestem osobą, która odrzuca coś, bo jest "inne" od standardów amerykańskich czy europejskich.

20.02.2012 16:44
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Hope i Vanille jako "swietnie poprowadzone" postaci O_o

Omg, przeciez ja co cutscenke liczylem ze Hope zginie w meczarniach i nie bede musial nigdy wiecej go widziec. Vanille praktycznie to samo - rownie upierdliwa posatc. Snow? Same. Lightning byla mega nijaka jako glowna bohaterka - bardzo nieciekawa ze sredniawa historia a cala jej "przemiana" podczas FF13 nawet do mnie nie przemawiala. Jedynie Sazh byl w miare ok, szczegolnie gdy wezmiemy pod uwage moment gdy odblokowal swojego summona (nie bede spoilerowal). Akurat tamta scenka mogla do mnie dotrzec. Szkoda tylko ze w miedzyczasie zrobiono z niego comic relief.

Jak dla mnie nadal najciekawszy pod wzgledem poprowadzenia postaci jest FF9 (Vivi, Steiner, Dagger, Eiko, Beatrice czy nawet Freya, jedynie Zidane nie trawilem a Amaranth mial zbyt krotki storyline aby cos o nim powiedziec) a zaraz za nim FF10 (mimo wszystko kazda postac miala tam cos do powiedzenia, nawet nasz metro-pedo-glowny bohater).

24.02.2012 17:28
odpowiedz
victripius
89
Joker

Fajna recenzja. Nie za bardzo lubię tą serię - dobre części przeplatają się z tymi gorszymi. XIII-2 należy chyba do tych lepszych części, jednak jest wiele błędów, które skutecznie zniechęcają do gry.

25.02.2012 10:44
odpowiedz
Nolifer
114
The Highest

Graficznie i muzycznie fenomenalnie , ale sam gameplay mi się niestety nie podoba .

25.02.2012 21:00
👍
odpowiedz
Strencher
16
Centurion

Ja was szczerze nie rozumiem jak Można napisać że MW3 jest lepszy jak to wogule inny typ gry w Final Fantasy musisz myśleć jak ulepszyć postać jakiej postaci używać i styl walki a w MW zabijaj przeciwnika i nie giń ;p
Jak paczę to XIII jest Jedną z lepszych FinalFantasy razem z IX,X ;)
Jak chcecie pograć w dobrą strzelaninke polecam Operation Flashpoint

28.02.2012 15:34
odpowiedz
munkaa
1
Junior

Czy ktoś wie kiedy wyjdzie poradnik po polsku do Final Fantasy

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze