Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 11 października 2011, 07:41

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Konsolowy kryzys - recenzja gry Crysis

Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do umiejętności speców z Cryteka, to właśnie powinny zostać one rozwiane. Konsolowcom przybyła kolejna świetna gra.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Prawie cztery lata minęły od premiery pierwszej części Crysisa w wersji na pecety. Wypasione pecety, jestem zmuszony przypomnieć, bo przecież nie każdy gracz mógł w tamtym czasie rozkoszować się wizualną rozpustą, jaką oferowała gra. Quasi-otwarty świat, niesamowicie wyglądająca dżungla, najwyższej jakości modele postaci i innych obiektów. Możliwości silnika CryEngine i smak artystyczny ekipy deweloperskiej stworzyły produkcję, która do dziś spokojnie może uchodzić za jedną z najładniejszych gier wszech czasów. O ile wciąż nie najładniejszą. Wymagania sprzętowe teoretycznie spowodowały, że gra nie trafiła na konsole, ale po kilkuletnim grzebaniu w kodzie magikom z Cryteka udała się w końcu i ta sztuczka.

W Crysysie wcielamy się w Nomada, jednego z członków oddziału specjalnego, wysłanego na pewną tropikalną wyspę w związku z zaginięciem grupy naukowców i pojawieniem się tam północnokoreańskiego wojska. Nasz śmiałek, podobnie jak i reszta ekipy, ubrany jest w specjalny nano-kombinezon, dający noszącemu go żołnierzowi dodatkowe umiejętności w postaci zwiększenia jego siły i szybkości, a także maskowania. Można ich używać jedynie przez określony czas, po czym trzeba chwilę poczekać, aż kombinezon się zregeneruje. Zasady jego działania są identycznie jak w pecetowej wersji gry, aczkolwiek na potrzeby konsol zmieniono sposób sterowania poszczególnymi mocami. Zamiast pojawiającego się na środku ekranu okręgu z menu, każdą z nich przypisano do oddzielnego przycisku na padzie (w przypadku Xboksa 360 są to odpowiednio RB, LB i wciśnięcie lewego analoga). Rozwiązanie to jest zarówno szybsze, jak i o wiele wygodniejsze niż w oryginale.

Zasięg widzenia jest imponujący.

Nie ukrywam, że tuż po pierwszym uruchomieniu przeżyłem swego rodzaju szok. W scenie, w której Nomad znajduje się na rampie załadunkowej samolotu transportowego, a wokół niego zgromadzona jest pozostała część zespołu, mój Xbox 360 wygenerował grafikę, której nie powstydziłby się mocarny komputer. Ostre tekstury, świetnie wykonane postacie, płynna animacja. I nawet gdy po nieudanym desancie z pluskiem oceanu wylądowałem tuż obok wyspy, na której toczy się akcja gry, wciąż przecierałem oczy ze zdumienia. Panowała noc, blade światło księżyca przebijało się przez liście palm. Wokół mnie rozlegały się tajemnicze dźwięki. Prawdziwa magia, ale tu muszę wyznać, że już dawno zwyczajnie zakochałem się w pierwszej części, którą uważam pod niemal każdym względem za lepszą od sequela. Teraz to uczucie powróciło. Oczywiście chciałbym, aby trwało ono jak najdłużej, jednak zdawałem sobie sprawę, że to raczej niemożliwe. Absolutny zachwyt nad umiejętnościami autorów trwał mniej więcej do momentu, kiedy wzeszło słońce, a na horyzoncie zamajaczyła widoczna ze wzgórza pozostała część wyspy. Twardych danych nie da się oszukać, a że konsole obecnej generacji nie są raczej szczytem współczesnej techniki, to i rezultaty, jakie można na nich uzyskać (z niewielkimi wyjątkami), nie powodują zawrotów głowy.

Kiedy akcja gry toczy się w trakcie dnia, wyłażą na wierzch wszystkie mankamenty Crysisa. Słabe tekstury, bure i rozmyte do granic przyzwoitości. Przynajmniej w przypadku wszelkiego rodzaju obiektów, bo już same modele postaci wyglądają całkiem nieźle. Kiepskie wrażenie sprawia za to powierzchnia, poprzetykana najczęściej rzadziej lub gęściej poutykanymi bitmapami imitującymi trawę – niestety trochę w zbyt niskiej rozdzielczości.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

U.V. Impaler Ekspert 29 stycznia 2011

(PC) Crysis to naprawdę świetna strzelanina. Oferuje swobodę nieosiągalną dla innych produkcji tego typu, pozwala rozwiązywać napotykane problemy na różne sposoby i nie zmusza do podążania szlakiem wyznaczonych przez twórców. Jest przy tym zabójczo wręcz piękna.

8.0
Crysis - recenzja gry
Crysis - recenzja gry

Recenzja gry

Zapomina się, że to gra. Crysis wymaga myślenia, nagradza za nie i pozwala uwierzyć, że jest się częścią tamtego świata. A to, wbrew pozorom, udaje się nielicznym. Nieźle, jak na FPS-a.

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.